
Pokolenie Z coraz częściej mówi w mediach społęcznościowych o zakładaniu rodziny jako o nowym trendzie. W czasach rekordowo niskiej dzietności w Polsce młodzi z jednej strony odkładają decyzję o dziecku, z drugiej – zaczynają mówić o rodzicielstwie w zupełnie nowy sposób. Czy bycie mamą i tatą naprawdę może stać się modą?
Zetki "jarają się" byciem rodzicami
Dziś młodzi ludzie coraz częściej otwarcie przyznają, że nie chcą lub nie planują zostać rodzicami. Ich decyzje widać już wyraźnie w danych dotyczących liczby urodzeń w naszym kraju. Z tak niskim poziomem dzietności w Polsce demografowie nie mieli dotąd do czynienia.
Młodzi podkreślają, że rodzicielstwo to dla nich zbyt duża odpowiedzialność; część z nich woli inwestować w rozwój osobisty, edukację czy podróże, zamiast decydować się na dziecko. Społecznie dotarliśmy do momentu, w którym o zakładaniu rodziny mówi się wręcz w kategoriach "trendu" – bo staje się to wyborem tylko części młodego pokolenia, a nie oczywistym etapem życia. Ostatnio trafiłam na Threads na taki wpis:
Użytkownik o nicku @becausethemountains żartobliwie komentuje w ten sposób podatność młodego pokolenia na kolejne mody – nawet jeśli chodzi o tak poważną decyzję jak rodzicielstwo.
Prawda jest jednak taka, że dziś dzieci rodzi się naprawdę niewiele, a coraz częściej są to osoby, które bardzo świadomie i odpowiedzialnie podchodzą do roli mamy i taty. Demografowie zauważają nawet, że mniejsza liczba dzieci może mieć pewien pozytywny wymiar – więcej uwagi, lepszą opiekę i większą świadomość wychowawczą rodziców, którzy intensywniej wspierają rozwój swoich pociech.
Zobacz także
Może moda na odpowiedzialne rodzicielstwo?
Z drugiej strony, jeśli część przedstawicieli pokolenia Z rzeczywiście decydowałaby się na dzieci pod wpływem chwilowego trendu z TikToka, byłoby to niepokojące. Trudno wyobrazić sobie, by tak poważny wybór miał być efektem mody.
Jak trafnie zauważa autor wpisu – to dość osobliwe, że bycie rodzicem bywa przedstawiane jako "flex" (czyli coś, czym warto się pochwalić i co wzbudzi zazdrość). To przecież decyzja na całe życie, wymagająca dojrzałości, odpowiedzialności i gotowości na zmiany, które nie kończą się wraz z przeminięciem internetowej zajawki.
Bo jeśli coś rzeczywiście miałoby stać się trendem, to może właśnie świadome, mądre i pełne empatii wychowanie – konsekwentne, długofalowe, oparte na relacji, a nie na chwilowej modzie. Rodzicielstwo nie powinno być związane z marketingiem ani hasztagami i trendami.
To powinna być dojrzała decyzja. I może właśnie to – a nie liczba lajków pod rolką – powinno dziś być prawdziwym "flexem".
