
Jesienią nawet zwykłe wstanie z łóżka potrafi być większym wyzwaniem niż cały dzień pracy. Gdy o siódmej za oknem wciąż jest ciemno, a dzieci trzeba wyprawić do szkoły i przedszkola, trudno tryskać energią i dobrym humorem. Sama znam te poranki, dlatego mam trzy proste sposoby, które pomagają mi trochę łagodniej wejść w dzień, nawet gdy najchętniej zostałabym pod ciepłą kołdrą.
Jesienne poranki potrafią odebrać energię
Jesień potrafi dać nam w kość już od samej pobudki rano. Budzik dzwoni, za oknem ciemno, zimno i najchętniej naciągnęlibyśmy kołdrę na głowę, zamiast szykować się do pracy. A kiedy do tego trzeba jeszcze obudzić dzieci, przygotować je do szkoły i przedszkola, łatwo stracić resztki porannego entuzjazmu. Na szczęście są proste sposoby, żeby nieco oswoić te trudne poranki.
Nie wiem, jak wy, ale ja jesienią mam wrażenie, że wstawanie z łóżka wymaga ode mnie dwa razy więcej wysiłku niż latem. Kiedy budzik dzwoni o siódmej, za oknem jest jeszcze ciemno i ponuro. Nie ma słońca, które wpadałoby do sypialni i delikatnie przypominało, że pora rozpocząć dzień. Jest za to chłód, ciemność i bardzo silna pokusa, żeby jeszcze na chwilę zamknąć oczy.
Trzeba się ubrać, przygotować do pracy, dopilnować, żeby dzieci zjadły śniadanie, umyły zęby i spakowały wszystko, czego potrzebują. W międzyczasie syn nie może znaleźć skarpetek, córka nie ma ochoty na kanapki, a czas nieubłaganie ucieka.
Zmiana czasu na zimowy dodatkowo komplikuje sprawę. Choć po przestawieniu zegarków rano przez chwilę jest jaśniej, szybko przyzwyczajamy się do nowych godzin i jesienna szarówka i tak daje się we znaki. Do tego dni są coraz krótsze, słońca brakuje, a wieczory robią się wyjątkowo długie. Nic dziwnego, że trudniej nam o energię i dobry humor.
Nie sprawimy, ze jesienią zaczną panować inne warunki pogodowe. Można jednak trochę ułatwić sobie poranne wstawanie. Oto jak to zrobić w 3 krokach, bez wywracania rodzinnego planu dnia do góry nogami.
1. Włącz światło i nie zaczynaj dnia od telefonu
Pierwszy krok jest banalnie prosty: zaraz po przebudzeniu zapal światło. Kiedy za oknem panuje ciemność, nie musimy dodatkowo siedzieć w półmroku i próbować przekonać samych siebie, że już pora wstać. Jasne oświetlenie pomaga zaznaczyć początek dnia.
Dobrze jest zrobić to samo w pokoju dzieci, zamiast przez kilkanaście minut powtarzać, że trzeba już wstawać. Można otworzyć drzwi, zapalić lampkę i dać im chwilę na spokojne rozbudzenie.
Warto też odłożyć poranne przeglądanie telefonu. Sprawdzanie wiadomości i mediów społecznościowych jeszcze przed wstaniem z łóżka potrafi skutecznie nas rozproszyć. Lepiej najpierw się ubrać, napić wody i wejść w rytm dnia, a dopiero później sprawdzić, co dzieje się w internecie.
2. Zadbaj o mały poranny miły nawyk
Nie każdy poranek musi być wyłącznie listą obowiązków do odhaczenia. Czasami wystarczy jeden drobiazg, na który naprawdę czekamy. Dla mnie to kawa wypita w spokoju, zanim zacznie się domowy rozgardiasz. Dla kogoś innego ulubiona piosenka, ciepły prysznic albo kilka minut z książką.
Dzieci również mogą mieć swój mały poranny rytuał. Może to być ulubiona piosenka puszczona podczas ubierania, kilka minut na przytulenie się na kanapie albo śniadanie, które szczególnie lubią. Nie chodzi o to, żeby codziennie urządzać wielkie atrakcje. Ważne, by poranek kojarzył się nie tylko z poganianiem i ciągłym sprawdzaniem godziny, ale żeby od początku dnia pozwolić sobie na miłe akcenty, które pozytywnie nastroją.
Oczywiście nie zawsze uda się wygospodarować dodatkowe dziesięć minut. Dlatego dobrze jest szukać przyjemności w tym, co i tak robimy. Możemy włączyć muzykę podczas szykowania śniadania albo zamienić wspólne ubieranie się w chwilę na żarty i wygłupy. Nawet jeśli nie sprawi to, że nagle pokochamy wstawanie o siódmej, może przynajmniej trochę poprawić nam humor.
Zobacz także
3. Przygotuj jak najwięcej rzeczy wieczorem
To sposób, który nie brzmi szczególnie ekscytująco, ale potrafi uratować niejeden poranek. Im mniej decyzji i obowiązków zostawimy sobie na rano, tym łatwiej będzie nam ruszyć z miejsca. Warto wieczorem przygotować ubrania dla siebie i dzieci, sprawdzić zawartość plecaków, naszykować potrzebne rzeczy do pracy i zastanowić się, co zjemy na śniadanie.
Nie oznacza to, że od teraz dom ma działać idealnie niczym jakaś maszyna. Sama wiem, że przy dzieciach nie wszystko da się przewidzieć. Czasem okazuje się, że ulubiona bluza jest w praniu, a do plecaka trzeba jednak spakować coś, o czym przypomnieliśmy sobie dopiero rano. Nie musimy więc dążyć do ideału. Wystarczy ograniczyć liczbę rzeczy, które każdego dnia trzeba załatwić w pośpiechu.
Dobrze jest też pilnować w miarę stałej godziny snu, zarówno u dzieci, jak i u siebie. Jesienią, gdy trudniej nam się rozbudzić, dodatkowe pół godziny odpoczynku może być cenniejsze niż kolejny odcinek serialu oglądany do późna.




