mama z dzieckiem na jesiennym spacerze wśród kolorowych liści
Drobiazgi robione dla siebie w ciągu dnia prowadzą do lepszego nastroju. fot. Gustavo Fring/Pexels

Jesień dopiero się zaczęła, a ja już mam ochotę schować się pod kocem i nie wychodzić aż do marca. Po wakacyjnym rozluźnieniu wróciły szkolne obowiązki, dlatego tym razem zamiast dokładać sobie spraw do załatwienia, chcę znaleźć kilka drobnych rzeczy, które pozwolą mi po prostu polubić jesień. Nie trzeba być jesieniarą z kubkiem dyniowej latte w dłoni, żeby zrobić sobie trochę miejsca na spokój, przyjemność i odrobinę życia poza rodzinnymi zobowiązaniami.

REKLAMA

Stało się, jesień przyszła i nie pytała, czy jesteśmy gotowe. Dzieci wróciły do szkoły i przedszkola, kalendarz znów zapełnił się po brzegi, a większość mam powoli próbuje sobie przypomnieć, gdzie właściwie podziało się poczucie, że w wakacje faktycznie odpoczęły.

Warto więc mieć kilka małych rytuałów, które pozwolą złapać oddech i przyjemnie wejść w nową porę roku. Wcale nie trzeba być jesieniarą, żeby celebrować złotą polską jesień i poczuć się dobrze o tej porze roku.

1. Zrób sobie wieczór bez organizowania życia całej rodziny

Przez wakacje łatwo przyzwyczaić się do tego, że dzień jest trochę jak guma. Śniadanie często jemy później, obiad wtedy, kiedy wszyscy zgłodnieją, kąpiel czasami można olać, a sen właściwie pojawia się wtedy, kiedy dzieciom po prostu się zachce.

We wrześniu wszystko wraca na swoje miejsce i trzeba wejść w rytm porannych pobudek. Wstawanie, szkoła, przedszkole, praca, zakupy, lekcje, zajęcia, kolacja i próba doprowadzenia wszystkich do łóżek o przyzwoitej porze.

Dlatego jednym z moich jesiennych rytuałów są wieczory, kiedy nie robię już nic dla nikogo. Nie składam prania, nie sprawdzam plecaków, nie planuję zakupów na następny dzień. Robię herbatę, włączam serial albo czytam książkę i przez chwilę zachowuję się jak osoba, która nie jest centrum logistycznym swojej rodziny.

Nie musi to być cała godzina. Czasem naprawdę wystarczy dwadzieścia minut, które sprawi, że głowa nam się zresetuje.

2. Wróć do kubka, który naprawdę lubisz

Są rzeczy, które latem tracą znaczenie. Herbata stygnie na kuchennym blacie, kawa jest wypijana w biegu, a człowiek funkcjonuje głównie na zimnej wodzie i tym, co udało się złapać między jednym obowiązkiem a drugim. Jesień jest dobrym momentem, żeby wrócić do jednego małego przyjemnego zwyczaju.

Może to być kawa wypita rano w ulubionym kubku. Herbata po położeniu dzieci spać. Kakao w sobotę rano. Albo nawet zwykła woda z cytryną, jeśli właśnie to sprawia, że przez pięć minut czujesz się jak człowiek, a nie pracownik działu logistyki.

Chodzi nie o napój, ale o zatrzymanie się przy nim. Bez scrollowania, odpisywania na wiadomości i jednoczesnego pakowania kanapek.

3. Zrób jesienny spacer, ale bez celu

Jesień to idealny moment, żeby mama mogła wyjść bez żadnego celu. Nie po zakupy, do apteki czy po bułki. Po prostu przejść się kawałek do parku, w którym drzewa mają wspaniałe kolory i popatrzeć, jak zmienia się okolica. Złote liście, chłodniejsze powietrze, ten charakterystyczny zapach jesieni, kiedy już o 18:00 jest zupełnie ciemno.

Taki krótki spacer – bez telefonu i muzyki w słuchawkach poprawi nie tylko dotlenienie organizmu, ale pomoże również zresetować głowę.

A jeśli po drodze znajdziesz kawiarnię, jesienny spacer może oczywiście zostać rozszerzony o kubek kawy na wynos. Rytuały powinny mieć jakieś zalety.

4. Ugotuj coś, co pachnie jesienią

Lato należy do sałatek, owoców jedzonych prosto z lodówki i obiadu, który da się zrobić w piętnaście minut. Jesień aż prosi się o gotowanie, krojenie i doprawianie.

Zupa dyniowa, krem z pomidorów, pieczone warzywa, jabłka z cynamonem, racuchy albo zwykłe ziemniaki pieczone w piekarniku. Tu chodzi o zapachy jedzenia w domu, które sprawiają, że czujemy się komfortowo.

Po całym dniu pracy i biegania z dziećmi z zajęć na zajęcia przyjemnie jest wrócić do kuchni, w której pachnie ciepłym obiadem. Jesień można przecież celebrować także przez żołądek, zajadając się pysznymi, rozgrzewającymi daniami.

5. Zrób małe porządki, ale tylko małe

Niektóre z nas czują jesienią większą motywację do porządków. Mamy pomysły na stworzenie szafy kapsułowej, ogarnięcie spiżarni, porządki w zabawkach, drobny remont łazienki. Chcemy uporządkować przed nastaniem zimy wszelką przestrzeń wokół siebie.

A prawda jest taka, że wcale nie musimy robić w domu rewolucji. Wystarczy jedna szuflada.

Jesień jest dobrym momentem na pozbywanie się rzeczy, które przestały nam służyć. Bez wielkiej rewolucji i bez robienia z tego projektu na cały weekend. Jeśli po piętnastu minutach masz jedną uporządkowaną szufladę, to już jest sukces. Reszta może poczekać do listopada, wiosennych porządków albo przyszłej jesieni ;-)

6. Wieczorem zapytaj siebie tylko o jedną rzecz

Pod koniec dnia mamy zwykle całkiem długą listę tego, czego nie zrobiłyśmy. Jesienią warto spróbować zamienić tę listę na jedno pytanie: co dzisiaj było fajne?

Może kawa wypita na spokojnie. Może śmiech dzieci przy kolacji. Może słońce, które niespodziewanie wyszło zza chmur zanim wyszłaś z pracy. Albo dobra rozmowa z kimś bliskim. Może to, że przez dziesięć minut nikt niczego od ciebie nie chciał.

Nie trzeba prowadzić dziennika wdzięczności, kupować specjalnego notesu ani pisać codziennie pięciu rzeczy. Wystarczy zauważyć jedną.

Jesień nie musi oznaczać wyłącznie powrotu do obowiązków, alarmów, zebrań, składek i prania, które rozmnaża się szybciej niż dzieci wyrastają z ubrań. Może być też momentem, w którym po wakacyjnym chaosie wracamy do własnego rytmu.

Źródło: mother.ly