uczennica z kwiatami na Dzień Nauczyciela
Rodzice i uczniowie często w Dzień Nauczyciela skupiają się na upominkach, a one nauczycielom są najmniej potrzebne. fot. Pexels

Bukiet kwiatów, bombonierka i kartka z życzeniami – na grupach rodziców od kilku dni było gorąco w dyskusjach na temat prezentów dla pedagogów. Najczęściej Dzień Nauczyciela wygląda tak, że rodzice wraz z uczniami wręczają nauczycielom upominki, a szkoły tego dnia nie prowadzą zajęć dydaktycznych. Ale czy właśnie tych ton kwiatów i czekoladek najbardziej potrzebują pedagodzy?

REKLAMA

W Dzień Edukacji Narodowej 14 października, zwanym Dniem Nauczyciela warto pomyśleć o prezentach, których nie da się zapakować w ozdobny papier. Nauczycielom przydałoby się kilka rzeczy, które naprawdę ułatwiłyby im codzienną pracę.

1. Wyższe pensje, które nadążają za zmieniającymi się obowiązkami

Nie ma co udawać, że pieniądze nie mają znaczenia. Nauczyciele odpowiadają za edukację dzieci, przygotowują lekcje, sprawdzają prace, prowadzą dokumentację i mierzą się z problemami, które często wykraczają daleko poza naukę. Do tego dochodzą rozmowy z rodzicami, szkolne uroczystości i obowiązki, których nie widać po wyjściu ze szkoły, a wielu nauczycieli wypełnia je aż do nocy.

Dlatego jednym z najlepszych prezentów byłaby godna pensja, adekwatna do odpowiedzialności i kwalifikacji. Nie jednorazowa nagroda ani symboliczny dodatek, ale wynagrodzenie, dzięki któremu nauczyciel nie musiałby zastanawiać się, czy jego praca jest doceniana również finansowo. Takie pensje, o które od lat walczą związkowcy, którym resort edukacji przytakuje, ale nic z tymi apelami nie robi. Kwiaty są miłe, ale rachunków nie opłacą.

2. Rodziców, którzy chcą współpracować, a nie walczyć

Relacje nauczycieli z rodzicami nie zawsze są łatwe. Zdarza się, że każda uwaga dotycząca dziecka wywołuje pretensje, a próba rozmowy o problemach kończy się szukaniem winnego. Pedagodzy sami przyznają, że z roku na rok jest coraz gorzej, bo rodzice są roszczeniowi i wychowują pokolenie dzieci, które myśli, że jest najważniejsze w placówce. A przecież nauczyciel i rodzic mają wspólny cel: chcą, żeby dziecko dobrze się rozwijało i czuło się bezpiecznie.

Pedagodzy z pewnością doceniliby rodziców, którzy potrafią wysłuchać drugiej strony, nie zakładają z góry złych intencji i nie traktują każdej szkolnej uwagi jak osobistego ataku. Nie oznacza to, że rodzic ma zawsze zgadzać się z nauczycielem. Chodzi o rozmowę z szacunkiem, gotowość do szukania rozwiązań i pamiętanie, że nauczyciel też jest człowiekiem.

3. Mniej chaosu i sensowniejsze decyzje ministerstwa

Zmiany w edukacji powinny pomagać nauczycielom w pracy, a nie dokładać im kolejnych obowiązków. Pedagodzy potrzebują stabilnych zasad, jasnych komunikatów i czasu na przygotowanie się do nowych rozwiązań. A nie, że Ministerstwo Edukacji narodowej decyduje o czymś w sierpniu, a ta zmiana wchodzi od września do szkół i nikt nie jest na nie gotowy.

Nieustanne zmiany, niepewność i dodatkowa biurokracja nie sprzyjają ani nauczycielom, ani uczniom. Genialnym prezentem byłaby przemyślana polityka edukacyjna, konsultowana z ludźmi, którzy na co dzień pracują w szkołach (a nie podejmowanie decyzji przez urzędników, którzy nigdy nie byli pracownikami oświaty).

Zamiast kolejnych pomysłów ogłaszanych bez odpowiedniego przygotowania przydałyby się rozwiązania, które rzeczywiście odpowiadają na potrzeby placówek. Edukacja nie poprawi się od samych zapowiedzi. Potrzebuje stabilności, pieniędzy i słuchania tych, którzy znają szkolną rzeczywistość od środka.

4. Więcej zaufania i szacunku

Nauczyciel nie musi być nieomylny, żeby zasługiwać na szacunek. Może popełnić błąd, mieć gorszy dzień albo nie zgadzać się z rodzicem. Tak samo jak przedstawiciele innych zawodów. Problem zaczyna się wtedy, gdy każda pomyłka staje się powodem do publicznego oskarżania, podważania kompetencji czy obrażania pedagoga.

Nauczyciele potrzebują poczucia, że ich praca ma sens, a ich wiedza i doświadczenie są traktowane poważnie. Nie oznacza to bezwarunkowego przyznawania im racji w każdej kwestii, ale są takie zakresy, w których są przecież specjalistami. Oznacza kulturę rozmowy, rozwiązywanie konfliktów bez upokarzania i reagowanie na brak szacunku również wtedy, gdy jego adresatem jest dorosły.

5. Uczniów, którzy uczą się odpowiedzialności

To prezent, w którego przygotowanie powinni zaangażować się rodzice. Nauczycielom byłoby łatwiej, gdyby uczniowie stopniowo uczyli się samodzielności, odpowiedzialności za swoje obowiązki i szacunku do innych. Spakowanie plecaka, pamiętanie o pracy domowej, przygotowanie potrzebnych przyborów czy przyznanie się do błędu to niby drobiazgi, a mają znaczenie.

Nie chodzi o to, żeby zostawić dziecko samo sobie ani oczekiwać od kilkulatka dorosłej odpowiedzialności. Chodzi o to, by nie wyręczać ucznia we wszystkim i pozwalać mu ponosić naturalne konsekwencje zapominalstwa. Szkoła nie jest wyłącznie miejscem, w którym dzieci zdobywają wiedzę. Uczą się tam także współpracy, samodzielności i funkcjonowania w grupie.

Kwiaty są miłe, ale nie załatwią wszystkiego

Nie ma nic złego w bukiecie, czekoladkach czy własnoręcznie przygotowanej kartce. Dla wielu nauczycieli takie drobiazgi są naprawdę ważne, zwłaszcza gdy stoją za nimi szczere życzenia i wdzięczność uczniów. Nie trzeba jednak organizować kosztownych prezentów ani prześcigać się w pomysłach – czasami naprawdę wystarczy, że każdy uczeń przygotuje prostą laurkę i napisze od siebie parę zdań – takich prosto z serca..

Dzień Nauczyciela może być okazją, by powiedzieć zwykłe "dziękuję", ale też zastanowić się, jak wygląda nasz codzienny stosunek do pedagogów. Najlepszym prezentem nie będzie bukiet kwiatów, lecz zmiana, którą nauczyciel odczuje również 15 października i w kolejne dni roku szkolnego.