nauczycielka ściera z tablicy napisane zadanie matematyczne
Nauczyciele nie chcą traktowania ich jak bohaterów, ale też proszą o szacunek. fot. fancystudio/storyblocks.com

O nauczycielach najczęściej mówi się w krzywdzących stereotypach – że mają łatwą pracę, dużo wolnego i wciąż narzekają. Tymczasem rzeczywistość szkolna wygląda zupełnie inaczej. Joanna Krzemińska, autorka profilu Zakręcony belfer, szczerze opowiedziała, jak naprawdę wygląda codzienność nauczycieli.

REKLAMA

Trudne realia pracy nauczycieli

W społeczeństwie od wielu lat króluje przeświadczenie, że zawód nauczyciela nie tylko nie jest już prestiżowy, ale jest głównie dla leniwych. W przestrzeni publicznej podkreśla się przede wszystkim to, że nauczyciele narzekają na zarobki i wciąż chcą podwyżek, a równocześnie ich etat to 18 godzin tzw. tablicowych, a do tego wolne ferie zimowe i wakacje.

Rzeczywistość jest taka, że nauczyciel ma normalny 40-godzinny etat: po 18 godzinach tygodniowo lekcji musi sprawdzić klasówki, przygotować materiały do lekcji, wprowadzić dane do e-dziennika. W sumie obowiązków jest ogrom, odpowiedzialności drugie tyle, a otoczenie i tak powie na koniec, że wolne wakacje i ferie to za duża przesada.

Tymczasem o realiach pracy w szkole szczerze napisała na Facebooku Joanna Krzemińska, autorka profilu Zakręcony belfer.

"Tak wygląda nauczycielka, która poprowadziła siedem lekcji z rzędu, po czym wzięła udział w spotkaniu rady pedagogicznej, a następnie przez kolejne dwie godziny rozmawiała z rodzicami na temat ich dzieci (bo akurat były comiesięczne konsultacje dla opiekunów). To tyle w temacie krótkiego dnia pracy. Nie narzekam. Stwierdzam fakt" – napisała pedagożka, dodając do wpisu swoje selfie, na którym wygląda na zmęczoną.

Opisała realia swojej pracy bez dodawania sobie zasług, ale też bez dramatyzowania: "Przy okazji taka refleksja. Narracja wokół pracy nauczyciela/ nauczycielki może przybierać różne oblicza. Najczęściej spotykam jedno z dwóch. Albo: olabogarety mamy milion rzeczy do zrobienia, nikt nas nie szanuje i w ogóle smutek, żal, rozpacz. Na drugim biegunie stoi: kocham swoją pracę, uczniowie są moim największym szczęściem i sensem życia. Trochę brakuje mi środka, w którym widać zwyczajność. I to, że czasem jest trudno, i to, że lubimy swoją pracę".

Nie róbcie z nich męczenników ani bohaterów

Nauczycielka, która szczerze przyznaje, że lubi swoją pracę, ma pasję i chce pracować z dziećmi to dziś niestety coraz większa rzadkość. A może wcale nie, tylko tak, jak podkreśla Krzemińska, dziś pojawiają się dwie skrajne narracje i tego zadowolenia nie widać, bo jest przyćmione negatywnymi emocjami.

Może trzeba zacząć mówić o tym, że to ważny zawód, który niesie ogromny ciężar społeczny – każdy człowiek, nawet ten najbardziej wpływowy, miał przecież w życiu nauczycieli. Warto mówić o tym, jak ważna to jest rola i że niesie ogrom satysfakcji i dumy.

Krzemińska zaznacza również, że nie szuka kontrowersji i klików, które poniosą falę kolejnych komentarzy. Chodzi jej głównie o to, by pokazać, że ta praca jest trudna, niedoceniania, ale równocześnie może być najpiękniejsza na świecie i dająca wiele pozytywnych odczuć. Warunkiem jest to, by wykonywać ją z powołania i pasji, a nie z przymusu.

Sama muszę przyznać, że wpis nauczycielki to w końcu jakiś głos rozsądku w dyskusji, która zbyt często sprowadza się do krzywdzących uproszczeń. Pokazuje, że nauczyciel to nie bohater ani męczennik, ale człowiek, który wykonuje swoją pracę z zaangażowaniem, mimo zmęczenia i społecznego niezrozumienia.

Może właśnie takich głosów potrzeba dziś najbardziej – szczerych, pozbawionych patosu, a jednocześnie pełnych szacunku do zawodu, który kształtuje przyszłe pokolenia. Bo choć o nauczycielach mówi się różnie, to bez nich nie byłoby żadnej z tych osób, które dziś mają odwagę zmieniać świat.

Czytaj także: