nauczycielka pracuje przy biurku w klasie lekcyjnej
Nauczyciele w Polsce są coraz starszą grupą zawodową. fot. RDNE Stock project/Pexels

Polska szkoła zaczyna się starzeć razem ze swoim społeczeństwem. Młodych nauczycieli jest u nas wyjątkowo mało – osoby przed 30. rokiem życia stanowią zaledwie 4 proc. kadry, a niższy wynik w Unii Europejskiej mają tylko Cypr i Portugalia. To kolejny sygnał, że jeśli młodzi nie będą chcieli wybierać zawodu nauczyciela, za kilka lat problem z brakami kadrowymi może stać się jeszcze poważniejszy.

REKLAMA

Starzejące się społeczeństwo i grupa nauczycieli

W Polsce od dekady obserwujemy coraz niższy poziom dzietności, a ostatnie lata przyniosły regularne alarmy demografów dotyczące pogłębiającego się kryzysu demograficznego. Specjaliści podkreślają, że za kilka lat problem zbyt małej liczby rodzących się dzieci zacznie coraz mocniej odbijać się na całej gospodarce. Z roku na rok będzie bowiem ubywać osób mogących podjąć pracę zawodową, dzięki której system będzie w stanie utrzymać rosnącą liczbę emerytów.

Rząd mówi już o alarmująco szybko starzejącym się społeczeństwie i potrzebie zmian, m.in. w systemie emerytalnym. Podobny problem widać w szkołach i przedszkolach, gdzie również starzeje się grupa zawodowa. Ma to związek m.in. z warunkami pracy, poziomem wynagrodzeń i niskim prestiżem zawodu.

Dla części młodych ludzi praca nauczyciela nie jest dziś atrakcyjną ścieżką zawodową. Efekt? W placówkach edukacyjnych średnia wieku kadry rośnie, a wraz z odchodzeniem kolejnych pedagogów na emerytury pojawiają się wakaty, których coraz trudniej jest zapełnić.

Polska jest pod tym względem jednym z europejskich outsiderów. Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że spośród państw Unii Europejskiej tylko na Cyprze i w Portugalii odsetek nauczycieli poniżej 30. roku życia jest niższy niż w Polsce. Oznacza to, że polskie szkoły w dużej mierze opierają się na doświadczonej, ale coraz starszej kadrze.

Według danych Eurostatu w 2024 roku 40,4 proc. nauczycieli w Europie miało 50 lat lub więcej. W Polsce osoby poniżej 30. roku życia stanowią zaledwie 4 proc. wszystkich pedagogów. Gorzej wypadają jedynie Cypr, gdzie młodzi nauczyciele stanowią 3,2 proc. kadry, oraz Portugalia – 3,3 proc. Na drugim biegunie znalazły się Luksemburg (15,3 proc.), Dania (15,2 proc.), Belgia (14,9 proc.) i Austria (14,6 proc.).

Coraz starsi pedagodzy to znak czasów

Same dane nie pokazują oczywiście, dlaczego w jednych państwach młodych nauczycieli jest więcej, a w innych zdecydowanie mniej. Nie mówią też bezpośrednio o wysokości wynagrodzeń czy jakości warunków zatrudnienia.

Trudno jednak nie zadać pytania, co sprawia, że w części europejskich krajów młodzi ludzie częściej decydują się związać swoją zawodową przyszłość ze szkołą, podczas gdy w Polsce wejście do zawodu nauczyciela wciąż nie jest dla wielu atrakcyjną perspektywą.

Raport dotyczący przekroju demograficznego kadry nauczycielskiej w krajach Unii Europejskiej został opublikowany przez Eurostat z okazji przypadającego 5 października Światowego Dnia Nauczyciela.

I właśnie w tym może tkwić jeden z największych problemów polskiej edukacji, który jeszcze dotkliwiej odczujemy za kilka lat, kiedy jeszcze więcej pedagogów pójdzie na emeryturę. Nie wystarczy, że nauczycieli będzie dziś za mało – jeśli do zawodu nie będą przychodzić młodzi ludzie, za kilka czy kilkanaście lat luka kadrowa może stać się jeszcze poważniejsza.

Starzenie się społeczeństwa widać więc nie tylko w statystykach dotyczących emerytów. Widać je również w szkolnych pokojach nauczycielskich, a to sygnał, którego nie powinno się ignorować.