
800 plus kosztuje państwo mniej, ale trudno uznać to za dobrą wiadomość. Za niższymi wydatkami stoi przede wszystkim coraz mniejsza liczba dzieci, a więc dokładnie ten problem demograficzny, który świadczenie miało pomóc zatrzymać. W efekcie przyszłość programu staje się coraz częściej przedmiotem dyskusji, a pytanie o jego skuteczność wraca z kolejny raz.
Przyszłość 800 plus pod znakiem zapytania
Świadczenie Rodzina 500 plus, które później zwaloryzowano do 800 zł, powstało m.in. po to, by zahamować spadek liczby urodzeń w Polsce. Dziś, kiedy pieniądze na każde dziecko w rodzinie są wypłacane już od ponad 10 lat, możemy śmiało powiedzieć, że świadczenie nie zatrzymało alarmująco niskiej dzietności. Wskaźnik urodzeń od 2016 roku stale spadał i dziś eksperci mówią już o kryzysie demograficznym.
Od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się o tym, że świadczenie powinno zostać wycofane, ponieważ nie spełniło swojego zadania w zakresie poprawy dzietności. Politycy prześcigają się w pomysłach, na co można byłoby zamienić wypłatę 800 zł na dziecko, a niektórzy mówią wprost o likwidacji wsparcia dla rodziców, argumentując, że jest ono dużym obciążeniem dla budżetu państwa.
Tymczasem okazuje się, że z jednej strony kryzys demograficzny nieco wyhamował w 2026 roku, a z drugiej – wydatki na świadczenie w 2025 roku były niższe. Dla budżetu oznacza to więc pewną oszczędność.
Jak podaje "Business Insider", w 2025 roku państwo wydało na świadczenie 64,9 mld zł. To mniej niż w poprzednich latach. W 2024 roku, już po waloryzacji świadczenia do 800 zł, kosztowało ono budżet 66,1 mld zł.
W 2025 roku wydatki na świadczenie były niższe w ujęciu całorocznym, ale państwo było również mniej obciążone w miesięcznych rozliczeniach. Z danych wynika, że liczba wypłat w stosunku do poprzedniego roku była w każdym miesiącu średnio o 1,5 proc. niższa.
Zobacz także
Powód oszczędności to równocześnie powód do zmartwień
Oczywiście najważniejszym powodem spadku obciążenia budżetu jest mniejsza liczba dzieci, na które wypłacane jest świadczenie. Dzieci, które ukończyły 18. rok życia, przestają je otrzymywać, a na ich miejsce przychodzi mniej noworodków, którym pieniądze będą przysługiwać. To naturalny efekt coraz niższej dzietności – roczniki dzieci osiągających pełnoletność są liczniejsze niż te, które dopiero przychodzą na świat.
Dodatkowo w 2026 roku rodziców pobierających 800 plus objęły nowe warunki przyznawania i wypłacania świadczenia. Dzieci muszą być zapisane do polskiej szkoły i realizować w niej obowiązek szkolny. Dodatkowe wymagania dotyczą przede wszystkim cudzoziemców, którzy muszą spełniać określone warunki dotyczące aktywności zawodowej i zamieszkania w Polsce, a ich dzieci powinny uczyć się w polskich placówkach.
Od 1 czerwca 2026 roku cudzoziemcy muszą spełniać warunek aktywności zawodowej i zamieszkania na terenie Polski, a dzieci – realizować obowiązek szkolny w polskim systemie edukacji. Oznacza to, że część cudzoziemców, głównie z Ukrainy, straciła prawo do świadczenia. Wśród powodów znalazły się m.in. przekraczanie granicy Polski oraz sytuacje, w których dzieci realizowały naukę zdalnie w ukraińskich szkołach.
Efekt nowych przepisów może być widoczny w przyszłorocznych wydatkach. Jeśli liczba dzieci uprawnionych do świadczenia nadal będzie spadać, 800 plus może pochłonąć z budżetu jeszcze mniej pieniędzy. Nie zmienia to jednak najważniejszego faktu: mniejsze wydatki na 800 plus nie są dowodem na rozwiązanie problemu demograficznego.
Wręcz przeciwnie – w dużej mierze wynikają z tego, że dzieci uprawnionych do świadczenia jest coraz mniej, a to nie powinno sprawiać, że cieszymy się mniejszą liczbą pieniędzy wydanych z budżetu. Państwo może wydawać mniej na program, ale jednocześnie mierzyć się z coraz większym wyzwaniem związanym z liczbą urodzeń.
Źródło: businessinsider.com.pl




