kobieta w trenczu na jesiennym spacerze
Jesienna moda w tym roku przypomina powrót do lat 90. fot. Katia Damyan/Pexels

Jeszcze niedawno zarzekałyśmy się, że nigdy więcej nie założymy tych ubrań, a dziś szukamy ich po sklepach. Moda po raz kolejny zatacza koło i tej jesieni zagląda prosto do naszych wspomnień z lat 90. i 2000., wyciągając z nich kardigany, oversize’owe marynarki, jeansowe kurtki czy długie płaszcze. To trochę jak spotkanie z własną szafą sprzed lat – tylko tym razem patrzymy na nią nie z zażenowaniem, ale z myślą: "Kurczę, przecież to jest fajne".

REKLAMA

Moda zatacza krąg

Każdy, kto choć odrobinę interesuje się modą, doskonale wie, że ona bardzo lubi zataczać krąg. Wystarczy spojrzenie na jedno zdjęcie, konkretny fason kurtki albo parę butów i nagle okazuje się, że rzecz, którą jeszcze kilka lat temu uważałyśmy za absolutnie okropną, stała się czymś, co koniecznie chcemy nosić.

Ja w ostatnich sezonach miałam tam z kolarkami czy oversizową kurtką jeansową. Tej jesieni wg portali kobiecych będzie podobnie. Do naszych szaf wrócą ubrania, które kojarzymy z serialami pokroju "Przyjaciele", zdjęciami takich gwiazd jak Jennifer Aniston, Madonna czy Carolyn Bassett-Kennedy, a czasem po prostu z własnym dzieciństwem.

Moda zatacza koło, tylko my jesteśmy już trochę starsze. Kiedyś patrzyłyśmy na ubrania mamy i babci, zastanawiając się, jak można było chodzić w takich strojach, a potem odkrywałyśmy, że moda z lat 70. wraca. Dziś ten sam mechanizm dotyczy lat 90. i początku XXI wieku. I nagle patrzymy na jesienną witrynę sklepową i myślimy: przecież ja już to miałam w latach 2000.

1. Kardigan, który wygląda jak z szafy Rachel Green

Rozpinany sweter, którym można się otulić nie jest żadnym odkryciem, ale tej jesieni znowu mocno zaznacza swoją obecność. Krótki, dopasowany, zapinany na guziki albo przeciwnie – miękki, długi i trochę za duży. Najlepiej wygląda noszony bardzo zwyczajnie: z jeansami, prostym T-shirtem, koszulką i legginsami albo sukienką.

Jeśli oglądałyście "Przyjaciół", prawdopodobnie nie trzeba wam tłumaczyć, skąd bierze się to skojarzenie. Rachel Green przez kolejne sezony nosiła dziesiątki stylizacji, które dzisiaj wyglądają zaskakująco aktualnie. Kardigany, proste topy, jeansy z wysokim stanem, spódnice i krótkie kurtki tworzyły garderobę, którą równie dobrze można byłoby zobaczyć na współczesnym Instagramie.

2. Marynarka, która nie potrzebuje garnituru

Marynarka wcale nie jest wyłącznie elementem "biurowego" looku, wręcz przeciwnie. Jesienią nosimy ją z jeansami, sneakersami, prostym T-shirtem, golfem albo nawet dzianinową spódnicą.

Najbardziej nostalgiczna będzie ta trochę za duża, miękka, z szerokimi ramionami. Taka, którą można było znaleźć w szafie mamy, kiedy wracałyśmy ze szkoły i przeglądałyśmy jej ubrania zanim wróciła z pracy. W latach 90. marynarki miały często właśnie taki charakter – nie były idealnie dopasowane do sylwetki, tylko miały wyglądać trochę jak pożyczone.

W tym roku w sieciówkach można znaleźć zarówno takie większe modele z poduszkami na ramionach, jak i bardziej luzackie, wyglądające jak taka, która pożyczyłaś od męża.

3. Jeansowa kurtka, którą kiedyś miałyśmy wszystkie

Jeansowa kurtka jest jednym z tych ubrań, które właściwie nigdy nie zniknęły z mody. Zmieniają się tylko jej proporcje. Raz jest krótka i dopasowana, innym razem ogromna, trochę niedbała.

W Polsce lat 90. jeans był wszędzie. Jeansowe kurtki, spodnie, kamizelki, czasem całe zestawy (za czym ja w sumie do dziś nie przepadam). Nie zawsze wyglądało to jak stylizacja z katalogu. Częściej było po prostu praktycznie, bo jeansowa kurtka pasowała do wszystkiego i można było nosić ją przez kilka sezonów z racji tego, że była "nie do zdarcia".

Dzisiaj wraca właśnie ta bardziej klasyczna wersja. Prosta, lekko oversize'owa, w kolorze jasnego albo spranego jeansu. Można narzucić ją na sweter, bluzę czy sukienkę.

4. Długi płaszcz, który robi całą stylizację

To trend dla tych, które jesienią lubią założyć jedną rzecz i mieć poczucie, że właściwie cały strój jest już gotowy. Długi płaszcz, najlepiej beżowy lub camelowy jest klasykiem i mnie przypomina stylizacje kobiet sukcesu w amerykańskich filmach lat 90.

Tu również widać fascynację minimalizmem – szczególnie tym kojarzonym z Carolyn Bessette-Kennedy. Prosty płaszcz, proste spodnie, niewielka torebka i buty bez krzykliwych ozdób. Niczego nie trzeba dodawać na siłę, bo klasyka sama się broni.

W Polsce podobne płaszcze i prochowce też były obecne, choć oczywiście nasze stylizacje wyglądały nieco inaczej niż te z nowojorskich ulic. Moda do nas trafiała chyba nieco wolniej niż dziś w dobie internetu. Inspiracji szukało się w telewizji, kolorowych magazynach, katalogach i na ulicy.

5. Spódnica midi – trochę retro, trochę jak z szafy mamy

Jesienią wracają też spódnice midi. Nie te bardzo eleganckie ołówkowe, które zakładamy wyłącznie na specjalną okazję, ale proste modele noszone z cięższym swetrem, botkami czy sneakersami.

To kolejny przykład tego, jak moda lubi pożyczać pomysły z różnych dekad. W latach 90. spódnice midi pojawiały się w wielu wersjach, a dzisiaj dostają nowe życie dzięki połączeniu z rzeczami, które wcześniej niekoniecznie zestawiłybyśmy razem.

Moda wraca, ale my już nie jesteśmy tymi samymi dziewczynami

Najzabawniejsze w powrotach mody jest chyba to, że kiedyś patrzyłyśmy na podobne ubrania zupełnie inaczej. W latach 2000. wiele z nas chciało jak najszybciej odciąć się od tego, co nosiły mamy. Później przyszedł zachwyt modą z lat 70., jeszcze później wróciły fasony z 80., a dziś coraz mocniej zaglądamy do lat 90. i początku XXI wieku.

Nasze mamy i babcie też przeżywały podobne modowe deja vu. Patrzyły na nowe trendy i prawdopodobnie niejednokrotnie miały wrażenie, że projektanci wyciągnęli stare ubrania z ich szaf. Tyle że dla kolejnego pokolenia te same rzeczy były już czymś świeżym.