kobieta z pokolenia Z w neonowych światłach
fot. Brock Wegner/Unsplash

"Hyper goo" to nowy trend, który szturmem podbija media społecznościowe i świat designu. Pokolenie Z świadomie odrzuca minimalistyczną estetykę milenialsów, stawiając na chaos, intensywne kolory i inspiracje modą z początku lat 2000. Dla jednych to estetyczny koszmar, dla innych – wyraz buntu przeciwko perfekcji.

REKLAMA

Zetki pokochały "hyper goo"

Pokolenie Z, czyli dzisiejsi nastolatkowie i dwudziestolatkowie, z zachwytem odkrywa na nowo trendy charakterystyczne dla początku lat 2000. Milenialsi patrzą na ten powrót z mieszanką nostalgii i zażenowania.

Z jednej strony z sentymentem wspominają kolorowe czasy dzieciństwa i młodości, z drugiej przyznają, że era ta kojarzy im się z krzykliwą modą, ubraniami przekraczającymi granice dobrego smaku oraz plastikowymi, często tandetnymi gadżetami. Po okresie estetycznego przesytu przyszła jednak moda na minimalizm – neutralne wnętrza, stonowane kolory i prostotę, którą niektórzy określali wręcz mianem blandingu, czyli estetyki pozbawionej wyrazistości.

Pokolenie Z, wchodząc w dorosłość, postanowiło odwrócić ten trend. Najpierw zwracało uwagę stylem, który wielu starszym wydawał się po prostu niechlujny i przypadkowy. Dziś tę estetykę coraz częściej na fali popularności estetyki Y2K określa się mianem hyper goo.

To styl celowo chaotyczny, pełen neonowych kolorów, nieregularnych kształtów i fontów przypominających galaretkowe, napompowane formy. W projektowaniu graficznym królują elementy wyglądające tak, jakby powstały w programie Paint, PowerPoint z początku XXI wieku albo były inspirowane grafiką starych gier komputerowych.

Dla wielu milenialsów taka estetyka wydaje się niedopracowana, a nawet brzydka. Dla Zetek jest jednak świadomym wyborem. To pokolenie wychowane na TikToku, mediach społecznościowych i niekończącym się strumieniu perfekcyjnych zdjęć jest zwyczajnie zmęczone wszechobecną estetyzacją rzeczywistości.

Bunt wobec grzecznych, minimalistycznych form

Zamiast idealnych kompozycji, spójnych kolorystycznie wnętrz i dopracowanych grafik wybiera coś, co wygląda bardziej spontanicznie, surowo i autentycznie. Chaos staje się formą sprzeciwu wobec przesadnej perfekcji.

Hyper goo jest głośny, wyrazisty i często celowo przesadzony. Widać go w projektowaniu wnętrz, opakowań, ubrań, makijażu czy identyfikacji wizualnej marek. Ma bawić, prowokować, czasem nawet męczyć odbiorcę, ale przede wszystkim nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.

Ta estetyka dobrze oddaje świat, w którym dorasta pokolenie Z – pełen zmian, niepewności i nadmiaru bodźców. Zamiast udawać, że wszystko jest uporządkowane, młodzi wolą pokazać rzeczywistość taką, jaka jest: nieidealną, dynamiczną i pełną sprzeczności.

Być może właśnie dlatego hyper goo budzi dziś tyle emocji. Dla jednych jest symbolem złego gustu i estetycznego chaosu, dla innych dowodem na to, że design nie musi być sterylny i przewidywalny. Historia pokazuje jednak, że niemal każde pokolenie buntuje się przeciwko stylowi swoich poprzedników. To, co dziś wydaje się przesadą i chwilową modą, za kilka lat może stać się kolejnym obiektem nostalgii. W końcu estetyka, podobnie jak moda, nieustannie zatacza koło.