nastolatki w eleganckich ubraniach, ale z odkrytym brzuchem
Nastolatki dziś dbają o swoją wolność w ubiorze, ale zapominają o szacunku. fot. Mikhail Nilov/Pexels

Zakończenie szkoły średniej to moment, który powinien mieć w sobie coś z podniosłości – symboliczny krok w dorosłość, a nie kolejny dzień "na luzie". Tymczasem patrząc na część maturzystów, trudno oprzeć się wrażeniu, że granica między swobodą a niestosownością zaczęła się niebezpiecznie zacierać. Czy w pogoni za wolnością wyrażania siebie ubiorem nie zapomnieliśmy po drodze o czymś tak podstawowym jak wyczucie sytuacji i zwykły szacunek?

REKLAMA

Dziś zakończenie roku szkolnego maturzystów. Patrzę na tę biało-czarną falę uczniów pod szkołą i myślę – gdzieś po drodze chyba się pogubiliśmy. A może to ja skręciłam nie w tę stronę? Bo naprawdę trudno mi uznać, że koszula zawiązana pod biustem i odsłonięty brzuch to odpowiedni strój na taką okazję. A może po prostu jestem już stara.

Kiedy kończy się rok szkolny maturzystów i dlaczego to ważny moment

Zgodnie z kalendarzem roku szkolnego 2025/2026 ustalonym przez Ministerstwo Edukacji, dziś – 24 kwietnia 2026 roku – uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych kończą rok szkolny. Mieszkam w pobliżu liceum i codziennie, odprowadzając dziecko do szkoły, mijam grupy uczniów zmierzających na lekcje. Dziś też ich widziałam – ale wyglądali inaczej niż zwykle. A może właśnie... nie do końca inaczej.

Absolwenci, którzy już za chwilę podejdą do egzaminów maturalnych, biorą dziś udział w uroczystości zakończenia roku szkolnego. To oficjalne zamknięcie pewnego etapu – symboliczne pożegnanie szkoły i jednocześnie wejście w dorosłość. Moment ważny, podniosły, taki, który naturalnie skłania do refleksji. I dla mnie oczywiste jest, że strój powinien być dopasowany do okoliczności. Zresztą już za kilka dni zacznie się dla nich prawdziwy egzamin dojrzałości – matura 2026: daty, które trzeba znać są już znane, a pierwsze arkusze czekają na nich 4 maja.

Strój galowy to wyraz szacunku, nie ograniczenie

Tradycja mówi o białej koszuli i czarnych lub granatowych spodniach czy spódnicy. Dziś oczywiście mamy większą swobodę – i bardzo dobrze. To nie czasy, gdy wszyscy mieli wyglądać identycznie. Indywidualizm jest wartością. Ale mam poczucie, że czym innym jest twórcze podejście do zasad, a czym innym całkowite ich ignorowanie.

Bo galowy strój to nie tylko kwestia estetyki. To również wyraz szacunku – dla wydarzenia, dla miejsca, dla ludzi, którzy w nim uczestniczą. Tymczasem patrząc na niektórych maturzystów, trudno było mi w ogóle rozpoznać, że to uroczystość zakończenia szkoły. Gdyby nie pojedyncze osoby w klasycznych stylizacjach, można by pomyśleć, że to zwykły dzień. Zresztą już lata temu dziennikarze pytali wprost, jak się ubrać na oficjalną uroczystość – i już wtedy widać było, że granice się zacierają.

Wolność w wyglądzie nie zwalnia z szacunku

Naprawdę chciałabym nie oceniać i nie krytykować. Ale kiedy widzę uczennicę, która przychodzi na taką uroczystość w koszuli związanej pod biustem i z odsłoniętym brzuchem i w wysokich szpilkach, zaczynam się zastanawiać, gdzie po drodze zabrakło rozmowy o tym, czym jest stosowność. Wiem, że 19-latkom trudno już cokolwiek narzucić. Ale wychowanie to proces, który zaczyna się dużo wcześniej. To nie pierwsza taka afera o długość spódniczki na zakończenie roku – podobne dyskusje wracają co roku i za każdym razem dzielą rodziców na dwa obozy.

Przy tym trzeba powiedzieć, że spotkałam też nastolatków, którzy wyglądali świetnie: w ładnych, eleganckich ciuchach (niekoniecznie w koszulach i spódnicach, ale też sukienkach, kombinezonach, garniturach), widać było, że zależy im na schludnym i eleganckim wyglądzie.

Chłopcy wcale nie wypadają lepiej

I żeby była jasność – to nie dotyczy tylko dziewczyn. Chłopcy wcale nie wypadają lepiej. Krótkie dresowe spodenki, T-shirt i sportowa kurtka narzucona na ramiona – to też nie jest strój na taką okazję.

Serio, to są chwile, kiedy myślę sobie, że jestem stara. No i pewnie jak rasowy milenials jestem (choć jestem dopiero po 30-tce). Może to znak czasów. Wiem, jak ważna jest dziś wolność wyrażania siebie poprzez ubiór. Rozumiem potrzebę indywidualizmu, eksperymentowania, szukania własnego stylu – i bardzo to szanuję.

Druga strona medalu – gdzie zgubiliśmy kontekst i wyczucie

Tylko że mam też wrażenie, że w tym wszystkim gdzieś umyka druga strona medalu. Bo jeśli oczekujemy, że inni będą szanować naszą ekspresję i wybory, to warto też pamiętać o szacunku wobec sytuacji, w których uczestniczymy. Czasem zresztą nie chodzi o ubiór, ale o szerszą postawę – symbol lenistwa młodego pokolenia widać dziś nie tylko w wyborach maturalnych, ale i w podejściu do obowiązków.

Nie chodzi o to, żeby wszyscy wyglądali identycznie. Naprawdę lubię, gdy w klasycznych stylizacjach pojawia się indywidualny akcent. Ale jest pewna granica – i dla mnie dresy, odsłonięty brzuch czy stylizacje bardziej imprezowe niż uroczyste tę granicę przekraczają. Czasem mam wrażenie, że tak wygląda wychowanie bez granic – nie w jakimś dramatycznym, skandalicznym wydaniu, tylko w takim cichym, codziennym odpuszczaniu drobiazgów.

O równowagę między wolnością a kulturą osobistą

Na końcu jednak warto powiedzieć jasno: każdy ma prawo do własnego stylu, własnych wyborów i własnego sposobu wyrażania siebie. Świat się zmienia i dobrze, że daje młodym więcej przestrzeni niż kiedyś.

Może po prostu jesteśmy dziś w momencie, w którym bardzo mocno podkreślamy wolność – a trochę za mało mówimy o kontekście, wyczuciu i kulturze osobistej. I może właśnie o tę równowagę warto dziś zawalczyć.