pluszowy miś na huśtawce
Dzieci miały być w placówce bite i przetrzymywane w izolatce. fot. Inna Lesyk/Pexels

Rodzice dzieci z gliwickiego przedszkola opowiadają o guzach, siniakach, strachu przed pójściem do placówki i rzekomym zamykaniu dzieci w ciemnym pomieszczeniu, a sprawą zajęła się prokuratura. W tle pojawiają się także zarzuty dotyczące wcześniejszych miejsc pracy dyrektorki, a kuratorium przyznaje, że na temat placówki wpływa do nich wiele skarg.

REKLAMA

Rodzice zaniepokojeni siniakami dzieci

Kiedy rodzic oddaje dziecko pod opiekę wykwalifikowanej kadry w żłobku czy przedszkolu, wierzy, że jego pociecha jest w jak najlepszych rękach. Początki bywają trudne, ale rodzice naprawdę chcą wierzyć i uczą się ufać opiekunom oraz nauczycielom, którzy większą część dnia spędzają z ich dziećmi.

Czasami dochodzi jednak do sytuacji, które dla wielu rodziców są największym koszmarem, bo ich zaufanie zostaje wykorzystane i nadużyte. Tak jak w przypadku dzieci z przedszkoli w Gliwicach, które łączy jedna i ta sama pani dyrektor.

W programie "UWAGA!", który 30 września 2026 został wyemitowany w TVN, opowiedziano o rzekomych zdarzeniach w jednym z prywatnych przedszkoli w Gliwicach. Rozmówcami twórców programu byli m.in. rodzice przedszkolaków uczęszczających do placówki.

Przedszkole prowadzi fundacja, której członkiem zarządu jest Iwona D., dyrektorka placówki. Wcześniej kobieta kierowała również innymi przedszkolami, gdzie – jak wynika z materiału programu – miała spotykać się z różnymi opiniami rodziców i pracowników.

W programie pod jej adresem padają poważne oskarżenia. Rodzice przyznają, że ich dzieci przed pójściem do placówki miały płakać i bać się tam chodzić. "Paweł, kiedy zaczął chodzić do przedszkola, popłakiwał. Pojawił się kiedyś siny pod prawym okiem. Miał zadrapania. Miał też ich pełno na szyi [...] Zapytałam, co się stało i powiedziano mi, że dzieci się pobiły" – opowiada pani Marta, mama jednego z przedszkolaków.

Inni rodzice relacjonowali również, że ich dzieci miały być odbierane z placówki m.in. z guzami na głowie, siniakami na rękach czy nadgarstkach.

Zarzuty wobec dyrektorki

Jedna z matek przedszkolaka opublikowała na temat dyrektorki post na lokalnej grupie w mediach społecznościowych. Odzew na jej słowa był duży. Rodzice innych przedszkolaków przyznawali, że ich dzieci również miały wracać do domu z siniakami, a także być przetrzymywane w ciemnym pomieszczeniu.

Reporterka programu rozmawiała z dyrektorką, której rodzice stawiają zarzuty. "Jest to splot bardzo niefortunnych zdarzeń, które mają miejsce względem mojej osoby. Jestem osobą mobbingowaną i szkalowaną przez rodziców. Nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy. Nigdy nie było wobec mnie prowadzone żadne postępowanie karne” – mówiła na nagraniu Iwona D.

Jak wynika jednak z informacji przedstawionych w programie, siedmioro rodziców przedszkolaków zgłosiło swoje podejrzenia do prokuratury.

Agnieszka Bukowska, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, powiedziała reporterce: "Pani Iwona D. została oskarżona o dwa czyny. Pierwszy dotyczy znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobami małoletnimi. Drugi czyn zarzucany pani Iwonie D. to wyłudzenie środków z dotacji".

Co ciekawe, w latach 2024-2027 kobieta była również dyrektorką częstochowskiej podstawówki, gdzie odwołano ją ze stanowiska. Pod wnioskiem w tej sprawie miało podpisać się 300 rodziców uczniów i pracowników szkoły. W mailu, który szkoła wystosowała do realizatorów reportażu, napisano: "Zarzuty wobec dyrektorki formułowane były przez większość grona pedagogicznego oraz rodziców uczniów szkoły. Pani Iwona w związku z tym sama zrezygnowała".

Pracownicy gliwickich placówek, które prowadziła kobieta, przyznawali, że współpraca miała być trudna. Jedna z pracownic powiedziała: "Psychicznie miałam na tyle dość, że cieszyłam się, że mogę stamtąd odejść. Miałam nerwicę żołądka. Idąc do pracy płakałam".

Wspomniana prokurator Bukowska dodała: "Dochodziło do zamykania dzieci samych, zamykania na klucz, więc uznano, że takie działania wypełniły znamiona znęcania psychicznego i fizycznego. [...] Zeznania świadków wskazują, że dzieci mogły być szarpane".

W rozmowie z dyrektorką reporterzy dowiedzieli się, że jej zdaniem konflikt w Częstochowie miał podłoże polityczne. Teraz rodzice dzieci z przedszkoli w Gliwicach również złożyli wniosek o odwołanie kobiety z funkcji dyrektora placówki. Mówią o zarzutach szarpania, ciągnięcia dzieci za ręce i kar, które miały negatywnie wpływać na dzieci.

Rodzice przyznają, że nie mają twardych dowodów, ale obserwują zachowanie swoich dzieci i twierdzą, że w placówce musi dochodzić do niepokojących sytuacji.

Placówka jest niepubliczna, więc kompetencje kuratorium są w takim miejscu ograniczone. Dyrektorka jest również członkiem zarządu fundacji prowadzącej przedszkole, dlatego jednym z działań, jakie może podjąć kuratorium, jest przeprowadzenie kontroli.

Kuratorium prowadzi kontrole w przedszkolu

Aleksandra Dyla, śląska kurator oświaty, przyznaje, że do kuratorium wpływa wiele zgłoszeń dotyczących tej konkretnej placówki. W związku z tym – jak wyjaśnia – na takie skargi trzeba reagować i sprawdzać sytuację w placówce.

Jeśli pojawią się podejrzenia przemocy wobec dzieci, kuratorium może zgłosić sprawę do komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli. W przypadku Iwony D. takie postępowania miały odbywać się już kilkukrotnie, jednak z powodu braku dowodów były umarzane.

"[...] ani świadkowie, ani dowody, które zostały przedstawione, nie uprawdopodobniły tych zarzutów" – przyznała Dyla.

Historia opisana w reportażu pokazuje, jak trudna dla rodziców może być sytuacja, w której pojawiają się niepokojące sygnały dotyczące opieki nad dzieckiem, ale brakuje dowodów, które pozwoliłyby jednoznacznie wyjaśnić, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami placówki.

Kolejni rodzice i byli pracownicy opowiadają o podobnych doświadczeniach, a sprawą zajmują się zarówno prokuratura, jak i kuratorium oświaty. Ostateczne ustalenia należą jednak do właściwych organów, a przedstawione w materiale zarzuty nie mogą być traktowane jako prawomocne stwierdzenie winy.

Źródło: uwaga.tvn.pl