
Po raz kolejny sprawa dotyczy Wrocławia. Tym razem do stosowania przemocy wobec dziecka mogło dojść w przedszkolu.
Sprawa wyszła na jaw, gdy rodzice czteroletniego Gabrysia zgłosili się z chłopcem do psychologa. Ich niepokój budziło zachowanie syna, który dotychczas bez problemów emocjonalnych, nagle zaczął moczyć się w nocy, zgrzytać zębami. Gabryś od września uczęszczał do przedszkola Galileo przy ulicy Starogajowej we Wrocławiu. Na początku bardzo chętnie tam chodził, jednak po dwóch miesiącach sytuacja się zmieniła, zaczął opowiadać rodzicom, że panie na niego krzyczą, przywiązują do krzesła, wpychają do gardła łyżeczkę z jedzeniem. O to, żeby nie być bitym i wiązanym w przedszkolu modlił się podczas mszy dla dzieci, co potwierdza katechetka.
Psycholog dziecięcy Piotr Janoszka rozmawiał z dzieckiem, a diagnozę postawił dwukrotnie. W rozmowie z Gazetą Wrocławską mówił, że każdorazowo chłopiec opowiadał to samo, a nawet drobne szczegóły się zgadzały. Jego zdaniem, jeżeli dziecko swoją historię opowiada wielokrotnie, a wszystkie detale się zgadzają, nie ma powodu by w nią nie wierzyć. Według psychologa chłopiec wskazywał te same miejsca — na przykład to, gdzie panie chowały sznurki do związywania dzieci .
Rodzice chłopca problem kilkukrotnie zgłaszali do dyrekcji przedszkola. Reakcją było spotkanie z rodzicami dzieci z grupy Gabrysia, w którym udział wzięła między innymi dziecięca psycholog, liderka nauczycieli przedszkola oraz opiekunki grupy. W odpowiedzi na zarzuty dyrektorka przedszkola tłumaczyła, że nikt nie zgłosił skarg, co więcej nie zaobserwował podobnych zachowań.
Sprawą zajęło się także kuratorium we Wrocławiu, które przeprowadziło kontrolę placówki.
Janina Jakubowska
Fundacja Familijny Wrocław prowadząca Przedszkole Galileo także podjęła kroki mające na celu wyjaśnienie przytoczonej sytuacji.
Krzysztof Kocowski
Źródło:Gazeta wrocławska, Gazeta.pl
