
Rodzice dzieci z jednego z przedszkoli pod Toruniem alarmują, że w grupie dochodzi do niebezpiecznych sytuacji z udziałem agresywnego chłopca. Twierdzą, że ich dzieci zaczęły bać się chodzić do placówki i domagają się interwencji. Sprawa pokazuje jednak także drugą stronę problemu. Dziecko, które przejawia agresję, również najczęściej potrzebuje pilnej pomocy.
Sprawa z przedszkola pod Toruniem poruszyła wielu rodziców. Chodzi o sytuację w Osieku nad Wisłą, gdzie rodzice dzieci z jednej z grup alarmowali, że zachowanie jednego z chłopców od dłuższego czasu budzi ich niepokój. Według relacji opisywanych przez lokalne media napięcie narastało od miesięcy.
Punktem zwrotnym miał być incydent z lutego, kiedy chłopiec miał uderzyć kilkoro dzieci z grupy. Rodzice mówią, że od tego czasu ich poczucie bezpieczeństwa znacząco się pogorszyło.
"Moja córka boi się chodzić do przedszkola" – mówi pan Tomasz, jeden z rodziców cytowanych przez lokalne media. Jak dodaje, sytuacja trwa już od dłuższego czasu, a rodzice czują, że problem wymaga zdecydowanej reakcji ze strony placówki.
Emocje sięgają zenitu
W takich sprawach emocje zwykle biorą górę. W sumie nic dziwne, bo stawką jest poczucie bezpieczeństwa najmłodszych. Z jednej strony są rodzice dzieci, które boją się kolejnych incydentów. Z drugiej, samo dziecko przejawiające agresję, które także ewidentnie potrzebuje wsparcia. I właśnie to jest w tej historii najtrudniejsze, że tak naprawdę w kryzysie są wszyscy.
Dlaczego w grupie nie ma nauczyciela wspomagającego?
To pytanie pojawia się bardzo często, ale przepisy są tu dość konkretne. Dodatkowy nauczyciel współorganizujący kształcenie albo pomoc nauczyciela w przedszkolu są rozwiązaniami przewidzianymi przede wszystkim dla dzieci objętych kształceniem specjalnym, czyli posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Wynika to z rozporządzenia dotyczącego organizacji kształcenia dzieci z niepełnosprawnościami i innymi specjalnymi potrzebami oraz z przepisów wykonawczych publikowanych w Dzienniku Ustaw.
Co powinna zrobić w takiej sytuacji placówka?
Jak już wiemy z relacji lokalnych mediów, sprawa w tym przypadku jest utrudniona, ponieważ dziecko takiego orzeczenia nie ma i formalnie pomoc w postaci dodatkowego wychowawcy grupie nie przysługuje.
To jednak nie znaczy, że placówka bezradnie czeka na orzeczenie. Ministerstwo Edukacji przypomina, że pomoc psychologiczno-pedagogiczna w przedszkolu przysługuje dzieciom adekwatnie do rozpoznanych potrzeb, a za jej organizację odpowiada dyrektor. Może on ustalać formy wsparcia, ich czas i wymiar, a także – w porozumieniu z organem prowadzącym – podejmować decyzje dotyczące zatrudnienia specjalistów, takich jak psycholog, pedagog czy logopeda.
W praktyce placówka może więc i powinna reagować, co według zebranych informacji robi – dokumentować incydenty, pozostawać w stałym kontakcie z rodzicami, organizować pomoc psychologiczno-pedagogiczną, konsultować dziecko ze specjalistami i współpracować z poradnią psychologiczno-pedagogiczną.
Zobacz także
Gdy pojawia się realne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych dzieci, priorytetem musi być natychmiastowe zabezpieczenie grupy i takie zorganizowanie pracy, by ograniczyć ryzyko kolejnych incydentów. Obowiązek zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa jest po stronie placówki, a wsparcie powinno być dostosowane do realnie rozpoznanych potrzeb dziecka i grupy.
Agresja u małego dziecka nie bierze się znikąd
Skutki zapobiegawcze to jedno, ale warto się też zastanowić nad przyczyną tej sytuacji. Psychologowie od lat podkreślają, że agresywne zachowanie małego dziecka bardzo często nie jest "złą wolą", ale sygnałem przeciążenia i trudności, z którymi samo nie potrafi sobie poradzić.
American Academy of Pediatrics zwraca uwagę, że dzieci w wieku przedszkolnym bywają popychane do takich reakcji przez złość, lęk, frustrację i zbyt słabo rozwinięte umiejętności komunikowania tego, co czują. Gdy dziecko nie umie nazwać napięcia, czasem pokazuje je ciałem – uderzeniem, kopnięciem, pchnięciem.
Za nasilonym gniewem i agresją mogą stać także stres, trudności relacyjne, przeciążenie emocjonalne czy problemy, których dziecko nie umie jeszcze opowiedzieć słowami. Inne źródła kliniczne dodają do tego poczucie zagrożenia, trudności sensoryczne, nadmierne pobudzenie albo kłopoty neurorozwojowe, np. związane z autyzmem czy ADHD.
To ważne także dlatego, że agresja rani nie tylko otoczenie. Dziecko, które stale reaguje w ten sposób, również jest w niebezpieczeństwie. Może być odrzucane przez grupę, coraz gorzej funkcjonować społecznie i utrwalać wzorzec, w którym przemoc staje się jego jedynym językiem radzenia sobie z napięciem.
Co byłoby najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji?
Najrozsądniejsze wyjście w takich sytuacjach jak w przedszkolu w Osieku, to nie szukanie winnego, ale szybkie uruchomienie wielotorowego wsparcia. Grupa musi być bezpieczna tu i teraz, to najważniejsze.
Poza tym dziecko przejawiające agresję powinno zostać w końcu objęte diagnozą i realną pomocą specjalistyczną. Niezwykle ważna jest także ścisła współpraca rodziców, przedszkola i poradni, bo tylko wtedy można ustalić, co naprawdę stoi za zachowaniem dziecka i jak mu skutecznie pomóc.
Źródło: nowosci.com.pl, MEN, Ośrodek Rozwoju Edukacji
