uczeń w bibliotece czyta książkę
Nauczyciele niektóre książki uwielbiają, a uczniowie niekoniecznie, bo ich nie rozumieją. fot. Samantha Hentosh/Unsplash

Niektóre szkolne lektury są prawdziwymi arcydziełami, ale nastolatki nie zawsze potrafią to jeszcze dostrzec. "Pan Tadeusz", "Lalka" czy "Kordian" wymagają nie tylko wiedzy, lecz także życiowego doświadczenia i dojrzałości. Czy polski kanon lektur powinien lepiej uwzględniać wiek, emocje i możliwości młodych czytelników?

REKLAMA

Są książki, które nauczyciel języka polskiego może omawiać godzinami. Ma w nich symbolikę, konteksty historyczne, piękny język, ważne wątki, na podstawie których może omówić historię np. Polski i bohaterów, o których można dyskutować przez kilka lekcji. Uczeń widzi natomiast kilkaset stron tekstu, którego często nie rozumie i który zwyczajnie go nudzi. I chyba warto powiedzieć to głośno – nie każde ważne dzieło literackie to książka odpowiednia dla wszystkich.

To są arcydzieła, ale nastolatki jeszcze tego nie wiedzą

Nie mam zamiaru udowadniać, że wymienione niżej dzieła literackie to złe książki, wręcz przeciwnie. To wspaniałe historie, ważne dla polskiej kultury i historii. Problem polega na tym, że uczniowie spotykają się z nimi w konkretnym momencie swojego rozwoju i w danym momencie edukacji. A żeby naprawdę zrozumieć niektóre z tych książek, to trzeba coś w życiu przeżyć.

Ostatnio pisałam też o dziełach, które uczniowie poznają zbyt wcześnie i nie są na nie gotowi emocjonalnie. Tym razem zestawiłam te, które kochają poloniści, a uczniowie niekoniecznie – właśnie z podobnego powodu jak te poprzednie.

"Pan Tadeusz”" – Adam Mickiewicz

Jako polonistka przyznaję z niemałym wstydem, że "Pana Tadeusza" doceniłam dopiero na studiach. Wcześniej był dla mnie przede wszystkim obowiązkową lekturą, którą trzeba było przeczytać i zapamiętać odpowiednie informacje.

Trochę więcej zapamiętałam z ekranizacji z Michałem Żebrowskim w roli Tadeusza, ale też nie jakoś bardzo dużo. Dopiero później zaczęłam dostrzegać w nim humor, nostalgię, obraz świata, który bezpowrotnie odchodzi, i niezwykły język Mickiewicza, który momentami jest tak zabawny, że śmiałam się czytając 13-zgłoskowiec.

Jak ma to jednak zobaczyć nastolatek, który ma kilkanaście lat i właśnie dostał do przeczytania epopeję pisaną językiem sprzed dwóch stuleci? Dla niego opisy przyrody mogą być najnudniejszą rzeczą na świecie. I trudno się temu dziwić.

"Lalka" – Bolesław Prus

"Lalka" jest kopalnią tematów: miłość, pieniądze, nierówności społeczne, ambicje, samotność, marzenia i rozczarowanie. Tyle że nastolatek może mieć z tym wszystkim jeden podstawowy problem: jeszcze niewiele z tego zna, a zachowanie Wokulskiego uważa głównie za cringowe.

Dorosły człowiek, który podporządkowuje życie uczuciu do kobiety, która go nie kocha? W mediach społecznościowych nastolatki nawet twierdziły, że bohater "Lalki" był stalkerem. Trudno oczekiwać, że piętnastolatek od razu zobaczy w tym coś więcej niż dziwne zachowanie głównego bohatera. Sama mam poczucie, że "Lalkę" będę odkrywać jeszcze nie raz.

Mam też nadzieję, że współczesne ekranizacje powieści pomogą ją trochę odczarować, liczę bardzo mocno na wersję netflixową, która może pokaże młodym, jaka to wspaniała książka. Czasami film czy serial jest właśnie pierwszym krokiem do zainteresowania dziełem literackim.

"Chłopi" – Władysław Reymont

Tu również mamy wielką literaturę, Nobla i niezwykle ciekawy obraz społeczności. Reymont pokazuje życie ludzi, ich konflikty, ambicje, relacje, zależność od natury i rytm życia podporządkowany porom roku.

Tylko że współczesny nastolatek może czuć się od tego świata bardzo odległy. Gwara, dawne obyczaje, wielopokoleniowa wieś i problemy bohaterów nie zawsze są czymś, z czym młody człowiek może się łatwo utożsamić.

Żeby docenić tę książkę, trzeba czasem najpierw zrozumieć świat, który opisuje i problemy różnych warstw społecznych, z którymi nie zawsze mamy na co dzień do czynienia.

"Przedwiośnie" – Stefan Żeromski

"Przedwiośnie" wymaga jeszcze czegoś innego od uczniów: zainteresowania historią i sprawami społecznymi. To tematy, którymi nie interesuje się każdy uczeń szkoły średniej – nawet ci zdający maturę z historii nie zawsze wyłapią w powieści konteksty historyczne. Cezary Baryka dorasta w świecie politycznych przemian, a jego pytania o Polskę, jej przyszłość i kształt państwa są niezwykle ważne.

Tylko czy uczeń, który dopiero poznaje te wydarzenia na lekcjach historii, jest w stanie przeżyć je razem z bohaterem? Często nie. I nie dlatego, że jest leniwy czy "nie czyta książek". Po prostu nie ma jeszcze odpowiedniego doświadczenia, wiedzy i poziomu w rozwoju emocjonalnym.

"Kordian" – Juliusz Słowacki

A potem przychodzi romantyzm i "Kordian". Dla mnie w ogóle epoka romantyzmu omawiana na języku polskim jest zrealizowana w podstawie programowej bardzo średnio. To jeden z najważniejszych momentów w polskiej historii, rozbiory i pokazanie w literaturze nastrojów, jakie towarzyszyły mieszkańcom różnych zaborów.

Przy omawianiu "Kordiana" nastolatek ma zrozumieć samotnego bohatera, jego przemianę, rozterki, patriotyzm, spisek, Wielką Improwizację romantycznego myślenia i cały zestaw symboli.

Tymczasem sam jest nastolatkiem. Dopiero próbuje zrozumieć siebie, swoje emocje i świat. Trudno więc oczekiwać, że bez problemu odnajdzie się w romantycznym sposobie myślenia o jednostce, narodzie i historii.

Może trzeba po prostu do tych książek dorosnąć?

Nawet po ukończeniu studiów filologii polskiej przyznaję, że wielu szkolnych lektur nadal nie rozumiem w pełni. I nie uważam tego za swoją porażkę, bo to sygnał o tym, że za każdym razem kiedy sięgamy po jakąś książkę, możemy w niej odkryć nowe interpretacje.

Mam poczucie, że część z nich będzie dla mnie coraz ciekawsza z wiekiem. Kiedy przeżyję kolejne doświadczenia, zobaczę więcej relacji międzyludzkich, lepiej zrozumiem mechanizmy społeczne, politykę czy polską historię, będę też inaczej patrzeć na bohaterów tych książek.

Tu mowa o mnie, która jest już dorosłą kobietą, posiadającą rodzinę. Dlaczego więc od nastolatków wymagamy, by mieli całą wiedzę i rozumieli dane książki od początku do końca, choć są dopiero na początku swojej życiowej drogi? Problem nie polega wyłącznie na tym, że młodzież nie chce czytać. Może czasem próbujemy podsunąć im książki, do których zwyczajnie nie są jeszcze gotowi?

Kanon powinien oczywiście zawierać wielkie dzieła. Ale warto zastanowić się również nad tym, czy wszystkie muszą być omawiane właśnie wtedy, kiedy nastolatek ma kilkanaście lat. Może oprócz tego, co nauczyciel polskiego uważa za arcydzieło, powinniśmy brać pod uwagę także emocjonalność, psychikę i możliwości poznawcze dorastającego człowieka.