mama i córka wspólnie gotują
Zetki uczą swoich rodziców równowagi. fot. Elina Fairytale/Pexels

Pokolenie Z coraz częściej pokazuje, że życie nie musi kręcić się wokół pracy, technologii i ciągłego pośpiechu. Młodzi stawiają na work-life balance, ograniczają czas spędzany online i wracają do prostych form odpoczynku. Paradoksalnie to właśnie oni przypominają dziś swoim rodzicom, że kiedyś umieli żyć wolniej.

REKLAMA

Rodzice dzisiejszych Zetek pamiętają jeszcze czasy bez smartfonów, internetu i służbowych maili, na które trzeba było odpowiadać wieczorem. Paradoksalnie to właśnie ich dzieci coraz częściej przypominają swoim rodzicom, że kiedyś można było po prostu usiąść, odpocząć i nie być cały czas dostępnym. Młodzi coraz wyraźniej pokazują, że życie nie musi być nieustannym wyścigiem, a praca nie powinna zajmować całego dnia.

Zetki uczą rodziców, że można żyć inaczej

Można powiedzieć, że jest to dość zabawne odwrócenie ról. To rodzice uczyli swoje dzieci obsługi komputera, pierwszego telefonu, internetu i mediów społecznościowych. Pokazywali im, jak korzystać z nowoczesnego świata, który miał przede wszystkim ułatwiać codzienne życie. Po drodze sami jednak trochę się w nim zgubili.

Dzisiaj wielu czterdziesto- i pięćdziesięciolatków jest niemal cały czas pod telefonem. Pracują po godzinach, odpowiadają na służbowe wiadomości wieczorem, a nawet zabierają laptopa na wakacje. Do tego mają wyrzuty sumienia, kiedy przez chwilę niczego nie robią i obwiniają się za nieproduktywność. Technologia miała oszczędzać czas, a często doprowadza do tego, że pracy można poświęcić go jeszcze więcej.

20-latkowie nie chcą tak żyć

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba z generacji Z chce kończyć pracę dokładnie o 16:00 i spędzać popołudnia na szydełkowaniu. Widać jednak wyraźną zmianę podejścia do pracy i sukcesu. Według badania Deloitte z 2025 roku aż 94 proc. przedstawicieli Gen Z uważa równowagę między życiem zawodowym a prywatnym za ważną część kariery.

To spora zmiana w stosunku do modelu, który wielu dzisiejszych rodziców pamięta z początku swojej kariery. Dodatkowe godziny pracy często były wtedy dowodem ambicji i zaangażowania. Dla milenialsów poświęcanie całych dni na pracę i robienie nadgodzin było "budowaniem kariery". Uważali, że telefon od przełożonego wieczorem niekoniecznie był czymś, co wypadało zignorować.

Młodzi coraz częściej patrzą na to inaczej. Nie chodzi o to, że nie chcą pracować. Nie chcą jednak, aby praca stała się całym ich życiem.

Według badania Deloitte tylko 6 proc. przedstawicieli Gen Z wskazuje osiągnięcie stanowiska kierowniczego jako najważniejszy cel zawodowy. Dla wielu młodych sukces oznacza coś więcej niż awans i coraz wyższe zarobki. Liczy się również czas dla siebie, relacje, rozwój osobisty i poczucie, że praca nie odbiera im życia poza nią.

Pokolenie, które miało być przyklejone do telefonu

Podobną zmianę widać w stosunku zetek do nowych technologii. Pokolenie, które dorastało już ze smartfonami i w świecie mediów społecznościowych, dziś zaczyna dostrzegać, że ciągłe bycie online niekoniecznie pozytywnie wpływa na jakość życia. Coraz więcej młodych osób ogranicza media społecznościowe i korzysta z narzędzi blokujących dostęp do aplikacji.

"Le Monde" opisywał rosnące zainteresowanie cyfrowym detoksem wśród młodych ludzi. Część z nich świadomie ogranicza czas przed ekranem, ponieważ zauważyła, że nadmiar technologii powoduje zmęczenie i odbiera uwagę rzeczom, które wcześniej dawały im przyjemność.

To dość przewrotne. Przez lata słyszeliśmy, że młodzi ludzie są uzależnieni od telefonów i nie potrafią funkcjonować bez internetu. Tymczasem część przedstawicieli tego pokolenia zaczyna świadomie szukać sposobu na odzyskanie czasu bez ekranu.

Coraz częściej dotyczy to także ich rodziców. Młodzi zauważają, że czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie sami mają problem z odłożeniem telefonu, sprawdzaniem poczty po godzinach czy całkowitym odcięciem się od pracy podczas urlopu. To właśnie oni mogą więc dzisiaj przypominać rodzicom, że nie każda wiadomość wymaga natychmiastowej odpowiedzi, a weekend nie jest kolejnym dniem pracy.

Zetki odkrywają to, co dla ich rodziców było normalne

W tym trendzie jest jeszcze jeden ciekawy element. Zetki coraz częściej doceniają rzeczy, które dla ich rodziców były kiedyś zwyczajną częścią życia. Chodzi o spotkania bez telefonu, papierowe książki, rękodzieło, planszówki, gotowanie czy spędzanie czasu z bliskimi bez jednoczesnego dokumentowania każdej chwili.

"The Guardian" natomiast zwracał uwagę na rosnącą popularność wśród Gen Z takich aktywności jak szydełkowanie, robienie na drutach czy ceramika. Nie chodzi wyłącznie o modę na rzeczy retro hobby. Dla wielu młodych osób są to sposoby na odpoczynek od cyfrowego świata i odzyskanie kontaktu z innymi ludźmi, a także zniwelowanie przebodźcowania po całym dniu pracy czy nauki.

Jest w tym sporo ironii. Ich rodzice pamiętają przecież dzieciństwo bez internetu jako czas, kiedy po prostu wychodziło się z domu. Po pracy nie było służbowych komunikatorów, a wieczorem nikt nie oczekiwał natychmiastowej odpowiedzi. Odpoczynek nie musiał być produktywny, a wolnego czasu nie trzeba było wypełniać kolejnymi aktywnościami.

Wydaje mi się, że dziś warto dzisiaj posłuchać Zetek. Nie dlatego, że młodzi zawsze wiedzą lepiej, ale dlatego, że czasami łatwiej zauważyć cudze przyzwyczajenia niż własne. Pokolenie Z pokazuje swoim rodzicom, że nie każda chwila musi być wykorzystana, nie każda wiadomość wymaga natychmiastowej odpowiedzi, a sukces nie musi oznaczać życia w ciągłym pośpiechu.