Nastolatki nie potrafią obsługiwać komputera. Dane są alarmujące
Nastolatki ciągle są podpięte do sieci, ale nie umieją korzystać z komputera, jak to możliwe? Fot. Steinara Engelanda z Usplash

Współczesny nastolatek wpada w panikę, kiedy po weekendzie u dziadków odkryje, że jego ładowarka od telefonu została 100 km od domu. Do toalety idzie z komórką i ma w niej całe swoje życie. Telefon odkłada tylko na biurko, obok komputera, kiedy gra, albo czatuje ze znajomymi. A jednak dzieci wychowane w cyberświecie nie poradziłyby sobie, gdyby dziś musiały usiąść do prostej pracy biurowej, bo komputera tak naprawdę obsłużyć nie potrafią.

REKLAMA

Żyję w XXI wieku, w domu mam trzy komputery, cztery komórki i dostęp do trzech platform streamingowych. Słuchamy muzyki z aplikacji i zdarza nam się czytać ebooki. A jednak moje dzieci, tak jak i ich rówieśnicy nie potrafią korzystać z nowinek technologicznych.

Owszem skleją mema w telefonie, obejrzą film na YouTube, czy Disney+, przejrzą TikToka czy Instagram i odpiszą na wiadomość na WhatsApp, ale na tym koniec.

Kiedy potrzebują wiedzy dostępnej przecież na wyciągnięcie ręki, żeby napisać referat do szkoły — gubią się. Nie wiedzą, jak wkleić wykres do Worda czy jak obsłużyć Excela. Wielki test kompetencji cyfrowych Polaków nie pozostawia złudzeń, młodzież w naszym kraju nie radzi sobie najlepiej. 

Wypadają gorzej niż Czesi

"Dane z IT Fitness Test 2022 Grupy Wyszehradzkiej pokazują, że średni poziom poprawnych odpowiedzi na poziomie szkół ponadpodstawowych to 41 proc. (40 proc. w przypadku uczniów i 54 proc. – nauczycieli) " - czytamy w "Rzeczpospolitej". Ten wynik plasuje nas za Czechami czy Słowakami, nieco gorzej wypadają młodzi Węgrzy.

Co ciekawe dzieci nieźle poradziły sobie z obsługą internetu, a nawet bezpieczeństwem w sieci, jednak np. Excel jest dla nich czarną magią. Te dzieci, współczesne 15, 17-latki dosłownie za parę lat znajdą się na rynku pracy. Trafią do biur, urzędów i... zatoną.

Pokolenie mobilne

Dla naszych dzieci w znacznej części praca zdalna będzie już normą, wszystko wskazuje na to, że będą pracować 4 dni w tygodniu, a nie 5, jak ich rodzice. Nie zapytają koleżanki z biurka obok, jak policzyć VAT formułą, bo nawet nie wiedzą, że taka istnieje.

Uczą się w szkole programować gry, rysować w 3D, ale nie uczą się tego, co my uznaliśmy za oczywiste. Dla nich stworzenie CV w Canvie nie będzie trudne, bo tam są darmowe szablony, wkleja się gotowe elementy w to, co już ktoś stworzył. Jednak jak tak dalej pójdzie, to wysłanie maila z tym CV, może ich przerosnąć.

Zaskakujące, że dzieci, które w pierwszej klasie podstawówki często potrafią już zmontować filmik na własnej komórce, nie wiedzą, jak to samo CV zrobić w podstawowym programie, który mają na swoim komputerze.

Nie mają chęci

"Pokolenie Librusa" napisała o nich kilka miesięcy temu Aneta Zabłocka. I rzeczywiście coś w tym jest, bo te dzieciaki mają wszystko podane na tacy. Dziennik za pośrednictwem aplikacji pamięta za nich o pracy domowej i przypomina, że jutro klasówka. YT pokaże, jak zrobić jajecznicę.

Kiedy czegoś nie wiedzą, wpisują w wyszukiwarkę i jest. Wszystko w porządku, póki działa internet, problemy zaczną się, jak zerwie łącze. Współczesne nastolatki bez telefonu podpiętego do WiFi stają się bezradne. Jak nie można zapytać wujka Google, to nie da się... nic.

Kompetencje takie jak obsługa kserokopiarki, wyjęcie zaciętego papieru z drukarki, czy proste obliczenia w Excelu, albo napisanie raportu w Wordzie, dziś mogą wydawać im się archaiczne. Oni zajmują się rzeczami "wyższymi", jednak warto ich trochę "powałkować", żeby jednak w dorosłym życiu nie okazali się nieporadnymi dziećmi we mgle. 

Uważacie, że przesadzam? Rozejrzyjcie się wokół, już dziś na rynku pracy pojawiają się 20-latkowie, którym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy, bo coś znaleźli w sieci. Biorą przeczytane słowa za własne opinie. Nie zawsze rozumiejąc, o czym mówią, są gotowi powielać cudze słowa, bo mądrze brzmią.

Nasze dzieci niestety idą w tym kierunku i z każdym rokiem będzie jeszcze gorzej, bo tym ludziom wraz ze wzrostem ego kurczy się wiedza, którą przez dziesięciolecia uważaliśmy za niezbędną do życia. Kiedyś, jak złapało się gumę, wymieniało się koło, obecnie 20-latek zadzwoni po lawetę. Gdy w biurowym ekspresie skończą się ziarna kawy, skoczy do Starbunia, bo nie będzie wiedział, jak je uzupełnić.

Te drobiazgi, których "nie muszą" wiedzieć składają się na zbliżającą się nieuchronnie wielką katastrofę.

Czytaj także: