
Pokolenie Z coraz częściej szuka odpoczynku od presji, jaką niosą media społecznościowe i życie na pokaz. Zamiast kolejnych atrakcji, zdjęć i relacji z idealnych spotkań Zetki wybierają spokojne spędzanie czasu z bliskimi. "Soft socializing" staje się sposobem na budowanie relacji bez presji i potrzeby imponowania innym.
Pokolenie Z to obecni 20-latkowie, którzy wchodzą w dorosłość. Obserwując ich przekonania i opinie na różne kwestie, często zauważamy, pod jak wieloma względami ta generacja różni się od poprzednich. To pierwsze pełne pokolenie, które wychowało się w całkowicie cyfrowych czasach.
Zetki są zmęczone relacjami w mediach społecznościowych
Od dziecka mieli dostęp do ekranów, dorastali w dobie internetu, mediów społecznościowych i szybkiego przepływu informacji. To oni jako pierwsi odczuli też negatywne skutki nadmiernego korzystania z aplikacji i ekranów. Dziś wielu z nich mówi o kryzysie psychicznym, problemach w relacjach i braku poczucia przynależności społecznej.
Okazuje się jednak, że intuicyjnie Zetki starają się odchodzić od tego pędzącego świata, w którym przyszło im żyć. Ich zwyczaje i przekonania dotyczące równowagi między pracą a życiem prywatnym, dbania o własny komfort i zdrowie psychiczne oraz umiejętności stawiania siebie na pierwszym miejscu sprawiły, że dziś inne pokolenia chętnie korzystają z ich podejścia. Jednym z takich trendów jest m.in. "soft socializing".
Zetki były wychowywane w świecie mediów społecznościowych – same zaczynały korzystać z nich jako dzieci, a ich rodzice, zachłyśnięci możliwościami aplikacji, również spędzali w nich sporo czasu.
Od małego miały przekonanie, że to, jak widzą ich inni użytkownicy sieci, jest ważne – że trzeba być atrakcyjnym, fajnym, mieć osiągnięcia, którymi można się pochwalić na Instagramie i innych platformach. Dziś są już tym zmęczone, a poczucie presji przygniotło je tak bardzo, że w dbaniu o relacje i życie towarzyskie postanowiły obrać inny kierunek.
Zobacz także
"Soft socializing" to powrót do korzeni
Dziś mówi się o spędzaniu czasu ze znajomymi, bliskimi i rodziną w tzw. realu, ale na zasadach, które nie są sztywno narzucone. Mowa tu o spokojnych, wspólnych aktywnościach, spędzaniu razem czasu, ale bez presji, że trzeba robić coś fajnego, rozwojowego i wartego pokazania w aplikacjach internetowych.
"Soft socializing" oznacza bowiem łagodne, spokojne życie towarzyskie. To forma, która jest sprzeciwem wobec tego, by podczas spotkań towarzyskich zawsze robić coś, czym można się pochwalić np. na Instagramie. Zetki zaczęły doceniać takie proste czynności jak wspólne czytanie książek, układanie puzzli, malowanie czy spacery w zacisznych, urokliwych miejscach.
"Soft socializing zmienia cel – z pokazywania się na bycie obecnym. Może ono pomóc ludziom poczuć się bezpiecznymi w relacji z innymi, a także poczuć, że naprawdę gdzieś przynależą, bez zastanawiania się nad tym, jakie wrażenie wywierają" – mówi dr Robert Alexander, psycholog z New York Institute of Technology.
Niby wydaje się to czymś oczywistym – dla starszych pokoleń może i jest, choć w czasach mediów społecznościowych, kiedy wiele robimy "pod lajki", dla niektórych to trochę jak powrót do korzeni. Kiedyś społeczeństwo po prostu tak spędzało czas ze znajomymi i bliskimi – wychodziło się na rower, umawiało na wspólny spacer, przychodziło się na kawę do sąsiadki spontanicznie.
Zetki jednak wychowały się w czasach, kiedy każdy zaczął się zamykać w swojej bańce, a kontakt ze światem w dużej mierze odbywał się przez ekran smartfona. Ich potrzeba bycia z przyjaciółmi i rodziną, ale na spokojnie, bez presji i przymusu robienia "wielkich, ciekawych i rozwojowych rzeczy", sprawiła, że właśnie taki model dbania o relacje dziś realizują.
Być może więc "soft socializing" nie jest kolejnym trendem, który za chwilę zniknie z internetu. To raczej odpowiedź pokolenia, które dorastało w świecie nieustannego porównywania się i pokazywania innym swojego życia. Zamiast kolejnych atrakcji, zdjęć i relacji Zetki wybierają coś znacznie prostszego – obecność drugiego człowieka. I być może właśnie tego dziś potrzebujemy najbardziej – spotkań, podczas których nie trzeba niczego udowadniać, niczego publikować i przede wszystkim – nigdzie się spieszyć.
Źródło: sukces.rp.pl, psychologytoday.com, eventbrite.com




