
Piątka oznacza sukces, trójka – że trzeba bardziej się postarać. Przynajmniej w szkolnej nomenklaturze. Dorosłe życie nie ma jednak klucza odpowiedzi, a wyzwania, z którymi mierzymy się w pracy, rzadko przypominają sprawdzian. I właśnie dlatego dziecko z przeciętnymi ocenami może kiedyś radzić sobie znakomicie, choć nie jest to regułą.
Rodzice lubią dobre oceny. Trudno się dziwić. Piątka z matematyki czy polskiego jest prostym komunikatem świadczącym o tym, że dziecko opanowało materiał, wykonało zadanie i spełniło wymagania nauczyciela.
Piątka jest świetna, ale nie jest gwarancją sukcesu
Problem zaczyna się wtedy, gdy z ocen próbujemy "wyczytać" przyszłość dziecka. Dobre stopnie rzeczywiście mają znaczenie. Uczniowie systematyczni, pracowici i dobrze zorganizowani częściej osiągają dobre wyniki. Tyle że świadectwo nie mierzy wszystkich cech, które za kilka czy kilkanaście lat będą potrzebne w pracy.
Nie pokaże nam, jak dziecko zachowa się, kiedy nie będzie wiedziało, co zrobić. Czy podejmie ryzyko. Czy znajdzie inne rozwiązanie? Czy po pierwszej porażce spróbuje ponownie? Czy będzie potrafiło przekonać innych do swojego pomysłu? A właśnie z takich sytuacji – w dużej mierze – składa się dorosłe życie.
Co robi uczeń, kiedy nie zna odpowiedzi?
W mediach społecznościowych od dawna krąży prowokacyjna teoria, według której piątkowi uczniowie zostają świetnymi specjalistami, czwórkowi dobrze odnajdują się w strukturach i administracji (zostają zwykle urzędnikami), a ci trójkowi zakładają firmy i później zatrudniają jednych i drugich.
Ostatnio podobną myśl przedstawił na swoim profilu Szymon Wojdyła. Zwrócił uwagę na różnicę między tym, czego wymaga szkoła, a tym, czego później wymaga biznes.
Uczeń, który chce dostać piątkę, musi nauczyć się dobrze wykonywać określone zadanie i unikać błędów. Wie, czego oczekuje nauczyciel, zna zakres materiału, a podczas sprawdzianu najczęściej musi udzielić jednej prawidłowej odpowiedzi, której się nauczył.
Uczeń trójkowy czy dwójkowy częściej znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Nie zna odpowiedzi, więc musi wymyślić, jak mimo to osiągnąć cel. Próbuje, szuka innej drogi, prosi kogoś o pomoc, popełnia błąd, wyciąga wnioski i zaczyna jeszcze raz.
Oczywiście nie oznacza to, że każda szkolna trójka jest treningiem przedsiębiorczości ani że słabszy uczeń automatycznie zostanie świetnym biznesmenem. Chodzi raczej o umiejętności, które mogą rozwijać się przy okazji radzenia sobie z trudnościami.
W pracy nie dostajemy klucza odpowiedzi
I tu dochodzimy do najciekawszej różnicy między szkołą a dorosłym życiem. Szkoła bardzo często pyta: "Jaka jest prawidłowa odpowiedź?". Praca natomiast wymaga innego rozumowania: "Mamy problem. Co możemy z nim zrobić?".
Nie ma nauczyciela, który wcześniej poda zakres materiału. Nie ma odpowiedzi A, B, C i D. Czasem nie wiadomo nawet, czy pomysł, nad którym pracujemy przez miesiąc, okaże się dobry.
Dlatego w dorosłym życiu przydają się nie tylko wiedza i sumienność, ale również elastyczność, inicjatywa, umiejętność współpracy, komunikacja, odporność na niepowodzenia czy gotowość do uczenia się na błędach.
Oceny mogą być dla pracodawcy szczególnie użyteczną informacją na początku kariery, kiedy o młodym kandydacie niewiele jeszcze wiadomo. Z czasem ich znaczenie maleje. Pracodawca może już bowiem ocenić nie to, jak ktoś radził sobie na egzaminach, lecz jak rzeczywiście radzi sobie w pracy.
Zobacz także
Trójka nie jest powodem do świętowania, ale też nie jest wyrokiem
Nie chodzi więc o to, by teraz przekonywać dzieci, że nie warto się uczyć, bo "trójkowi zostają prezesami". To byłoby równie dużym uproszczeniem jak przekonanie, że same piątki zapewnią dziecku sukces.
Dobre oceny mogą otworzyć wiele drzwi. Pomagają dostać się do wybranej szkoły czy na studia i często są efektem cech, które przydadzą się także później, czyli systematyczności, wytrwałości i odpowiedzialności.
Słabsze stopnie nie zamykają jednak wszystkich drzwi i nie skazują dziecka na niepowodzenie. Dlatego, kiedy dziecko wraca do domu z trójką, zanim zapytamy: "Dlaczego nie piątka?", warto dowiedzieć się czegoś innego np. "Co było dla ciebie trudne?" albo "Co zrobiłeś, kiedy nie znałeś odpowiedzi i co możesz zrobić następnym razem?"
Szkoła tak naprawdę wystawia ocenę za rozwiązanie konkretnego zadania, natomiast życie znacznie częściej sprawdza, co potrafimy zrobić wtedy, kiedy gotowego rozwiązania po prostu nie ma.
Źródło: TikTok: Szymon Wojdyła (@szymon.wojdyla)




