Na zdjęciu widać dwójkę dzieci na korytarzu szkolnym
Wielu uczniów czuje się niesprawiedliwie ocenianych w szkołach. storyblock.com

Dla wielu uczniów i rodziców koniec semestru to nie tylko stres związany z samymi ocenami, ale bardzo często próba zrozumienia zasad, według których są one wystawiane. W obecnym systemie szkolnym decyduje o tym średnia ważona – system, który jedni uznają za bardziej sprawiedliwy, inni za krzywdzący i demotywujący. Skąd biorą się te kontrowersje?

REKLAMA

Dla wielu uczniów i rodziców koniec semestru to dziś nie tylko stres związany z ocenami, ale też próba zrozumienia zasad ich wystawiania. O ocenie semestralnej nie decyduje już zwykła średnia arytmetyczna, lecz tzw. średnia ważona. System, który w teorii ma być bardziej sprawiedliwy, a w praktyce budzi sporo emocji i wątpliwości.

Jeszcze kilka lat temu sprawa była prosta. Wszystkie oceny cząstkowe sumowało się i dzieliło przez ich liczbę. Dziś większość dzienników elektronicznych automatycznie wylicza ocenę na podstawie przypisanych wag.

Średnia ważona, czyli jaka?

Każdej ocenie przypisywana jest określona waga (wartość). Na przykład oceny ze sprawdzianów "ważą" więcej niż te z kartkówek, odpowiedzi ustnych czy pracy na lekcji.

Dla zobrazowania: Uczeń A otrzymał ze sprawdzianu dwóję, ale z kartkówek i odpowiedzi ustnych regularnie dostawał piątki. Uczeń B napisał sprawdzian na piątkę, ale kartkówki i odpowiedzi ustne poszły mu znacznie gorzej i dostał dwie dwójki.

Arytmetycznie większe szanse na lepszą ocenę semestralną miałby uczeń A. Przy średniej ważonej sytuacja może się odwrócić i to uczeń B zakończy semestr z wyższą oceną. To oczywiście uproszczony przykład, ale dobrze pokazuje mechanizm działania tego systemu.

Dlaczego ta metoda budzi kontrowersje?

Po pierwsze, jak podkreśla wielu uczniów i rodziców, wystarczy jedna słabsza forma na ważnym sprawdzianie, by przekreślić miesiące systematycznej pracy. Dziecko mogło źle się czuć, stresować albo mieć po prostu gorszy dzień, a wynik tego jednego sprawdzianu może przesądzić o ocenie półrocznej, czy rocznej.

Po drugie, choć statut szkoły określa zasady oceniania w danej placówce, ostateczna decyzja i tak należy do nauczyciela, który "najlepiej zna dziecko". Średnia ma być dla niego jedynie narzędziem pomocniczym. To z kolei rodzi pytania o obiektywność i sprawiedliwość ocen, zwłaszcza w porównaniu z dawną, prostą średnią arytmetyczną.

Po trzecie, pojawiają się również wątpliwości prawne. Jak zwraca uwagę Marzena Żylińska, metodyczka i prezeska Budząca się szkoła, w rozmowie z Wysokie Obcasy (styczeń 2026): "W przepisach o ocenianiu nie ma zapisu na temat średniej ważonej, dlatego ustalanie ocen na jej podstawie jest niezgodne z prawem".

Poza aspektem formalnym pozostaje jeszcze pytanie o motywację uczniów. System, który jest przez nich postrzegany jako krzywdzący lub nieprzewidywalny, zamiast mobilizować, często zniechęca do dalszego wysiłku.

Co na to nauczyciele?

Zapytałam znajomą nauczycielkę pracującą w szkole podstawowej, czy jej zdaniem średnia ważona faktycznie jest niesprawiedliwa. Odpowiedziała, że niezależnie od tego, czy mówimy o średniej ważonej, czy arytmetycznej, sam system oceniania jest daleki od ideału. A oceny – jak podkreśla – nie zawsze są rzetelną miarą rzeczywistej wiedzy i kompetencji ucznia.

A jakie jest Wasze zdanie na temat systemu oceniania?

Czytaj także: