dzieci bawią się w parku
Dzieci potrzebują latem nudy, żeby rozwijać kreatywność. fot. Sami Abdullah/Pexels

Chciałam, żeby wakacje moich dzieci były pełne atrakcji, zabawy i nowych doświadczeń. Z czasem zrozumiałam jednak, że organizowanie im każdej wolnej chwili odbiera im coś bardzo ważnego – przestrzeń na nudę, kreatywność i samodzielność. Dziś uczę się odpuszczać i nie mam już wyrzutów sumienia, gdy po prostu siedzą w domu.

REKLAMA

Chciałabym być idealną mamą

Kiedy zaczynały się wakacje, miałam w głowie pewien plan. Chciałabym, żeby moje dzieci miały fajne wspomnienia z tego lata. Żeby się nie nudziły i każdy dzień miał jakiś ciekawy punkt. Wycieczka, basen, rowery, lody, kino, plac zabaw, jezioro. A jeśli nie atrakcja, to może chociaż jakieś zajęcia.

Chodzili na warsztaty w bibliotekę, zajęcia sportowe, w domu robiliśmy razem różne plastyczne pracy. Byłam przekonana, że taka organizacja im czasu sprawi, że nie będę słyszała narzekania, że oni się nudzą, bo ja muszę w domu pracować. I właśnie w ten sposób bardzo łatwo wpadłam w pułapkę organizowania dzieciom całych wakacji.

Prawie miesiąc miałam poczucie winy, kiedy zdarzały się dni, że moi synowie po prostu siedzieli w domu. Oglądali telewizję, budowali z klocków LEGO, bawili się samochodami, rysowali albo kręcili się bez większego celu. Wydawało mi się, że skoro są wakacje, powinnam zorganizować im coś na każdy tydzień.

Jako rodzice chcemy dla naszych dzieci wszystkiego, co najlepsze. I chyba właśnie dlatego tak łatwo nakładamy na siebie ogromną presję. Chcemy, żeby miały wspaniałe dzieciństwo, żeby miały na każdym polu lepiej niż my mieliśmy. Też w to wpadłam, dlatego złapałam się na tym, że traktuję każdy wakacyjny dzień jak projekt, który trzeba kreatywnie zrealizować. Tylko że wakacje nie są takim projektem.

Dzieci nie potrzebują codziennie zabaw nad jeziorem, wycieczek, atrakcji. Potrzebują też zwyczajnych dni. Takich, w których nic szczególnego się nie wydarza i podczas których można się nauczyć "nicnierobienia". I potrzebują nudy.

Wakacyjna nuda to nic złego

Długo myślałam, że nuda jest czymś, co rodzice powinni jak najszybciej przegonić. Dziecko mówi: "Nudzę się", a my już szukamy rozwiązania. "Może pójdziemy na plac zabaw?", "Może zrobimy coś razem?", "Może włączę ci film?". Tymczasem nuda nie jest problemem do rozwiązania.

Kiedy zostawiłam moich synów samych sobie, wydarzyło się coś ciekawego. Zamiast czekać, aż zaproponuję im kolejną aktywność, zaczęli wymyślać własne. Z koców powstała baza. Później urządzili sklep, bibliotekę, wymyślali swoje zasady i historie. I nagle zobaczyłam, jak dużo pomysłów mają, kiedy nikt nie podsuwa im gotowego scenariusza.

Jest w tym też coś jeszcze. Wielu z nas wychowało się w przekonaniu, że na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć. Najpierw obowiązki, praca, nauka, wszystko zrobione, dopiero potem można usiąść. "Nicnierobienie" kojarzy nam się z lenistwem. A przecież odpoczynek jest potrzebny nie dlatego, że wykonaliśmy odpowiednią liczbę zadań.

Dziś jako dorosłe kobiety tez tego się uczymy, stawiając swój relaks wyżej niż odkurzone mieszkanie. I nasze dzieci tez powinny to wiedzieć. Muszą wiedzieć, że można mieć dzień bez planu. Że można rano nie wiedzieć, co będzie się robiło po południu. Że można patrzeć przez okno, leżeć na dywanie, budować z klocków tę samą konstrukcję po raz setny albo przez godzinę wymyślać zabawę, która z zewnątrz wygląda jak kompletnie bezsensowna. To nie jest zmarnowany czas, tylko tak poniekąd powinno wyglądać dzieciństwo.

Dlatego do końca wakacji próbuję odpuścić. Nie organizować każdego tygodnia. Nie szukać na siłę atrakcji. Nie czuć wyrzutów sumienia, kiedy chłopcy spędzają kolejny dzień w domu. I przede wszystkim nie przekonywać samej siebie, że dobry rodzic powinien nieustannie dostarczać dzieciom ciekawych doświadczeń.

Oczywiście wyjazdy, półkolonie, obozy i wspólne przygody są świetne. Sama je lubię i nie zamierzam z nich rezygnować. Chodzi tylko o proporcje. Czasem najlepszym, co możemy dać dzieciom, jest właśnie kawałek pustej przestrzeni. Bez planu, pomysłu i naszej ciągłej obecności i podpowiedzi, co dziś mogą robić.