Na zdjęciu zmęczony ojciec śpi na kanapie.
Wypalenie rodzicielskie przy ADHD to nie chwilowy kryzys, ale zwykle długotrwałego przeciążenia. unsplash.com

Rodzice dzieci z ADHD i ASD znacznie częściej doświadczają wypalenia. To nie chwilowe zmęczenie, ale efekt życia w ciągłym napięciu i gotowości, którego nie da się tak po prostu "wyłączyć".

REKLAMA

O wypaleniu rodzicielskim mówi się coraz częściej, ale wciąż rzadko uwzględnia się jedną, bardzo ważną grupę – rodziców dzieci neuroróżnorodnych. Tymczasem ich codzienność może wyglądać zupełnie inaczej niż w przypadku większości rodzin.

W jednym z wpisów na profilu nietylkopsycholog.pl Karolina Ziegart-Sadowska zwraca uwagę na coś, co dla wielu rodziców jest oczywiste, ale rzadko nazywane wprost. Wypalenie rodzicielskie to nie słabość — to skutek presji i braku wsparcia. U rodziców dzieci z ADHD czy ASD jest ono bardzo często efektem długotrwałego przeciążenia, nie chwilowego kryzysu.

Codzienność, która nie daje się „wyłączyć"

Rodzice dzieci z ADHD i ASD bardzo często funkcjonują w stanie, który trudno porównać do czegokolwiek innego. To nie jest zmęczenie po intensywnym dniu, które mija po odpoczynku. To raczej ciągłe napięcie, które towarzyszy im od rana do wieczora, a często także w nocy.

Każdy dzień wymaga ogromnej uważności. Trzeba reagować szybciej, przewidywać więcej, kontrolować sytuacje, które dla innych rodzin są zupełnie neutralne. W przypadku dzieci w spektrum autyzmu dochodzi często konieczność dostosowywania całego dnia do ich potrzeb sensorycznych, trudności w komunikacji czy nagłych zmian zachowań. Badania pokazują, że rodzice dzieci z autyzmem mają poziom stresu weteranów wojennych — i żyją w zupełnie innym świecie niż większość otaczających ich rodzin. Z kolei przy ADHD wyzwaniem bywa impulsywność, trudności z koncentracją i regulacją emocji. Przy wyczerpanych zasobach wcale nie jest to takie łatwe.

Wielu rodziców dzieci neuroróżnorodnych często mówi o tym, że w zasadzie nigdy nie wychodzą z trybu czuwania.

Nie chodzi tylko o objawy dziecka

Znacznie trudniejsze okazuje się to, co dzieje się wokół i co jest naturalną konsekwencją codzienności. Brak snu, powtarzające się trudne zachowania, konieczność ciągłego tłumaczenia sytuacji innym, presja ze strony szkoły czy otoczenia.

W przypadku ASD dochodzi często konieczność stałej organizacji przestrzeni i dnia, by dziecko mogło czuć się bezpiecznie. Przy ADHD natomiast ciągłe przypominanie, pilnowanie i „bycie krok do przodu". Do tego oczywiście dochodzi poczucie odpowiedzialności, które nie pozwala „odpuścić" nawet na chwilę.

Nic więc dziwnego, że z czasem zaczyna brakować przestrzeni na regenerację. Nawet jeśli pojawia się moment spokoju, trudno go w pełni wykorzystać, bo organizm nadal pozostaje w napięciu.

Warto też pamiętać, że ADHD nie wynika z genów — eksperci wskazują, że wiele mówi to o wczesnym dzieciństwie i środowisku, w jakim dziecko się rozwija. To oznacza, że rodzic funkcjonuje nie tylko w roli opiekuna, ale też pierwszego i najważniejszego regulatora emocji swojego dziecka.

Wypalenie, które trudno zauważyć — i łatwo znormalizować

Jednym z największych problemów jest to, że takie przeciążenie łatwo znormalizować. Rodzice przyzwyczajają się do funkcjonowania na wysokim poziomie stresu i zaczynają traktować to jako coś zupełnie normalnego.

Nie zawsze pojawia się moment wyraźnego załamania. Częściej jest to powolne wyczerpywanie się zasobów, objawiające się coraz mniejszą cierpliwością, większą drażliwością, poczuciem bezradności i zmęczenia. Pierwsze sygnały, że wyrzuty sumienia i niechęć do zabaw to początek poważniejszego problemu, bardzo łatwo zbagatelizować lub przypisać zwykłemu przemęczeniu.

I bardzo często towarzyszy temu jeszcze poczucie winy, że powinniśmy przecież radzić sobie lepiej.

Izolacja jako niewidzialny czynnik ryzyka

Do wypalenia dochodzi jeszcze jeden, często pomijany wymiar: osamotnienie. Rodziny dzieci neuroróżnorodnych bywają nierozumiane przez otoczenie, rzadziej korzystają ze spontanicznej pomocy bliskich, trudniej im utrzymywać zwykłe relacje towarzyskie. Jak wskazują psychologowie, to nie jest wina mediów społecznościowych — oto dlaczego jesteśmy samotni: rodziny nuklearne są dziś coraz bardziej izolowane, pozbawione dawnych sieci wsparcia w postaci sąsiadów, dziadków czy dalszej rodziny. Dla rodziców dzieci ze specjalnymi potrzebami ta izolacja jest szczególnie dotkliwa.

Pomoc, która naprawdę ma sens — od rodzica, nie tylko od terapeuty

W takim kontekście łatwo wpaść w pułapkę szukania kolejnych rozwiązań dla dziecka — kolejnych terapii, zajęć, strategii. Tymczasem, jak podkreśla ekspertka, realna pomoc zaczyna się gdzie indziej. Od zmniejszania obciążenia, a nie jego dokładania. Od szukania wsparcia dla rodzica, a nie tylko dla dziecka.

Bo dobrostan jednego bezpośrednio wpływa na drugiego. Jeśli rodzic funkcjonuje na granicy wyczerpania, trudno oczekiwać, że będzie w stanie spokojnie i konsekwentnie wspierać dziecko.

Rodzic też potrzebuje wsparcia — i nie musi się tego wstydzić

Nie zapominajmy o tym. To jedna z tych rzeczy, o których wciąż mówi się za mało. Rodzice dzieci z ADHD i ASD bardzo często są pozostawieni sami sobie. Z całą tą ogromną odpowiedzialnością, presją i codziennością, która wymaga od nich więcej niż przeciętne rodzicielstwo.

Zadbanie o siebie nie jest wcale luksusem ani egoizmem. To warunek konieczny do prawidłowego funkcjonowania. Chodzi nie tylko o pomoc dla dziecka, ale też o to, jak w tym wszystkim nie zgubić przede wszystkim siebie.