
Pokolenie Z wchodzi na rynek pracy z zupełnie innym podejściem niż ich rodzice. Dla Zetek liczy się nie tylko wysokość pensji, ale także równowaga między pracą a życiem prywatnym, zdrowie psychiczne i poczucie bezpieczeństwa finansowego. Coraz większą popularność zdobywa wśród nich strategia Coast FIRE, która pokazuje, że praca ma być środkiem do osiągnięcia celu, a nie celem samym w sobie.
Zetki zmieniają rynek pracy
Na rynku pracy coraz wyraźniej widać zmianę pokoleniową. Do firm wchodzą przedstawiciele pokolenia Z – młodzi ludzie wychowani w świecie smartfonów, mediów społecznościowych i błyskawicznego dostępu do informacji.
Dorastali jednak nie tylko w czasie technologicznej rewolucji, ale także w cieniu pandemii COVID-19 i wojny w Ukrainie. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że inaczej niż ich rodzice i dziadkowie patrzą na pracę, karierę oraz sukces.
Starsze pokolenia często oceniają Zetki bardzo surowo. Zarzuca się im lenistwo, brak lojalności wobec pracodawcy, zbyt duże wymagania czy niechęć do ciężkiej pracy. Młodzi odpowiadają jednak, że nie chcą popełniać błędów swoich rodziców, którzy przez lata poświęcali życie zawodowe kosztem zdrowia, rodziny i własnych pasji. Dla pokolenia Z praca ma być ważną częścią życia, ale nie jego najważniejszym celem.
Dlatego coraz częściej mówią o równowadze między życiem zawodowym a prywatnym, dbaniu o zdrowie psychiczne i świadomym wybieraniu miejsca zatrudnienia. Nie chcą zostawać po godzinach tylko po to, by udowodnić swoje zaangażowanie. Zdecydowanie częściej niż starsze pokolenia stawiają własny dobrostan ponad oczekiwania pracodawcy. Dla wielu rodziców może być to zaskakujące, ale dla młodych jest to po prostu nowa definicja sukcesu.
To właśnie wśród przedstawicieli pokolenia Z coraz większą popularność zdobywa strategia Coast FIRE. Sam skrót FIRE oznacza Financial Independence, Retire Early, czyli dążenie do niezależności finansowej i możliwości wcześniejszego zakończenia pracy zawodowej.
Klasyczna wersja tego ruchu, która narodziła się już w latach 90., zakładała bardzo intensywną pracę, maksymalne ograniczanie wydatków i inwestowanie jak największej części dochodów po to, by jak najszybciej zgromadzić majątek.
Praca to środek do osiągnięcia celu
Jak zauważa redakcja portalu "Business Insider", w najbardziej rygorystycznej wersji FIRE oznacza liczne wyrzeczenia i podporządkowanie życia jednemu celowi – jak najszybszemu osiągnięciu pełnej niezależności finansowej.
Pokolenie Z coraz częściej wybiera jednak łagodniejszą odmianę tego trendu, czyli Coast FIRE. Nie polega ona na rezygnowaniu z życia tu i teraz. Wręcz przeciwnie – zakłada regularne oszczędzanie i inwestowanie, ale bez ciągłej presji na maksymalizowanie zarobków. Osoby wybierające ten model chcą zabezpieczyć swoją przyszłość finansową, jednocześnie znajdując czas na odpoczynek, podróże, rozwój zainteresowań czy życie rodzinne.
Jak opisuje "Business Insider": "Andy Hill opisuje Coast FIRE jako strategię 'pośrednią' – sposób na osiągnięcie części korzyści płynących z niezależności finansowej, takich jak możliwość odejścia od wymagającej pracy w korporacji, bez konieczności odkładania pieniędzy w tak agresywnym tempie jak w klasycznym FIRE".
W praktyce Coast FIRE oznacza zgromadzenie odpowiednio dużego kapitału już na początku dorosłego życia. Dzięki inwestowaniu pieniądze mają stopniowo pracować same na siebie, dlatego późniejsze dochody wystarczają przede wszystkim na pokrywanie bieżących wydatków. Nie oznacza to rezygnacji z pracy, ale daje większą swobodę wyboru zawodu, możliwość pracy na część etatu lub odejścia z miejsca, które powoduje stres i wypalenie.
Eksperci zwracają uwagę, że taka strategia nie jest rozwiązaniem dla każdego. Wymaga systematycznego oszczędzania, rozsądnego inwestowania i rozpoczęcia budowania kapitału stosunkowo wcześnie. Nie daje też gwarancji sukcesu, ponieważ wyniki inwestycji zależą od sytuacji gospodarczej i wielu czynników, których nie da się przewidzieć.
Rosnąca popularność Coast FIRE pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego niż zmianę podejścia do finansów. Dla pokolenia Z sukces nie oznacza już wyłącznie wysokiego stanowiska i coraz większych zarobków.
Coraz częściej jest nim możliwość życia na własnych zasadach, dbania o zdrowie psychiczne, rozwijania pasji i spędzania czasu z bliskimi. To właśnie z takim podejściem dzisiejsi dwudziestolatkowie wchodzą na rynek pracy – i wiele wskazuje na to, że to oni będą stopniowo zmieniać jego zasady.
Źródło: businessinsider.com.pl, deloitte.com
Zobacz także




