
Lata 90. wielu z nas kojarzą się z beztroskim dzieciństwem, zabawą na podwórku i życiem bez smartfonów. Jednak nie wszystkie zasady, na których wtedy się wychowywaliśmy, zasługują dziś na powrót. Oto sześć przekonań z tamtych lat, których lepiej nie przekazywać pokoleniu Alfa.
"Kiedyś to były czasy"
Jestem dzieckiem lat 90. Pamiętam zabawę na trzepaku, muzykę z kaset magnetofonowych, oranżadę w proszku i podwórko osiedlowe, na którym było pełno dzieci. Nie było smartfonów, a rodzice w wakacje wołali nas do domu z balkonu albo czekali aż przyjdziemy po zapaleniu się latarń.
Dziś z ogromnym sentymentem wracam do tamtych czasów i rozumiem, dlaczego tak wielu z nas mówi z nostalgią: "Kiedyś było lepiej". Ale nostalgia ma to do siebie, że nasza głowa wybiera głównie dobre wspomnienia. Zapominamy, że nie wszystko, czego doświadczyliśmy jako dzieci, było dobre.
Nie ma co się dziwić, że wypieramy złe doświadczenia. Ale dziś wiemy znacznie więcej o psychice, emocjach i rozwoju dzieci niż trzydzieści lat temu. Dlatego są pewne przekonania i doświadczenia z lat 90., których pokoleniu Alfa po prostu nie warto przekazywać.
1. "Nie becz, weź się w garść"
W latach 90. rozmowy o emocjach praktycznie nie istniały. Gdy dziecko płakało, często słyszało: "Przestań ryczeć", "Nie przesadzaj" albo "Weź się w garść". Okazywanie smutku czy lęku było odbierane jako słabość i nie dawano dzieciom (ani dorosłym) prawa do złości, smutku czy wielu innych emocji.
Dziś wiemy, że tłumienie emocji nie czyni dzieci silniejszymi, wręcz przeciwnie. Dziecko, które potrafi powiedzieć, że się boi, jest smutne albo potrzebuje pomocy, lepiej radzi sobie z trudnościami. Uczenie rozmowy o uczuciach nie wychowuje "mięczaków". Wychowuje ludzi, którzy potrafią zadbać o siebie i innych.
2. "Przemoc hartuje"
Kto był wyśmiewany w szkole, często słyszał od dorosłych: "Ignoruj ich", "To minie", "Jak to przetrwasz to będziesz silniejszy". Przezywanie, wykluczanie, popychanie czy inne objawy przemocy rówieśniczej traktowano jako normalny element dorastania, a dorośli nie ingerowali w sprawy rozgrywające się między rówieśnikami.
Dzisiaj wiemy, że taka długotrwała przemoc może zostawić ślady na całe życie. Problemy z samooceną, lękiem czy zaufaniem do ludzi często mają początek właśnie w dzieciństwie. Dlatego nie wolno bagatelizować tego, co przeżywa dziecko. Naszym zadaniem nie jest uczyć je cierpieć w milczeniu, ale pokazać, że zawsze może liczyć na wsparcie.
Plus wielu rodziców uważało, że klaps czy uderzenie dziecka to metoda wychowawcza, która pomaga u potomstwa "mieć posłuch". Dziś ju ż wiemy na szczęście, jak bardzo przemoc fizyczna wobec najmłodszych jest zła.
3. "Poradź sobie sam"
Samodzielność jest ważna i dziś wielu dzieciom jej realnie brakuje, bo rodzice bywają nadopiekuńczy. Jednak w latach 90. często oznaczała po prostu brak pomocy: dzieci doświadczały parentyfikacji i wielu sytuacjach były zostawione same sobie. Kiedy dziecko czegoś nie rozumiało albo miało problem, słyszało: "Radź sobie sam”.
Oczywiście warto uczyć dzieci niezależności. Ale można to robić inaczej – być obok, podpowiadać, wspierać i stopniowo pozwalać im przejmować odpowiedzialność. Samodzielność nie polega na zostawieniu dziecka samego z problemem, który często je pop prostu przerasta.
4. "Wróć do domu na kolację"
To jedno z najpiękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Rano wychodziliśmy z domu i wracaliśmy dopiero wieczorem. Rodzice nie wiedzieli, gdzie dokładnie jesteśmy i z kim się bawimy na osiedlu, a mimo to świat wydawał się prostszy.
Jednak z perspektywy czasu wiem, że nie każde dziecko miało takie szczęście jak ja. Nie każde mieszkało w bezpiecznej okolicy. Nie każde wracało do domu, w którym czekał ciepły obiad i poczucie bezpieczeństwa. Więcej swobody dla dzieci to świetny pomysł, ale nie kosztem ich bezpieczeństwa i zainteresowania ze strony dorosłych.
5. "Boli? Przejdzie"
Pamiętam szkolne WF-y, podczas których często słyszało się: "rozchodź to", "nic ci nie będzie" albo "nie przesadzaj". Ból miał być dowodem słabości i do dziś trochę z takiego przekonania muszę się leczyć.
Dzisiaj wiemy, że organizmu warto słuchać. Dziecko powinno umieć powiedzieć, że coś je boli, bez obawy, że zostanie wyśmiane. To dotyczy nie tylko kontuzji, ale także zmęczenia czy złego samopoczucia. Troska o zdrowie nie jest oznaką słabości, lecz odpowiedzialności.
6. Komentowanie wyglądu było czymś normalnym
"Wyładniałaś", "Ale przytyłeś", "Powinnaś mniej jeść" – takie uwagi padały kiedyś z ust bliskich zupełnie bez zastanowienia. Część z nas do dziś czasami je słyszy np. do babci. Często miały być troską albo żartem. Kto się w latach 2000. wychował na kulcie dla skinny figury i żartach z pulchnej Bridget Jones, ten wie, o czym piszę.
Dziś wiemy, jak bardzo takie komentarze potrafią zostać w głowie na lata. Pokolenie Alfa i tak dorasta w świecie filtrów, mediów społecznościowych i nieustannych porówna – już nie tylko z ikonami z gazet młodzieżowych, ale i wszystkich influencerów i gwiazd. Naprawdę dzieciaki dziś nie potrzebują kolejnych ocen dotyczących wyglądu. Lepiej chwalić je za ich wysiłek, życzliwość czy odwagę niż za liczbę kilogramów.
Kochajmy lata 90., ale uczmy się na ich błędach
Nie chciałabym zamienić swojego dzieciństwa na żadne inne. Było pełne zabawy na podwórku, spontanicznych przygód i prawdziwych przyjaźni. Udało nam się spędzić dzieciństwo w analogowy, kreatywny sposób i te wspomnienia są bezcenne.
Jednocześnie wiem, że nasze dzieci nie muszą dorastać dokładnie tak jak my. Mogą mieć więcej swobody, ale też więcej wsparcia. Mogą być samodzielne, a jednocześnie wiedzieć, że zawsze mogą poprosić o pomoc. Mogą płakać, mówić o swoich emocjach i czuć się bezpiecznie, bo dziś rodzice są bardziej świadomi i uważni.
Źródło: parents.com
Zobacz także




