
Wsparcie dziadków w wychowaniu dzieci nie jest dziś tak oczywiste, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz więcej rodziców przyznaje, że w czasie wakacji musi radzić sobie bez pomocy babci i dziadka, organizując kosztowną opiekę lub biorąc urlopy na zmianę. Czy dziadkowie mają obowiązek angażować się w życie wnuków, czy to wyłącznie ich dobra wola?
Wsparcie dziadków w wychowaniu nie jest codziennością
Muszę przyznać, że jako mama, mam poczucie, że jestem w dobrej sytuacji. Nie dlatego, że mam idealne życie rodzinne. Ale dlatego, że w dzisiejszych czasach, kiedy każdy wychowuje dzieci samodzielnie, mogę liczyć na pomoc moich rodziców. Kiedy trzeba odebrać synów, przypilnować ich przez kilka godzin albo pomóc w wakacje z opieką nad nimi, dziadkowie po prostu są.
Nigdy nie robią z tego wielkiego poświęcenia. Traktują obecność wnuków jak coś naturalnego i cieszą się wspólnie spędzonym czasem. Moja teściowa niestety nie ma już zdrowia, które pozwalałoby jej angażować się w opiekę nad wnukami. Nigdy nie miałam o to pretensji. Choroba potrafi bardzo ograniczyć człowieka i wiem, że chęci nie zawsze wystarczą.
Dlatego tym bardziej doceniam to, że moi rodzice są dla naszej rodziny takim ogromnym wsparciem. Dopiero niedawna rozmowa z przyjaciółką uświadomiła mi, że nie wszyscy mają tyle szczęścia.
Ona mieszka wiele kilometrów od swoich rodziców. Każde wakacje to dla niej logistyczna układanka. Najpierw trzeba zawieźć dzieci na drugi koniec Polski do dziadków. I tak dobrze, że już nie są czynni zawodowo i mogą się poświęcić opiece nad wnukami. Ale przecież nie zostawi też dzieci rodzicom na 2 miesiące wakacji.
Dlatego po tygodniu razem z partnerem planują urlopy tak, żeby jedno przejmowało opiekę, gdy drugie wraca do pracy. Na końcu dochodzą jeszcze "Lato w mieście" i płatne półkolonie, które kosztują niemało. Wszystko dlatego, że teściowie, choć są już na emeryturze i mają dużo wolnego czasu, nie chcą spędzać z wnukami nawet kilku dni.
Co ciekawe, oni wprost mówią, że swoje już zrobili. Wychowali własne dzieci i teraz chcą żyć po swojemu. Mają swoje plany, wyjazdy i zainteresowania. Nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za wnuki, nawet przez krótki czas.
Dziadkowie są odpowiedzialni za relację z wnukami
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wakacje najlepiej pokazują, w jakich czasach dziś wychowujemy dzieci. W jednych rodzinach dziadkowie sami pytają, kiedy mogą zabrać wnuki na kilka dni. Czekają na wspólne pieczenie ciasteczek, wyprawy nad jezioro czy nocowanie w namiocie w ogródku. W innych każda prośba o pomoc kończy się odmową albo długą listą powodów, dla których to zły moment.
Oczywiście nikt nie ma obowiązku wychowywania cudzych dzieci. Dziadkowie nie są darmową opieką ani zastępstwem dla rodziców. Zawsze powtarzam, że nie mają obowiązku nosić na sobie ciężaru odpowiedzialności za wychowanie i opiekę. Mogą pomagać, jeśli mają na to chęć i ja to szanuję. Sama nie chciałabym oczekiwać od kogokolwiek, że zrezygnuje z własnego życia tylko dlatego, że ma się zająć wnukami.
Mam jednak wrażenie, że między byciem dziadkami na pełen etat a całkowitym wycofaniem się z życia wnuków jest jeszcze bardzo dużo miejsca. Nawet jesli dziadkowie są czynni zawodowo, to może mogą zająć się wnukami przez 2 dni weekendu? Czasami wystarczyłoby jedno popołudnie, kiedy rodzice będą mogli załatwić swoje sprawy albo zwyczajnie odpocząć. Dla rodziców taka pomoc często znaczy więcej, niż może się wydawać.
Najbardziej szkoda mi jednak dzieci. To one tracą okazję do budowania bliskiej relacji z dziadkami. Ja przyznaję, że jako dziecko lat 90. mam ogrom wspomnień z dziadkami, szczególnie tych wakacyjnych, pełnych beztroski i jestem za to wdzięczna. Wspomnienia z dzieciństwa nie tworzą się same. Powstają podczas wspólnych spacerów, gry w karty, smażenia razem naleśników i wieczornego czytania książek. Tego nie da się nadrobić po latach.
Po rozmowie z przyjaciółką jeszcze bardziej doceniłam to, co mam. Doceniłam moich rodziców, którzy mimo własnych obowiązków zawsze znajdują czas dla wnuków. Doceniłam ich cierpliwość i gotowość do pomocy. Wiem, że nie każdy ma takie wsparcie i że wiele rodzin przez całe lato funkcjonuje na granicy logistyki.
Może właśnie dlatego warto przestać mówić wyłącznie o tym, że dziadkowie niczego nie muszą. To prawda, nie muszą. Ale jeśli mogą i chcą być obecni w życiu wnuków, to dają swojej rodzinie coś znacznie cenniejszego niż kilka godzin opieki. Dają poczucie, że są razem. A tego nie zastąpią ani najdroższe półkolonie.
Zobacz także




