
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak wygląda opieka okołoporodowa w polskich szpitalach. Raport ujawnił poważne problemy na porodówkach, w tym brak dostępu do znieczulenia, pobieranie opłat za świadczenia, które powinny byc bezpłatne oraz braki kadrowe. Kontrola pokazała także, że wiele placówek nadal nie przestrzega praw rodzących kobiet.
NIK sprawdził polskie porodówki
Wydawałoby się, że w XXI wieku, gdy mamy powszechny dostęp do wiedzy, opracowań naukowych i konsultacji ze specjalistami, fizjologiczny poród drogami natury nie powinien stanowić większego problemu. Okazuje się jednak, że praca wykonywana od lat m.in. przez Fundację Rodzić po Ludzku wciąż jest bardzo potrzebna.
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący opieki okołoporodowej w polskich szpitalach. Wynika z niego, że wiele placówek nadal nie przestrzega praw pacjentek, a deklaracje dotyczące poprawy warunków opieki nad kobietami rodzącymi często pozostają jedynie na papierze.
Raport obejmuje lata 2022-2025 i pokazuje, jak w praktyce funkcjonują oddziały położnicze, z jakimi problemami mierzą się rodzące kobiety, położne oraz lekarze. Kontrola objęła 14 szpitali posiadających oddziały ginekologiczno-położnicze i neonatologiczne oraz 9 poradni ginekologiczno-położniczych.
Wydawałoby się, że dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego jest dziś standardem. Niestety wyniki kontroli pokazują coś zupełnie innego. Aż sześć z czternastu skontrolowanych szpitali nie zapewniało pacjentkom dostępu do takiego znieczulenia, a w jednej placówce możliwość jego zastosowania pojawiła się dopiero w 2024 roku.
Problem ten już w 2023 roku sygnalizował Rzecznik Praw Pacjenta, alarmując, że wiele szpitali w praktyce nie zapewnia kobietom dostępu do znieczulenia. Najczęściej mogą z niego skorzystać pacjentki rodzące w dużych miastach.
Rodzące płacą, choć nie powinny
NIK zwróciła również uwagę na pobieranie opłat za świadczenia, które zgodnie z prawem powinny być bezpłatne. Dotyczy to m.in. zajęć w szkołach rodzenia, które przysługują każdej ubezpieczonej ciężarnej w ramach NFZ. Podobnie wygląda sytuacja z niektórymi usługami świadczonymi przez położne, które również powinny być realizowane w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia.
Kolejnym problemem jest organizacja dyżurów lekarskich. Z powodu niedoborów kadrowych wielu specjalistów pracowało nieprzerwanie przez ponad 24 godziny. Zdarzały się nawet skrajne przypadki dyżurów trwających 96 godzin.
Taka sytuacja stanowi zagrożenie nie tylko dla samych lekarzy, którzy po wielu godzinach pracy są skrajnie wyczerpani, ale również dla pacjentek i ich dzieci. Przemęczenie może bowiem prowadzić do błędów medycznych i wpływać na bezpieczeństwo udzielanych świadczeń.
Kontrola potwierdziła także postępujący problem likwidacji porodówek, związany ze spadkiem liczby urodzeń. Obecnie aż w 136 powiatach nie funkcjonuje ani jeden oddział ginekologiczno-położniczy. Jednocześnie żaden ze skontrolowanych szpitali nie wdrożył procedury przekazywania pacjentek zgłaszających się na szpitalny oddział ratunkowy do innej placówki posiadającej oddział położniczy. W praktyce oznacza to, że kobiety często muszą samodzielnie szukać szpitala i dojeżdżać do niego już po rozpoczęciu akcji porodowej.
NIK podkreśla, że sprawna organizacja opieki okołoporodowej ma kluczowe znaczenie nie tylko dla zdrowia matek i dzieci, lecz także dla decyzji młodych ludzi o zakładaniu rodzin. Tymczasem raport pokazuje, że w wielu placówkach nadal występują problemy organizacyjne, a obowiązujące standardy opieki okołoporodowej nie są w pełni przestrzegane. To z kolei może dodatkowo zniechęcać młode kobiety do podejmowania decyzji o macierzyństwie.
Źródło: rmf24.pl, nik.gov.pl
Zobacz także




