kobieta w ciąży
Rewolucja w rodzeniu? Nowy zespół zajmie się porodami domowymi i domami narodzin. fot. Pexels.com

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiada powołanie zespołu, który zajmie się funkcjonowaniem domów narodzin i porodów domowych. To odpowiedź na zmiany demograficzne i spadającą liczbę porodów, które wpływają na zamykanie oddziałów położniczych.

REKLAMA

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zdecydowała o powołaniu zespołu, który ma przygotować rozwiązania dotyczące domów narodzin i porodów domowych. Jak podkreśla resort, to reakcja "w odpowiedzi na postulaty społeczne". To krok, którego oczekiwało od dawna środowisko położnych i wiele kobiet rodzących.

Nowy zespół w Ministerstwie Zdrowia

Celem zespołu będzie stworzenie systemowych zasad, które uregulują i rozwiną tę formę opieki okołoporodowej w Polsce.

Domy narodzin w Polsce funkcjonują dziś głównie jako placówki przyszpitalne, prowadzone przez położne, w warunkach przypominających mieszkanie — z domową atmosferą, ciepłą wodą, intymnością i z minimum interwencji medycznych. Wiele matek, jak czytaliśmy w tekście poród w Domu Narodzin? Nie wyobrażam sobie lepszego miejsca, opisuje takie miejsca w kategoriach niemal terapeutycznych — cisza, półmrok, ciepło, brak presji medycznych procedur. Dotychczas była to jednak nisza, do której trzeba było dotrzeć samemu — bez systemowego wsparcia.

Liczby, które wymuszają zmianę

Podczas posiedzenia Rady Zdrowia ważnym tematem była sytuacja demograficzna. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski wskazał, że ma ona bezpośredni wpływ na funkcjonowanie systemu.

Dane są jednoznaczne:

  • w 2020 roku odbyło się 345 tys. porodów
  • w 2025 roku już tylko 231 tys.
  • W efekcie liczba porodówek spadła z 370 do 306. Ten spadek nie jest zjawiskiem teoretycznym — uderza w konkretne kobiety w konkretnych powiatach. Najgłośniejszy przykład opisaliśmy w tekście zamykają ostatnią porodówkę w Bieszczadach, ciężarne zostają same na odludziu — Szpital Powiatowy w Lesku, jedyna porodówka w całych Bieszczadach, w 2024 roku przyjął 197 porodów, a w pierwszej połowie 2025 — zaledwie 56. Eksperci wskazują, że oddział powinien obsługiwać minimum 400 porodów rocznie, by miał rację bytu finansowego.

    Starzejące się społeczeństwo zmienia system

    Ministerstwo zwraca uwagę, że rośnie udział osób starszych w społeczeństwie. W 2005 roku było to nieco ponad 17 proc., a w 2024 roku już 26 proc. To przekłada się na finanse systemu zdrowia.

    Jak podano:

    "Coraz większa część przychodów NFZ musi pochodzić ze środków budżetu państwa".

    Narodowy Fundusz Zdrowia coraz bardziej opiera się więc na dotacjach, które wzrosły z 200 mln zł w 2023 roku do prawie 33 mld zł w 2025 roku. To efekt szerszego procesu, który opisaliśmy w tekście starsze pokolenia żyją dłużej niż kiedykolwiek, Polska się kurczy i starzeje — Polaków jest dziś o 158 tys. mniej niż przed rokiem, a struktura wieku przesuwa się w stronę seniorów. NFZ musi finansować coraz droższą opiekę geriatryczną w czasach, gdy maleje liczba pracujących i rodzących obywateli — i to z kolei wymusza zupełnie nowe podejście do tego, jak organizować opiekę okołoporodową.

    Co dalej z opieką okołoporodową?

    Zmiany demograficzne i zamykanie oddziałów wymuszają nowe podejście. Ministerstwo zapowiada rozwój opieki opartej nie tylko na szpitalach, ale także na:

  • poradniach
  • oddziałach ginekologiczno-położniczych
  • nowych świadczeniach dla powiatów bez porodówek
  • W tym kontekście domy narodzin i porody domowe mogą stać się realną alternatywą dla części kobiet. Dla wielu rodzących to zresztą wybór świadomy, podyktowany nie tylko brakiem dostępu do szpitala, ale także potrzebą innej, mniej zmedykalizowanej formy opieki — szerzej tłumaczyliśmy to w artykule poród w domu, cena, przeciwwskazania, wady i zalety porodu domowego, gdzie opisaliśmy m.in. zasady kwalifikacji do porodu domowego, wymagania wobec ciąży, koszty (3–5 tys. zł, ponieważ NFZ tej formy nie refunduje) i procedurę współpracy z położną.

    Przy tej okazji warto wyraźnie odróżnić bezpieczny poród domowy z położną od trendu, którego ofiarami padają kobiety na całym świecie. O zjawisku pisaliśmy w tekście kobieta urodziła w domu bez pomocy położnej i zmarła, "wolne porody" to niebezpieczna moda — "free birth" to rodzenie zupełnie bez personelu medycznego, oparte wyłącznie na intuicji rodzącej. To coś jakościowo innego niż profesjonalny poród domowy z udziałem dyplomowanej położnej. Resort zdrowia, regulując domy narodzin i porody domowe, ma szansę także uporządkować ten obszar i jasno wskazać granice bezpieczeństwa.

    Rada Zdrowia przy prezydencie i co dalej

    Temat był omawiany podczas posiedzenia Rady Zdrowia przy Prezydencie RP, powołanej 5 grudnia 2025 roku. W jej skład wchodzi 24 ekspertów, którzy analizują najważniejsze wyzwania systemu ochrony zdrowia.

    Decyzja resortu zbiega się też z inną zmianą — od początku 2026 roku w powiatach bez porodówek mają funkcjonować tzw. "izby porodowe" lub "pokoje narodzin", obsadzone położną na całodobowym dyżurze. Razem z systemowym uregulowaniem domów narodzin i porodów domowych może to zmienić mapę polskiego położnictwa bardziej, niż jakakolwiek reforma od dekady.

    Pytanie tylko, czy zmiany wystarczająco szybko nadążą za skalą problemu — bo jak pokazuje raport rynkowy Polska zarabia miliardy na zagranicznych studentach, szkoda, że ich odstraszamy, nawet w obszarach, gdzie Polska ma realny potencjał (uczelnie, ochrona zdrowia, demografia), pojedyncze sygnały od ministerstw nie zawsze przekładają się na stabilny system. W przypadku domów narodzin chodzi jednak o coś więcej niż liczby — o realne bezpieczeństwo kobiet w jednym z najważniejszych momentów ich życia.

    Źródło: PAP

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl