nauczycielka pracująca w biurze
Wielu byłych nauczycieli wybiera zawody powiązane z dotychczasowym. pexel.com

Coraz więcej nauczycieli decyduje się odejść ze szkoły i zacząć zawodowe życie od nowa. Niektórzy zostają korepetytorami, inni trafiają do HR-u, redakcji czy marketingu. Są też tacy, którzy otwierają kwiaciarnie, salony kosmetyczne albo firmy remontowe. Co sprawia, że pedagodzy coraz częściej szukają szczęścia poza szkołą?

REKLAMA

Wyobraź sobie, że we wrześniu wychowawczyni twojego dziecka nie wraca już do szkoły. Nie przechodzi na emeryturę, nie wyjeżdża za granicę. Po prostu postanowiła odejść.

Jeszcze kilkanaście lat temu taka decyzja należała do rzadkości. Dziś coraz więcej nauczycieli mówi otwarcie, że rozważa zmianę zawodu. Powodem są nie tylko pieniądze. Coraz częściej chodzi o zmęczenie, wypalenie i poczucie, że praca kosztuje więcej zdrowia, niż daje satysfakcji. A to już nie jest tylko indywidualny problem nauczycieli. To problem całego systemu edukacji.

Coraz mniej osób widzi swoją przyszłość w szkole

W badaniu przeprowadzonym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Uniwersytet Warszawski tylko 28 proc. nauczycieli zadeklarowało, że jest pewnych pozostania w zawodzie. To niepokojące dane, zwłaszcza że szkoły od lat zmagają się z brakami kadrowymi. W wielu miastach dyrektorzy mają problem ze znalezieniem nauczycieli matematyki, fizyki, języków obcych czy edukacji wczesnoszkolnej.

Sami nauczyciele wymieniają podobne przyczyny odejść – przeciążenie biurokracją, nadmiar obowiązków wychowawczych, stres, trudne relacje z rodzicami, brak poczucia sprawczości i coraz większą odpowiedzialność. Następstwem tego jest to, że osoby, które nadal lubią pracę z dziećmi, zaczynają zastanawiać się, czy chcą wykonywać ją w obecnej formie.

Nie odchodzą od swoich kompetencji. Zabierają je ze sobą

Wbrew pozorom nauczyciele rzadko zaczynają od zera. Przez lata pracy uczą się wystąpień publicznych, organizacji pracy, rozwiązywania konfliktów, tłumaczenia skomplikowanych zagadnień i pracy pod presją. Te umiejętności okazują się przydatne w wielu branżach.

Najczęściej wybierają zawody związane z edukacją, ale już poza szkołą. Coraz więcej byłych nauczycieli prowadzi korepetycje, kursy online, szkoły językowe, zajęcia przygotowujące do egzaminów czy własne pracownie edukacyjne.

Inni trafiają do działów HR, rekrutacji, administracji lub szkoleń pracowniczych. Dobrze odnajdują się także w redakcjach, wydawnictwach, marketingu i copywritingu. Umiejętność pisania, upraszczania trudnych treści i pracy ze słowem okazuje się bardzo ceniona.

Od tablicy do kwiaciarni, salonu kosmetycznego czy firmy remontowej

Są jednak nauczyciele, którzy decydują się na prawdziwy zawodowy zwrot. W internetowych grupach zrzeszających pedagogów można znaleźć historie byłych nauczycielek, które dziś prowadzą salony kosmetyczne, wykonują stylizacje paznokci, zajmują się florystyką, tworzą torty na zamówienie lub prowadzą własne firmy cateringowe.

Nie brakuje również nauczycieli, którzy pracują jako kierowcy, handlowcy, agenci ubezpieczeniowi czy właściciele firm remontowych. Dla wielu z nich najważniejsze okazuje się nie tyle wyższe wynagrodzenie, ile poczucie kontroli nad własnym życiem zawodowym.

Coraz częściej wybierają zawody pomocowe

Część pedagogów pozostaje blisko swojej pierwotnej misji pomagania ludziom. Wśród byłych nauczycieli można znaleźć psychologów, terapeutów, opiekunów osób starszych czy osoby pracujące w zawodach medycznych.

Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że nauczyciele posiadają kompetencje, których nie da się łatwo nauczyć na kursie – cierpliwość, empatię, umiejętność budowania relacji i wspierania ludzi w trudnych sytuacjach.

Dla rodziców to sygnał ostrzegawczy

Zmiana zawodu sama w sobie nie jest niczym złym. Każdy ma prawo szukać miejsca, w którym będzie czuł się lepiej i bezpieczniej. Problem pojawia się wtedy, gdy coraz więcej doświadczonych nauczycieli dochodzi do podobnych wniosków.

Dla rodziców może to być sygnał, że kryzys w edukacji nie dotyczy już wyłącznie wakatów czy wysokości nauczycielskich pensji. Chodzi także o ludzi, którzy przez lata budowali relacje z uczniami, prowadzili kolejne roczniki przez egzaminy i byli dla dzieci ważnymi dorosłymi.