
Czasem mam wrażenie, że dziadkowie bardzo lubią przywileje związane z posiadaniem wnuków, ale niekoniecznie chcą przyjąć odpowiedzialność za skutki swoich wyborów. Chcą być tymi, którzy pozwalają na więcej, rozdają słodycze i spełniają zachcianki.
Dzieci mogą u dziadków wszystko? W porządku. Ale dziadkowie ponoszą konsekwencje
Nie jestem matką, która wpada w panikę, gdy dzieci wyjeżdżają na weekend do dziadków. Wręcz przeciwnie. Uważam, że taka relacja jest bezcenna. Dzieci mają okazję spędzić czas z babcią i dziadkiem, a ja mogę przez chwilę odetchnąć. Nie oczekuję też, że moi rodzice czy teściowie będą wychowywać wnuki dokładnie tak, jak ja.
Relacja z dziadkami jest bezcenna – ale z jednym warunkiem
Jeśli babcia pozwoli obejrzeć dodatkową bajkę albo poda podwójny deser, nie będę robiła problemu. W naszym domu obowiązują pewne zasady, ale rozumiem, że relacja dziadków z wnukami rządzi się trochę innymi prawami. Dzieci mają prawo kojarzyć wizyty u babci z czymś wyjątkowym i miłym.
Jest jednak jeden warunek.
Jeżeli dziadkowie chcą mieć własne zasady, które różnią się od moich, powinni również brać odpowiedzialność za konsekwencje swoich decyzji. I właśnie z tym bywa najtrudniej. To zresztą jeden z najczęstszych rodzinnych dylematów – nieraz pisaliśmy o tym, że dziadkowie nie stosują się do zasad rodziców, gdy "rozpieszczanie" zaczyna oznaczać otwarte podważanie ustaleń.
Mikołajki, słodycze i ból brzucha
Pamiętam sytuację sprzed kilku lat podczas rodzinnych Mikołajek. Moja babcia była zachwycona prawnukami i dosłownie nie mogła przestać ich częstować słodyczami. Na stole były czekoladowe Mikołaje, cukierki, ciastka i czekoladowe pianki.
Kiedy prosiłam, żeby już nie jedli, słodycze trafiały do dzieci po kryjomu. Im bardziej próbowałam postawić granicę, tym bardziej wszyscy mnie ignorowali. To klasyczny scenariusz, który dobrze opisują kłótnie o słodycze, gdy dziadkowie wciąż dają wnukom słodkości, mimo wyraźnych próśb rodzica.
Dzieci oczywiście były zachwycone. Babcia również, do czasu.
Nie minęły nawet 2 godziny, kiedy skończyło się bólem brzucha i wymiotowaniem na ulubiony dywan babci. Ja wtedy tylko pokiwałam głową. Nie dlatego, że sprawiało mi to satysfakcję. Po prostu wiedziałam, że właśnie pojawiły się konsekwencje decyzji, które wcześniej próbowałam zatrzymać.
Nie rzuciłam się do ratowania sytuacji. Początkowo czułam wstyd za dzieci i przepraszałam. Ale po chwili coś do mnie dotarło i przestałam czyścić dywan. Uznałam, że skoro wszyscy byli przekonani, że przesadzam, to teraz mogą sami zmierzyć się ze skutkami.
Nocowanka u teściów i wielka miska lodów
W ostatni weekend znów przypomniałam sobie tę historię.
Dzieci pojechały do teściów na nocowankę. Wszystko było wspaniale. Były zabawy, oglądanie filmów i oczywiście wielka miska lodów na kolację. Efekt był łatwy do przewidzenia jak zawsze, kiedy brakuje umiaru.
W nocy dzieci obudziły się z bólem brzucha. Płakały, nie mogły spać, a dziadkowie czuwali przy nich przez wiele godzin. Następnego dnia byli niewyspani i zmęczeni. Teść żartował sobie, że dziecięce dramaty to już nie na jego zdrowie.
Czy było mi ich żal? Oczywiście. Czy uważałam, że to niesprawiedliwe? Nie. To były konsekwencje ich własnej decyzji.
Przywileje dziadków kontra odpowiedzialność
Czasem mam wrażenie, że dziadkowie bardzo lubią przywileje związane z posiadaniem wnuków, ale niekoniecznie chcą przyjąć odpowiedzialność za skutki swoich wyborów. Chcą być tymi, którzy pozwalają na więcej, rozdają słodycze i spełniają zachcianki.
Potem jednak oczekują, że rodzice przejmą problem, kiedy pojawi się ból brzucha, przebodźcowanie od zbyt dużej ilości bajek albo niewyspanie. Ja już tak nie robię i nie biorę na siebie konsekwencji za ich wybory.
Warto pamiętać, że dzieci potrzebują granic, a badania jasno pokazują różnicę – i że spójne, przewidywalne zasady służą dziecku bardziej niż doraźne spełnianie każdej zachcianki.
Jeżeli moje dzieci są pod opieką dziadków, mają prawo funkcjonować według ich zasad. Ale razem z tymi zasadami idzie odpowiedzialność. Jeżeli pozwalasz dziecku zjeść ogromną porcję lodów, to później nie dziw się, że spędzisz pół nocy przy jego łóżku. Jeżeli ignorujesz prośby rodzica, to licz się z tym, że skutki tej decyzji mogą wrócić szybciej, niż myślisz.
Każda decyzja ma swoje konsekwencje
Być może po ostatniej nocowance teściowie przez jakiś czas nie będą chcieli zabierać dzieci na noc. Trudno, przeżyję.
Mam za to nadzieję, że zrozumieją coś znacznie ważniejszego. Każda decyzja ma swoje konsekwencje. Dotyczy to nie tylko dzieci. Dotyczy również dorosłych, nawet tych najbardziej kochających i rozpieszczających wnuki.
Zobacz także




