
Relacja dziadków z wnukami czasami staje się źródłem napięć i rozczarowań. Młodzi rodzice, zwłaszcza z pokolenia milenialsów, mówią wprost o poczuciu braku wsparcia i emocjonalnego dystansu. Głos jednej z matek doprowadził do dyskusji o tym, kto dziś naprawdę powinien dbać o więzi międzypokoleniowe.
Kiedy sami zostajemy rodzicami, nagle zaczynamy patrzeć na własnych rodziców z zupełnie innej perspektywy. Gdy same jesteśmy mamami, w końcu rozumiemy, dlaczego nasza mama – gdy byłyśmy nastolatkami – martwiła się o naszą przyszłość. Dostrzegamy u siebie reakcje, które kiedyś nas irytowały, gdy podobnie zachowywali się nasi rodzice. Rodzicielstwo zmienia punkt widzenia – często bezpowrotnie.
Relacja dziadków z wnukami bywa problemem pokoleniowym
Również nasi rodzice w roli dziadków bywają kimś zupełnie innym, niż byli jako mama i tata. Z relacji wielu znajomych wiem, że szczególnie trudne są sytuacje, w których rodzice, niegdyś bardzo rygorystyczni, dziś chcą wnukom uchylić nieba.
Albo takie, gdy wcześniej byli nieobecni, a teraz – także jako dziadkowie – nadal są gdzieś obok. O tym, jak skomplikowane potrafią być te relacje – dla rodziców, seniorów i samych dzieci – napisała jedna z użytkowniczek Threads.
W jej słowach wyraźnie czuć żal i niezrozumienie – emocje, które dziś są bardzo powszechne, szczególnie wśród milenialsów. Z moich obserwacji wynika, że to właśnie pokolenie urodzone w latach 80. i 90. często dorastało "z kluczem na szyi".
W opiekę nad dziećmi mocno zaangażowani byli dziadkowie i inni krewni, bo rodzice próbowali utrzymać rodziny w czasie trudnych przemian gospodarczych i ekonomicznych. Wielu z tych dorosłych dzisiejszych rodziców czuje, że wychowywało się niemal bez swoich matek i ojców i nosi w sobie związany z tym żal.
Rozwiązaniem może być szczera rozmowa
Jednocześnie ich rodzice, czyli dzisiejsi dziadkowie, często nie czują potrzeby dużego zaangażowania w życie wnuków. Wynika to z kilku powodów: seniorzy coraz lepiej stawiają granice, uważają, że swoje dzieci już wychowali, a teraz mają prawo realizować własne pasje i potrzeby – zamiast pracować na drugi etat jako opiekunowie wnuków.
Relacje z dziećmi i wnukami chcą budować z potrzeby serca, a nie z poczucia obowiązku. Z drugiej strony trzeba też jasno powiedzieć, że to młodzi, decydując się na dziecko, biorą odpowiedzialność za jego opiekę i wychowanie. Nie mogą więc wymagać od swoich rodziców zaangażowania w rolę dziadków, jeśli ci nie czują takiej potrzeby.
Problem polega na tym, że obie strony często mówią zupełnie innymi językami i żadna z nich nie umie naprawdę zobaczyć perspektywy tej drugiej. Dopóki nie zaczniemy szczerze rozmawiać o oczekiwaniach, możliwościach i emocjach, napięcie będzie narastać.
Relacje międzypokoleniowe nie są ani obowiązkiem, ani przywilejem – są delikatną przestrzenią, którą trzeba budować uważnie, z empatią i akceptacją tego, że nie każdy potrafi wyrażać swoje uczucia w taki sam sposób.
