uczniowie na sali gimnastycznej piszą maturę 2026
Maturzyści rzekomo już chwilę po starcie egzaminu udostępnili zdjęcia arkuszy w sieci. fot. cottonbro studio/Pexels

Matura 2026 z języka polskiego rozpoczęła się od egzaminu, który jeszcze zanim uczniowie zdążyli usiąść w ławkach, rzekomo trafił do sieci. Na X zaczęły krążyć zdjęcia rzekomych arkuszy, a część użytkowników twierdzi, że dostęp do nich pojawił się nawet przed oficjalnym startem egzaminu o 9:00. Sprawą zajęła się już Centralna Komisja Egzaminacyjna, zapowiadając możliwe zgłoszenia do prokuratury.

REKLAMA

Matura 2026 zaczęła się egzaminem z języka polskiego

W sieci, a szczególnie w mediach społecznościowych, co roku pojawia się mnóstwo publikacji dotyczących materiału, który pojawi się na egzaminach maturalnych. Matura z języka polskiego jest pierwszym egzaminem, więc oczywiście to ona wzbudza najwięcej emocji – również dlatego, że każdego roku temat pracy pisemnej i lektury, po którą sięgnęła Centralna Komisja Egzaminacyjna, skłania do dyskusji.

Wyciek arkusza z polskiego do sieci jeszcze w trakcie egzaminu

W tym roku również pojawiło się wiele spekulacji dotyczących tego, co na maturze z języka polskiego będzie poruszane. W 2026 roku, kiedy dla uczniów na porządku dziennym jest posiadanie smartfona (także podczas egzaminów, co jest przecież niezgodne z regulaminem), arkusze maturalne wyciekły do sieci bardzo szybko. Już wcześniej tegoroczna kohorta abiturientów wzbudzała emocje – maturzyści wybrali, co chcą zdawać na maturze, w sposób nazwany przez krytyków "symbolem lenistwa młodego pokolenia".

Maturzyści teoretycznie powinni otworzyć arkusze po raz pierwszy w ławkach w szkole o godzinie 9:00. Na X (dawniej Twitter) pierwsze zdjęcie rzekomego arkusza pojawiło się już o 9:17, a w komentarzach pojawiają się głosy, że arkusz w sieci można było znaleźć nawet godzinę przed oficjalnym rozpoczęciem egzaminu.

Jak podaje portal rmf24.pl, CKE zamierza wyciągnąć z tego konsekwencje. "Po południu dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zamierza zgłosić te przypadki do prokuratury" – czytamy na stronie portalu. Portal naTemat dokładnie opisał sprawę – arkusze maturalne 2026 wyciekły i wiemy, co teraz grozi tym, którzy je ujawnili. Sankcje karne dla nauczycieli i dyrektorów mogą sięgać nawet trzech lat pozbawienia wolności.

Smartfon na sali oznacza natychmiastowe unieważnienie egzaminu

Na sali egzaminacyjnej obowiązuje nie tylko zakaz wnoszenia urządzeń cyfrowych, ale korzystanie z nich stanowi złamanie regulaminu, przez co matura zostaje od razu unieważniona uczniowi, który zostanie ze smartfonem (lub innym urządzeniem) przyłapany.

Sama dyskusja o telefonach w polskich placówkach toczy się od lat – w nowych przepisach telefon w szkole dozwolony jest tylko w dwóch przypadkach, a MEN wskazał wyjątki od zakazu. Egzaminy państwowe pozostają jednak bezwzględnym terenem zerowej tolerancji – tu o żadnych wyjątkach mowy być nie może.

Udostępnianie takich zdjęć wiąże się również z konsekwencjami prawnymi, a dziś nietrudno namierzyć autora postu, który anonimowo pojawia się w mediach społecznościowych.

"Lalka" i "Przedwiośnie" na maturze 2026?

Według różnych przecieków na egzaminie pojawiły się zadania sprawdzające znajomość szkolnych lektur, takich jak "Lalka" Bolesława Prusa oraz "Przedwiośnie" Stefana Żeromskiego. To akurat nie zaskakuje – jeszcze przed próbną maturą egzaminatorka CKE radziła, co powtórzyć przed próbną maturą: "na pewno 'Lalkę'". Wskazówka okazała się trafna – powieść Prusa znów wróciła na egzaminie dojrzałości.

Najbardziej prawdopodobny post z tegorocznym arkuszem pokazuje na fotografii zadanie maturalne z języka polskiego dotyczące prac pisemnych. Dwa tematy do wyboru brzmiały:

  • "Wpływ pracy na człowieka i na otaczającą go rzeczywistość",
  • "Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni?".
  • Konsekwencje prawne udostępniania zdjęć arkusza

    Warto pamiętać, że udostępnianie zdjęć arkusza egzaminacyjnego może nieść za sobą poważne konsekwencje prawne. Tego typu materiały są objęte tajemnicą egzaminacyjną, a ich ujawnianie może zostać potraktowane jako naruszenie przepisów dotyczących ochrony informacji.

    W praktyce oznacza to, że osoba odpowiedzialna za wykonanie i rozpowszechnienie takiego zdjęcia może nie tylko ponieść konsekwencje organizacyjne związane z egzaminem, ale również zostać pociągnięta do odpowiedzialności prawnej, włącznie z postępowaniem przed odpowiednimi organami.

    W dobie łatwej identyfikacji użytkowników w sieci anonimowość w mediach społecznościowych jest obecnie tylko pozorna. To dodatkowo zwiększa ryzyko wykrycia sprawcy i realnych sankcji.

    Tegoroczna afera z wyciekiem to nie jedyna bolączka egzaminu dojrzałości. Wcześniej alarmowano już, że nie ma komu sprawdzić matur 2026 – nauczyciele wprost: za dużo pracy, za mało pieniędzy. Polski system egzaminacyjny mierzy się więc z dwoma problemami naraz – kryzysem zaufania do procedur oraz kryzysem kadrowym wśród egzaminatorów.

    Źródło: rmf24.pl, x.com