
Zakaz używania smartfonów w szkołach podstawowych jest coraz bliżej, mimo licznych uwag i sprzeciwu części uczniów. Minister edukacji Barbara Nowacka ujawniła, że do projektu wpłynęło ponad 100 stron opinii, w tym także od młodzieży.
Projekt zmian w Prawie oświatowym, który wprowadza zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach podstawowych, wzbudził duże poruszenie. Do MEN trafiło ponad 100 stron uwag, a w konsultacjach – co zaskoczyło Barbarę Nowacką – aktywnie wzięli udział sami uczniowie.
Ponad 100 stron uwag w konsultacjach do projektu MEN
Projekt zmian w Prawie oświatowym wywołał duże zainteresowanie. Jak poinformowała Barbara Nowacka podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, do ministerstwa trafiło "ponad 100 stron uwag".
Co ciekawe, w konsultacjach udział wzięli również młodzi ludzie.
"Spłynęło do nas ponad 100 stron uwag. Przyszły też, co jest zaskakujące, ale bardzo cieszące mnie, uwagi od osób młodych. Młodzież niezbyt często i niezbyt chętnie bierze udział w takim dialogu publicznym" – powiedziała Nowacka.
Opinie były podzielone, ale uczniowie szkół podstawowych – czyli grupa najbardziej zainteresowana – w dużej mierze sprzeciwiają się zmianom. Tym bardziej, że w mediach od miesięcy dało się wyczuć, że zakaz telefonów na lekcjach coraz bliżej, MEN i rodzice są w tej sprawie bezlitośni wobec argumentów najmłodszych użytkowników smartfonów.
Zakaz smartfonów ma uspokoić szkoły, nie leczyć uzależnienia
Minister edukacji nie ukrywa, że nowe przepisy nie są lekarstwem na większy problem.
"To tylko uspokaja życie w szkole" – zaznaczyła.
Oznacza to, że celem zmian nie jest walka z uzależnieniem od smartfonów, lecz raczej uporządkowanie codziennego funkcjonowania szkół i ograniczenie konfliktów. A skala problemu uzależnienia jest realna – psychiatrzy dziecięcy podkreślają wręcz, że nowe uzależnienie nastolatków, eksperci alarmują, rodzice je bagatelizują, co dla pokolenia Alfa może mieć długofalowe konsekwencje zdrowotne. Ustawa tego problemu sama nie rozwiąże.
Już teraz ponad połowa szkół w Polsce wprowadziła własne ograniczenia dotyczące telefonów. Robiono to poprzez zapisy w statutach – w praktyce taki cichy zakaz obowiązuje w wielu szkołach, mówi się, że jest kontrowersyjny i bywa różnie egzekwowany w różnych placówkach.
Nowelizacja ma jednak zdjąć ciężar decyzji z nauczycieli.
"Zakaz smartfonów zdejmuje z nauczycieli problem pewnego konfliktu. Biorę go na siebie" – powiedziała Nowacka.
W praktyce oznacza to ujednolicenie zasad w całym kraju. To istotne, bo z badań wynika, że pedagodzy poświęcają nawet ponad 100 godzin tygodniowo na kontrolowanie telefonów, MEN zapowiada nowe przepisy właśnie po to, by oddać im ten czas.
Zakaz obejmie cały czas pobytu w szkole, także przerwy
Planowane przepisy są jasne – zakaz obejmie cały pobyt ucznia w szkole. Nie tylko lekcje, ale też przerwy. Dotyczyć będzie uczniów szkół podstawowych i obejmie nie tylko telefony, ale też inne urządzenia elektroniczne. Nauczyciele i pracownicy szkół nie będą nim objęci.
Szczegóły wprowadzanej zmiany rozpisano dokładnie – zakaz telefonów w szkołach podstawowych, MEN wygasa ekrany i stawia na kontakt między uczniami zarówno w czasie lekcji, jak i na przerwach. Resort powołuje się przy tym na badania CBOS, w których 71 proc. Polaków popiera jednolite zasady.
Projekt przewiduje jednak dwie ważne sytuacje, w których telefon będzie dozwolony.
Pierwsza to zgoda nauczyciela – na przykład podczas zajęć edukacyjnych, quizów czy nauki bezpiecznego korzystania z internetu. Druga dotyczy kwestii zdrowotnych i szczególnych potrzeb, jak choćby monitorowanie poziomu glukozy.
Choć przepisy będą ogólnokrajowe, szczegóły ich wdrażania pozostaną w rękach szkół. To placówki zdecydują, czy telefony będą odkładane do specjalnych szafek, czy obowiązywać będą inne rozwiązania.
Zobacz także
Źródło: portalsamorzadowy.pl
