
Maturzyści wybierają coraz mniej przedmiotów i stawiają głównie na to, co obowiązkowe. Zamiast ambicji i różnorodności liczy się dziś kalkulacja i wymagania uczelni. Nauczyciele alarmują: młodzi coraz rzadziej uczą się dla wiedzy, a coraz częściej "dla wyniku". Przy tym stają się coraz mniej ambitni, a bardziej leniwi.
Niewiele ponad to, co obowiązkowe
Egzamin maturalny w kalendarzu roku szkolnego zazwyczaj odbywa się w maju. W tym czasie uczniowie muszą obowiązkowo przystąpić do egzaminów pisemnych z języka polskiego, matematyki i języka obcego, a także do jednego wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Obowiązkowe są również egzaminy ustne z języka polskiego i języka obcego.
Wszystkie egzaminy ponad te wymagane to przedmioty, które uczniowie wybierają samodzielnie. Zwykle kierują się tym, jakie są wymagania na wybranych kierunkach studiów, ale biorą pod uwagę także własne predyspozycje i poczucie, że są w stanie dobrze przygotować się do danego egzaminu.
W tym roku deklaracje maturalne uczniowie ostatnich klas szkół średnich musieli złożyć do 9 lutego 2026 roku. Portal "Radia ZET" sprawdził, jakich wyborów dokonali tegoroczni maturzyści.
Z relacji przytaczanych przez portal wynika, że wielu uczniów obawia się egzaminu z matematyki. Nie jest to zaskoczeniem – matura z tego przedmiotu od lat budzi duże emocje. Co ciekawe, z drugiej strony matematyka – obok języka angielskiego – należy do najczęściej wybieranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym.
Wybory tegorocznych maturzystów pokazują też coś jeszcze – wyraźny spadek ambicji edukacyjnych, o czym mówią również nauczyciele w rozmowie z radiem. Coraz rzadziej młodzież decyduje się na większą liczbę przedmiotów niż wymagane czy na bardziej zróżnicowane zestawy egzaminów. Zamiast tego wybierają minimum, które pozwoli im dostać się na wybrany kierunek studiów. Liczy się skuteczność, nie rozwój.
Matura już przestała być momentem sprawdzenia szerokiej wiedzy i umiejętności, a stała się jedynie narzędziem do osiągnięcia konkretnego celu. To podejście pokazuje, że młodzi ludzie coraz rzadziej traktują edukację jako przestrzeń do poszerzania horyzontów. Jak pokazały niedawne badania, pokolenie Z jest pierwszym, które jest niżej w rozwoju niż poprzednie generacje, co zdarzyło się pierwszy raz w historii i zaprzecza niejako ewolucji.
Zobacz także
Maturzyści wybierają to, co najprostsze
Teraz widzimy, że ten słabszy rozwój wynika nie tylko z czasu spędzanego przed ekranami, ale również z braku ambicji, lenistwa i chęci pójścia na łatwiznę.
"Jeszcze kilka lat temu wybory były bardziej rozbudowane – młodzież decydowała się na kilka, często bardzo różnych przedmiotów, na przykład historię i matematykę. Dziś uczniowie są bardziej konkretni, a liczba wybieranych przedmiotów wyraźnie się zmniejszyła" – powiedziała radiu Marzena Kamińska, dyrektorka VI LO w Lublinie. Dodała również, że uczniowie często wybierają na rozszerzenie te przedmioty, które zdają także na poziomie podstawowym.
Często młodzież już na wczesnym etapie nauki w szkole średniej ukierunkowuje się na konkretne studia i skupia się na wybranych przedmiotach. Nauczyciele zauważają, że od lat utrzymuje się trend wybierania dwóch przedmiotów rozszerzonych oraz – często dodatkowo – języka obcego, najczęściej angielskiego.
"Kiedyś uczniowie wybierali więcej przedmiotów i podejmowali decyzje później. Teraz już w pierwszej lub drugiej klasie wiedzą, co będą zdawać, i rzadko je zmieniają" – dodaje Kamińska.
Pedagodzy podkreślają, że młodzież rzadko "uczy się dla samej nauki" – wybiera przede wszystkim to, co będzie potrzebne na konkretnych kierunkach studiów. W praktyce to właśnie uczelnie w dużej mierze wyznaczają trendy, określając wymagane przedmioty maturalne.
Trudno też nie odnieść wrażenia, że za tymi decyzjami stoi pewna wygoda, a nawet niechęć do większego wysiłku. Wybieranie tych samych przedmiotów na poziomie podstawowym i rozszerzonym, ograniczanie liczby egzaminów czy unikanie wyzwań nie świadczy o odwadze intelektualnej.
Coraz mniej w tym ciekawości świata, a coraz więcej kalkulacji i chodzenia po najmniejszej linii oporu. Mniej przedmiotów, mniej różnorodności i mniejsze ambicje – to trend, który mówi sporo o tym pokoleniu i jego podejściu do nauki.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
