nauczyciel w klasie
prawa uczniów i wielkie pieniądze dla wybranych. Nauczyciele mówią wprost: to niesprawiedliwe. fot. Pexels.com

Nowelizacja prawa oświatowego wprowadza nowe prawa uczniów i sieć rzeczników na kilku poziomach. Minister edukacji widzi w tym potrzebny porządek, ale nauczyciele mają poważne wątpliwości. Największe emocje budzą pieniądze i dodatkowe obowiązki bez wynagrodzenia.

REKLAMA

Nowe prawa uczniów i nowa struktura rzeczników

Projekt przygotowany przez resort kierowany przez Barbarę Nowacką zakłada duże zmiany w prawie oświatowym. Uczniowie mają mieć jasno określone prawa i obowiązki, w tym prawo do decydowania o własnym wyglądzie.

Jednym z głównych elementów reformy jest stworzenie sieci rzeczników praw ucznia. Mają oni działać na czterech poziomach:

  1. Krajowym
  2. Wojewódzkim
  3. Szkolnym
  4. I – opcjonalnie – gminnym.

Rzecznicy nie są jedyną nowością w projekcie – razem z nimi pojawiają się nowe rozwiązania, czyli więcej praw uczniów, ale też nowy obowiązek dla rodziców, m.in. obowiązkowe rady szkół od 2028 roku oraz jednolity katalog 17 praw, 4 wolności i 10 obowiązków uczniowskich.

Ile to wszystko będzie kosztować?

Z wyliczeń przygotowanych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wynika, że utrzymanie systemu rzeczników nie będzie tanie. Koszt funkcjonowania krajowego rzecznika i jego wojewódzkich odpowiedników ma wynieść 5 743 645,12 zł rocznie, czyli prawie 6 mln zł.

Wynagrodzenia również robią wrażenie:

  • Krajowy rzecznik – 19 000 zł brutto miesięcznie
  • Wojewódzcy rzecznicy – 10 200 zł brutto miesięcznie
  • Jednocześnie szkolni rzecznicy nie dostaną żadnych dodatkowych pieniędzy.

    Funkcję szkolnego rzecznika ma automatycznie przejąć opiekun samorządu uczniowskiego. To oznacza dodatkowe obowiązki bez żadnego dodatku finansowego.

    Do zadań takiej osoby będzie należeć m.in. pilnowanie przestrzegania praw ucznia, prowadzenie mediacji, przyjmowanie skarg – także anonimowych – oraz współpraca z innymi rzecznikami.

    ZNP ostro krytykuje

    Związkowcy nie kryją oburzenia i używają bardzo mocnych słów.

    "Czy ktoś naprawdę uważa, że nauczyciel – który już dziś aby przeżyć do pierwszego pracuje ponad normę – ma jeszcze z uśmiechem wziąć na siebie obowiązki, za które inni dostają 19 tysięcy zł miesięcznie?" – pyta retorycznie ZNP.

    W kolejnych słowach krytyka jest jeszcze ostrzejsza:

    "To jest granda i kpina. To jest pokazanie nauczycielom, gdzie jest ich miejsce w 'dwudziestej gospodarce świata'. MEN proponuje kolejną reformę, na wdrożenie której nie zapewnia odpowiednich środków, a odpowiedzialność za jej prawidłowe funkcjonowanie przerzuca na barki nauczycieli. I nic dziwnego, że wielu z nas zaczyna się 'gotować'. Bo ile można znosić traktowanie nauczycieli jak darmowej siły roboczej?".

    Nie jest to pierwszy spór ZNP z MEN o pieniądze. Już od dawna nauczyciele naciskają na podwyżki, a sama ministra Nowacka przyznała publicznie, że pensje pedagogów są za niskie i zawód traci na atrakcyjności wśród młodych. Tymczasem podwyżka na 2026 rok wyniosła zaledwie 3 proc., co związkowcy nazwali "waloryzacją inflacyjną", a nie realnym wzrostem płac. Jak pokazuje analiza portalu INNPoland, wśród związkowców wrze, a w skrajnym scenariuszu jesienią może dojść do ogólnopolskiego strajku.

    Stanowisko ministerstwa

    Ministerstwo podkreśla, że zmiany mają uporządkować system i wzmocnić pozycję ucznia. Sama Barbara Nowacka komentowała projekt rzeczników słowami, że dzięki niemu jesteśmy liderem w Europie jeśli chodzi o ochronę praw uczniowskich – polskie rozwiązania mają wyprzedzać to, o czym inne państwa Unii Europejskiej dopiero dyskutują.

    Nauczyciele i związki zawodowe widzą jednak ryzyko przeciążenia pracą i pogłębiania frustracji w środowisku.

    Najwięcej kontrowersji budzi pomysł wprowadzenia rzeczników na poziomie gminnym oraz brak finansowania dla osób pracujących w szkołach.

    Źródło: wiadomosci.dziennik.pl

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl