uczennica z plecakiem na szkolnym korytarzu
Uczniowie razem z rodzicami i nauczycielami wezmą od 2028 udział w obowiązkowych radach szkół. fot. wygenerowane przez AI izhar-ahamed/Pixabay

Od 2028 roku rady szkoły mają stać się obowiązkowe w każdej placówce – zakłada projekt nowelizacji Prawa oświatowego, który trafił już do Sejmu. Nowy organ ma składać się z rodziców, nauczycieli i uczniów i współdecydować o najważniejszych sprawach szkoły. Zmiany budzą jednak kontrowersje, a część polityków ostrzega przed nadmierną biurokracją i paraliżem w małych szkołach.

REKLAMA

Projekt nowelizacji ustawy – Prawo oświatowe – zakończył niedawno konsultacje społeczne, a we wtorek, 28 kwietnia, odbyło się jego pierwsze czytanie w Sejmie. W projekcie pojawiło się wiele zmian, które mają wejść w życie już od września 2026 roku — wśród nich obowiązkowe rady szkół, jednolity katalog praw i obowiązków uczniów oraz nowe zasady dotyczące ich wyglądu.

Reforma od września 2026 roku

Wówczas zmieni się podstawa programowa, zostaną wprowadzone nowe przedmioty, a także zmodyfikowane zostaną zasady dotyczące praw i obowiązków uczniów. Wśród zapisów znalazły się m.in. kwestie dotyczące ubioru i wyglądu uczniów, ale także uporządkowany katalog ich praw i obowiązków.

To zresztą tylko jeden z elementów szerokiej reformy "Kompas Jutra". W jej ramach zacznie obowiązywać zupełnie nowa podstawa programowa — szczegóły opisaliśmy w tekście rewolucja w szkołach i przedszkolach od września 2026, MEN zatwierdziło nową podstawę programową. Część przepisów dotyczących wyglądu uczniów resort wprowadzi już wcześniej rozporządzeniami — pisaliśmy o tym w materiale MEN broni kolorowych włosów i makijażu, nadchodzi rewolucja w statutach, gdzie tłumaczymy, dlaczego dotychczasowe szkolne zakazy farbowania włosów czy malowania paznokci są uznawane za niezgodne z prawem.

W szkołach obowiązkowe rady szkoły

Jedną z nowości, która ma zostać wprowadzona do szkół, jest powołanie rady szkoły. Organy te nie muszą powstać już na początku roku szkolnego 2026/2027, jednak docelowo mają stać się obowiązkowe w każdej placówce. Ministerstwo Edukacji Narodowej zakłada, że rady zostaną utworzone najpóźniej do września 2028 roku – co ma dać dyrektorom, nauczycielom i rodzicom czas na przygotowanie się do tego procesu.

Rady szkół będą więc docelowo obowiązkowe, choć mogą zostać powołane wcześniej i funkcjonować jeszcze przed wprowadzeniem tego obowiązku.

"Rodzice, uczniowie, nauczyciele – w równej liczbie – będą razem decydować o statucie, planie finansowym, sprawach istotnych dla życia szkoły. Dajemy szkołom dwa lata na przygotowanie" – skomentowała pomysł rad szkół ministra edukacji Barbara Nowacka podczas pierwszego czytania ustawy w Sejmie.

Chodzi o to, by rada szkoły aktywnie uczestniczyła w życiu placówki i współdecydowała o najważniejszych sprawach. Obecnie prawa i obowiązki uczniów są rozproszone w różnych dokumentach, co – zdaniem autorów projektu – wprowadza chaos. Dzięki radzie szkoły, w której zasiadać będą nauczyciele, rodzice i uczniowie, ma być możliwe uporządkowanie tych kwestii oraz skuteczniejsze egzekwowanie zasad.

Opozycja: to dokładanie niepotrzebnych obowiązków

Nowacka w Sejmie podkreśliła, że rady wprowadzą "porządek, na który polskie szkoły czekały". Opozycja nie jest jednak przekonana do proponowanych zmian – nie tylko w zakresie obowiązkowych rad szkół od 2028 roku, lecz także reform planowanych na wrzesień 2026.

Po pierwszym czytaniu sprzeciw wobec projektu wyrazili posłowie PiS oraz Konfederacji. Ci ostatni zwracali szczególną uwagę właśnie na pomysł rad szkół:

"Już dziś trudno zebrać aktywną radę rodziców, a teraz dokładacie kolejny organ, który będzie opiniował, współdecydował i blokował decyzje. W małych szkołach to może się skończyć zwyczajnym paraliżem" – podkreślał Witold Tumanowicz.

To nie pierwsza fala krytyki wobec MEN. Pierwotny pakiet reform został zawetowany przez prezydenta Karola Nawrockiego pod koniec 2025 roku — szefowa resortu zapowiedziała wtedy, że i tak będzie wdrażać zmiany rozporządzeniami. Jednym z najgorętszych punktów sporu jest edukacja zdrowotna, o której pisaliśmy w tekście edukacja zdrowotna wchodzi na pełnej, było jasne, że Nowacka wybierze ten scenariusz — od 1 września przedmiot ten jest obowiązkowy, choć część dotycząca edukacji seksualnej wymaga pisemnej zgody rodziców.

Cztery filary reformy: porządkowanie, ochrona, wychowanie, angażowanie

Nowelizacja ustawy ma jednak znacznie szerszy zakres zmian. Jak zaznaczyła szefowa MEN, projekt opiera się na czterech filarach: porządkowaniu, ochronie, wychowaniu i angażowaniu. Jednym z jego kluczowych elementów jest zebranie wszystkich praw i obowiązków uczniowskich w jednym miejscu – w jednym dokumencie ma znaleźć się 17 praw, 4 wolności i 10 obowiązków.

"Zbiera prawa i obowiązki uczniowskie w jednym miejscu 17 praw, 4 wolności, 10 obowiązków. Jeden dokument, jeden adres. Koniec chaosu" – powiedziała Nowacka.

Podkreśliła przy tym, że nie są to nowe uprawnienia, lecz prawa, które uczniowie posiadają od dawna, takie jak prawo do równego traktowania, prywatności, sprawiedliwego oceniania czy wolności od przemocy i dyskryminacji. Chodzi po prostu o fakt zebrania wszystkich tych przepisów w jednym miejscu, by uniknąć wiecznego bałaganu.

Razem z radami szkół projekt wprowadza również Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich oraz szkolnych rzeczników w każdej placówce. Szczegóły tego rozwiązania, a także zasady związane z prawem ucznia do "kształtowania własnego stroju i wyglądu", opisaliśmy w tekście MEN zdecyduje o tym, jakie ubrania uczniowie będą nosić, zmiany w prawie oświatowym. Środowisko nauczycielskie nie jest jednak jednomyślne — pojawiają się głosy, że pedagodzy powinni dostać własnego rzecznika, na co wskazaliśmy w materiale nauczyciele mają dość próbnych matur, postawa uczniów to skandal.

Najbliższe miesiące pokażą, czy reforma rzeczywiście "uporządkuje chaos", o którym mówi Nowacka — czy też, jak ostrzega opozycja, dołoży szkołom kolejnych obowiązków, z którymi w praktyce nie będą sobie radzić.

Źródło: portalsamorzadowy.pl, samorzad.pap.pl