kadr z animacji "Pucio"
"Pucio" w kinie jest dostępny w formie kilku odcinków serialu. fot. screen filmweb.pl

Autor bloga Ojcowizja poszedł z dziećmi na "Pucia" do kina i nie spodziewał się, że to nie bajka, a obraz współczesnej rodziny bez lukru. Ojciec, który gotuje, sprząta i idzie z dzieckiem do lekarza, wciąż dla wielu jest zaskoczeniem – nawet dziś. Ta animacja pokazuje coś, co powinno być oczywiste, a wciąż wywołuje emocje.

REKLAMA

Tata zabrał dzieci na „Pucia". Jeden szczegół z bajki zachwycił blogera

Jakiś czas temu w mediach pojawiła się oficjalna informacja o tym, kiedy „Pucio" – animacja dla dzieci na podstawie popularnej serii książek – wejdzie do kin. Sama byłam niezwykle poruszona tym przedsięwzięciem, bo moi synowie od pierwszych lat życia wychowywali się w towarzystwie Pucia i książek z jego przygodami. To dla wielu dzieci i ich rodziców postać wręcz kultowa – znana, lubiana i bliska codzienności.

Teraz, kiedy „Pucio" trafił do kin z wyjątkową obsadą — bajka, która działa niczym terapia u logopedy (premiera miała miejsce 17 kwietnia 2026 r.), w sieci pojawiło się wiele różnych refleksji rodziców na temat tej animacji. Sama jeszcze nie miałam okazji obejrzeć jej z dziećmi, ale jedna wypowiedź pewnego ojca szczególnie zwróciła moją uwagę. Nie jest to wcale opinia o tym, że to spokojna bajka dla najmłodszych, dostosowana do ich możliwości odbioru.

„Mama odbiera telefon, tata gotuje". Co zauważył bloger Ojcowizja

Bloger prowadzący profil w mediach społecznościowych Ojcowizja, który wybrał się do kina na „Pucia" ze swoimi dziećmi, napisał:

„Schemat rodziny? Dla mnie dobry, nieprzesłodzony. Mama musi odebrać telefon i... go odbiera, pomimo tego, że jest z dzieckiem. Nie nachyla się i nie tłumaczy: 'Synku, teraz będę rozmawiała, Twoje emocje są dla mnie ważne, ale coś tam, coś tam'. Odbiera, bo musi. Dziecko czeka, bo ta rozmowa jest, w tym momencie, dla Mamy bardzo istotna. Tata. Myje naczynia, zjeżdża na poduszkach po wymyślonym torze saneczkowym, idzie z dzieckiem do lekarza. Gotuje".

Mężczyzna zauważa, że w animacjach dla dzieci wciąż często powielane są stereotypy, według których opieka nad dziećmi i organizacja życia rodzinnego spoczywają głównie na mamie. Tymczasem rzeczywistość coraz częściej wygląda inaczej – wielu ojców angażuje się w wychowanie i codzienne obowiązki na równi ze swoimi partnerkami.

Oczywiście nadal w wielu domach bywa z tym różnie, ale jednocześnie coraz więcej mężczyzn rozumie, że właśnie na tym polega partnerstwo.

Bajki wciąż utrwalają stereotypy. Nawet te „niewinne"

Spostrzeżenia blogera wpisują się w szersze zjawisko, o którym mówi się od lat. Z badań opublikowanych m.in. w „Psychological Science" wynika, że bajki wcale nie są niewinne, a to, co pokazują dziewczynkom, mrozi krew. Analiza niemal stu programów telewizyjnych dla dzieci z okresu 1960–2018 pokazała, że schematy płciowe praktycznie się nie zmieniły – chłopcy „działają", a dziewczynki „czekają".

Na tym tle każda produkcja, która próbuje wyjść poza utarte schematy, zasługuje na szczególną uwagę.

To, co szczególnie cenne w takich produkcjach jak „Pucio", to właśnie odchodzenie od jednego, sztywnego modelu rodziny i ról społecznych. Pokazywanie różnych sposobów funkcjonowania w domu – ojca, który gotuje i chodzi z dzieckiem do lekarza, czy matki, która czasem musi postawić granicę i odebrać ważny telefon – ma ogromne znaczenie wychowawcze.

Dzieci uczą się dzięki temu, że nie istnieje tylko jeden właściwy sposób bycia mamą czy tatą. Widzą, że obowiązki mogą być dzielone, że role są elastyczne, a relacje w rodzinie opierają się na współpracy, a nie na schematach. To ważna lekcja społeczna, która może zaprocentować w przyszłości – większą otwartością, zrozumieniem i gotowością do budowania partnerskich relacji.

„Kiedy gotuję, czuję, że wyrażam miłość". Bloger Ojcowizja odpowiada na stereotypy

O tym również pisze bloger, który przyznaje, że sam spotykał się z komentarzami pełnymi zdziwienia, gdy angażował się w życie domowe i wychowanie dzieci:

„Jak mnie to wkurza, żeby nie użyć mocniejszego w brzmieniu słowa! Ja akurat uwielbiam gotować, to mój język miłości. Kiedy stoję, łączę smaki, improwizuję, a potem podaję Asi jedzenie przyozdobione tak, jak lubię, jak mi się podoba, czuję, że wyrażam względem niej to, co ważne.

I uczę tego syna. Chcę, żeby mi pomagał, żeby widział, że gotowanie chociażby, nie jest przypisane do płci. Bo co? Tylko dlatego, że kiedyś Babcia tak robiła? Bez sensu! Facet uwalony smarem to naprawdę nie jest mój obraz. Mężczyzna nie musi taki być".

Choć coraz więcej par deklaruje partnerski model rodziny, rzeczywistość pokazuje, że w Polsce nadal królują stereotypy — kobieta do garów, mężczyzna do młotka. Psycholodzy wskazują, że ten schemat jest pielęgnowany nie tylko na wsiach, ale również w dużych miastach i inteligenckich rodzinach – a kobiety, które pracują zawodowo, często i tak biorą na siebie większość obowiązków domowych.

I właśnie dlatego refleksja blogera nabiera dodatkowego znaczenia. Bo tu nie chodzi o to, by dziwić się, że mężczyzna gotuje lub idzie z dzieckiem do lekarza, ale żeby przestać w ogóle to traktować jako coś nadzwyczajnego.

Dlaczego to wszystko ma znaczenie? „Matka musi, ojciec może"

Choć przez lata mówi się o partnerstwie, w wielu domach nadal pokutuje stare przekonanie — matka jest od opieki, ojciec od pomocy. Na mamadu.pl pisałyśmy niedawno o tym, że mama zawsze musi, a tata czasem może, więc gdy słyszę o moich obowiązkach, staję się wojującą feministką. Kobieta wychodząca na wieczór z przyjaciółkami wciąż słyszy pytanie „z kim zostawiłaś dziecko", a partner, który ogarnia dom samodzielnie, bywa nazywany „najfajniejszym tatą świata".

Dla porównania, jeszcze niedawno głośnym echem w sieci odbiło się to, jak ojciec dał 8-latkowi 2-stronicową listę obowiązków i tak wyglądało wychowanie kiedyś – rygorystyczny, surowy, oparty na autorytecie. Dziś obraz taty się zmienia, ale potrzebuje też kulturowego wsparcia. Bo to, co dzieci oglądają w bajkach, kształtuje ich wyobrażenie o tym, „jak powinno być".

Potrzebujemy takich bajek jak „Pucio"

Na koniec trudno nie podkreślić, jak bardzo potrzebne są dziś takie historie w bajkach dla najmłodszych. To naprawdę duża zmiana, że twórcy coraz częściej odchodzą od utrwalania sztywnych, stereotypowych ról i pokazują świat bliższy temu, w którym faktycznie żyją dzieci.

Dzięki temu najmłodsi już od wczesnych lat uczą się, że nie istnieje jeden obowiązujący model rodziny czy podziału ról – że mama i tata mogą dzielić się obowiązkami, realizować się na różne sposoby i wspólnie budować codzienność.

Takie przedstawienie rzeczywistości oswaja różnorodność, uczy otwartości i pozwala dzieciom lepiej rozumieć innych ludzi oraz ich wybory. To ważny krok w stronę wychowania pokolenia, które nie będzie zamknięte w schematach, ale bardziej świadome tego, że społeczeństwo składa się z wielu równoprawnych modeli życia.

W realizację projektu opartego na historii stworzonej przez Martę Galewską-Kustrę zaangażowanych było wiele znanych osób. W role bohaterów wcielili się m.in. Małgorzata Socha oraz Artur Barciś. Warto też wspomnieć, że muzykę do serialu animowanego napisał Grzegorz Turnau.