
Pewien ojciec wysłał swojemu dziecku list z dokładnymi obowiązkami, który szybko stał się viralem w sieci. Lista obejmowała wszystko – od przygotowania się do szkoły, po prace domowe wykonywane w określone dni tygodnia. Internauci pochwalili tatę za tę lekcję wychowania.
List z obowiązkami, który zrobił furorę
Na Instagramie pojawił się post pewnego mężczyzny, który podzielił się listą obowiązków, jaką sam otrzymał od ojca w dzieciństwie.
– Mój tata wysłał mi listę obowiązków z czasów, gdy byłem dzieckiem... To cholerstwo zaczęło się, gdy miałem 8 lat… Mój stary był najfajniejszym facetem na świecie, ale w domu panowały żelazne zasady – napisał autor posta.
Lista zajmowała dwie strony i była podzielona na zadania do wykonania przed szkołą, po szkole oraz w określone dni tygodnia.
Od ścielenia łóżka, po robienie prania
W obowiązkach znalazły się m.in.:
Choć dla współczesnych rodziców taki plan dnia może wydawać się nieco surowy, internauci pochwalili tatę za konsekwencję i przygotowywanie dziecka do realnego, dorosłego życia. Komentarze pod postem były jednoznaczne:
– TEGO właśnie brakuje w wielu domach... Uczciwości i etyki pracy – dokładnie tego to uczy.
– Uwielbiam to, że robię jedną trzecią z tego samego ze swoim 8-latkiem. Uwierz mi, widziałem ludzi po trzydziestce, którzy nadal pozwalają mamie prać im ręcznie.
– Kocham twojego tatę za tę strukturę i odpowiedzialność...
Łagodne rodzicielstwo kontra obowiązki
Wielu współczesnych rodziców stosuje tzw. łagodne rodzicielstwo, które kładzie nacisk na wyrażanie emocji dziecka i unikanie kar. Jeden z wpisów podkreśla jednak, że takie podejście może przerodzić się w nadmierną pobłażliwość:
– Zastanawiałam się nad każdą emocją dziecka, bardzo szczegółowo przerabiałam uczucia, tłumaczyłam każdą granicę, szłam na kompromisy, unikałam surowych kar... Myślałam, że robię to dobrze – napisała jedna mama.
Efekt? Jak przyznała, wychowała "dzieci lękowe, niepewne siebie i roszczeniowe". Patrząc na to z perspektywy dorosłego życia, taka lista obowiązków bardziej wygląda na prezent niż na karę.
Źródło: nypost.com
