
Święta często kończą się zmęczeniem i stresem. Zamiast odpoczywać, spędzamy je na sprzątaniu, gotowaniu i dbaniu o innych. W tym roku przekonałam się, że można zrobić to inaczej i w końcu poczuć trochę luzu.
Po co się tak spinać przed świętami?
W tym roku przed Wielkanocą miałam taką myśl, że moje pokolenie jest wychowywane w duchu obowiązku i perfekcji.
Od najmłodszych lat uczono nas, że święta to czas, w którym trzeba biegać, sprzątać, dbać o relacje i sprawić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Żeby rodzina siedziała przy stole w spokoju, żeby nikt się nie obraził, żeby każdy poczuł się zaopiekowany. Nawet jeśli oznaczało to rezygnację z własnego odpoczynku i spokoju.
Ja też tak robię — niestety. W święta często stawiam komfort innych ponad własny. Gotuję, sprzątam, planuję, tłumaczę, podpowiadam, pilnuję, żeby dzieci zjadły, żeby każdy miał to, czego potrzebuje, czuł się zaopiekowany — czy tu mówimy o zadbaniu o komfort przy moim stole w domu, czy też o spotkaniach rodzinnych, na których ktoś wymaga ode mnie jakiegoś konkretnego zachowania.
Cena bycia „dobrą" we wszystkim naraz
Często płacę za to cenę. Jestem zmęczona, sfrustrowana, a momenty prawdziwego odpoczynku wydają się ulotne. Przez lata wydawało mi się, że taka jest cena bycia dobrą córką, dobrą mamą, dobrą żoną. Ekspertki i psycholodzy mówią wprost: to nie przypadek, bo wypalenie rodzicielskie to nie słabość — to nieuchronny skutek absurdalnie wysokich oczekiwań społecznych, które kobiety internalizują od dziecka. Nie bez powodu mówi się też, że żadne pokolenie matek nie było tak wypalone jak my — presja bycia idealną na każdym polu nie znika w święta, wręcz się nasila.
Nie jestem w tym odosobniona. Jak pisze natemat.pl, święta mają twarz kobiety — zmęczonej, zabieganej, zajechanej obowiązkami. Kobiety, która nawet gdy cały rok pracuje na równych zasadach z partnerem, w grudniu i w Wielkanoc nagle staje się jedyną osobą odpowiedzialną za magię przy stole.
Wreszcie święta na luzie dały chwilę oddechu
W tym roku było inaczej. Moja teściowa ogłosiła, że spotkanie rodzinne nie odbędzie się przy wielkanocnym śniadaniu, ale przy kawie i cieście i każdy coś przynosi. Nikt nie czuł obowiązku gotowania jak do śniadania, nikt nie musiał dopilnowywać, żeby wszystko było idealnie. Rodzina się wyspała, kto chciał, ten w domu zjadł śniadanie, a spotkaliśmy się na luzie koło południa.
Dzieci po jedzeniu pobiegły na podwórko, bawiły się w berka, grały w piłkę i śmiały się głośno. Nikt ich nie zmuszał do siedzenia przy stole, nikt nie wytykał, że zjadły za mało lub za dużo, że wybrzydzały przy wielkanocnym śniadaniu.
Jestem tym pozytywnie zaskoczona. Pokolenie naszych rodziców zaczyna rozumieć coś, czego przez lata my, młodsze kobiety, uczyłyśmy się kosztem własnych nerwów i zdrowia. To nie chodzi o idealnie czyste okna dla Jezusa, nie chodzi o perfekcyjną sałatkę i pełne półmiski na świątecznym stole.
Chodzi o relacje, nie o wyścig sprzątania
Chodzi o relacje. O to, żeby spotkanie było przyjemnością, a nie obowiązkiem. Warto pamiętać, że święta to nie projekt do zrealizowania — dzieci najbardziej potrzebują naszej obecności, nie codziennych atrakcji i perfekcyjnie nakrytego stołu. O to, żeby choć przez chwilę odpocząć, choć przez chwilę poczuć święta bez presji.
Dlaczego tak trudno nam odpuścić?
Ten nowy sposób świętowania pokazuje, że można inaczej. Że nie trzeba stawiać własnego spokoju na drugim planie, że dzieci mają prawo do ruchu i radości, a nie spędzania godzin przy stole z dorosłymi. Jestem wdzięczna za ten drobny, prosty gest. Za zmianę, która wydaje się oczywista, ale dla nas — wychowanych w poczuciu obowiązku — jest prawdziwą rewolucją.
Choć nadal czasem trudno mi odpuścić, perfekcyjna matka to mit i nawet moje pokolenie powoli zaczyna to rozumieć. W tym roku poczułam ulgę. Dzieci biegały, śmiały się, my piliśmy kawę, rozmawialiśmy, nikt się nie obrażał. To święta, które dały wreszcie oddech. Święta, które pokazały, że dbanie o relacje nie musi kosztować naszego zdrowia ani spokoju. Może właśnie o to chodziło przez całe lata, tylko nikt nam tego nie powiedział.
Zobacz także
