uczniowie w przeszklonej sali z widokiem na zieleń
Lekcje w zielonej klasie, czyli szkolnej altanie to ulubione zajęcia uczniów. fot. Anastasia Shuraeva/Pexels

Nowoczesne technologie w szkołach coraz częściej zawodzą. Szkoły w Skandynawii, ale i niektóre w Polsce stawiają na lekcje bez ekranów, odręczne pisanie i kontakt z naturą. Zielona klasa stworzona przez pewnego polonistę pokazuje, że analogowe rozwiązania wzmacniają relacje, kreatywność i skupienie uczniów.

REKLAMA

Szkoła powinna wrócić do analogowych rozwiązań

Różne najnowsze badania pokazują, że nowoczesne technologie w edukacji nie do końca się sprawdzają. System oświaty w Skandynawii, który uważany jest za jeden z najlepszych na świecie, oficjalnie zrezygnował z ekranów i cyfrowych urządzeń w szkołach na rzecz analogowych aktywności i odręcznego pisania.

Do podobnych wniosków powoli dochodzi też Ministerstwo Edukacji Narodowej, które w nowym programie nauczania podkreśliło ogromną wagę nauki bez cyfrowych udogodnień, np. ekranów w przedszkolach.

O tym, jak ważny jest ten kierunek w edukacji, ostatnio w wywiadzie dla „Głosu Nauczycielskiego” mówił Janusz Harpul, nauczyciel języka polskiego i historii, dyrektor Szkoły Podstawowej im. ks. Franciszka Wosia w Świętoniowej oraz nominowany do tytułu Nauczyciel Roku 2025. W rozmowie z Haliną Drachal opowiedział o inicjatywie, którą wprowadzono w szkole, w której pracuje:

"Trzy lata temu wpadłem na pomysł zielonej klasy. W szkolnym ogrodzie wybudowaliśmy dużą drewnianą altanę. Mieści się w niej ok. 20 uczniów, są ławki, tablica, nie ma prądu, więc żadnych tabletów i innych nowoczesnych urządzeń. Taki powrót do korzeni. Niektórzy powątpiewali w sens lekcji w zielonej klasie, a teraz wiosną trzeba ją wcześniej rezerwować, bo tylu chętnych chce wyjść z murów" – zauważa dyrektor podstawówki.

W dalszej części rozmowy mówi też o tym, że analogowe rozwiązania w szkole wspierają relacje między uczniami i pomagają je budować. Wcześniej uczniowie spędzali głównie czas na scrollowaniu ekranów telefonów. Skończyło się tak, że wprowadzono zakaz smartfonów – mają leżeć w szafkach lub plecakach.

"Temat telefonów jest na razie zamknięty. I jakoś nie ma protestów. Przy okazji remontu podłogi położyliśmy na posadzce szachowe płytki. Jedni próbują grać w szachy, inni w piłkarzyki czy w ping-ponga. Znów ze sobą rozmawiają..." – dodał Harpul.

Uczniowie znów zaczęli budować relacje

Trzeba przyznać, że pomysł stworzenia zielonej klasy, będącej właściwie pomieszczeniem otoczonym przez ogród, był świetnym rozwiązaniem. Nie tylko pozwala uczniom na doświadczenie zajęć poza szkolnymi murami, ale pokazuje też, jak ważne jest przebywanie wśród natury i rezygnowanie z czasu ekranowego.

Dzięki lekcjom w otoczeniu zieleni dzieci, młodzież i nauczyciele mogą nieco zresetować swoje głowy i pobyć w przestrzeni całkowicie odciętej od technologii. W komentarzach pojawiły się głosy rodziców, że w placówkach ich dzieci również są zielone przestrzenie – zarówno w szkołach, jak i przedszkolach, gdzie najmłodsi uwielbiają przebywać.

Tu chodzi tylko o to, by dorosłym chciało się coś dla tych dzieciaków zorganizować. Jeśli nie ma alternatywy, wiadomo, że smartfony będą dla nich atrakcyjne. Wiele dzieci, jeśli tylko dostanie możliwość wyboru, chętnie skorzysta z lekcji w ogrodzie czy w ogóle "w terenie".

Doświadczenia szkół takich jak ta w Świętoniowej pokazują, że edukacja może być jednocześnie nowoczesna i bliska naturze. A raczej, że dziś "nowoczesne nauczanie" paradoksalnie oznacza często właśnie odejście od technologii.

Analogowe zajęcia, kontakt z przyrodą i ograniczenie ekranów nie tylko wzbogacają proces nauczania, ale również budują lepsze relacje między uczniami i rozwijają umiejętności społeczne. To dobry kierunek, który może inspirować kolejne placówki do tworzenia przestrzeni, w których dzieci uczą się, odpoczywają i rozwijają kreatywność w naturalnym otoczeniu.

Źródło: glos.pl