kobieta na plaży
Kocham swoje dziecko, ale ja też potrzebuję przestrzeni - i to jest w porządku. fot. Pexels.com

Każda mama potrzebuje czasem chwili tylko dla siebie, i to wcale nie czyni jej złą. Po narodzinach dziecka łatwo wpaść w pułapkę wyrzutów sumienia, że nie spędza się każdej sekundy z maluchem. Kochając dziecko, można jednocześnie dbać o siebie i czerpać z macierzyństwa pełnię radości. Opowiem wam, jak mi się to udało.

REKLAMA

To szósty odcinek naszego cyklu "Mamo odpuść". Będziemy w nim opisywać, co warto zostawić za sobą, żeby odetchnąć i poczuć spokój w codziennym rodzicielstwie – od odpuszczenia porównań z innymi mamami po pozwolenie sobie na małe niedoskonałości. Bo bycie mamą nie oznacza bycia idealną, a dbanie o siebie to nie luksus, tylko fundament zdrowia psychicznego.

Pierwsze tygodnie po narodzinach dziecka

Kiedy urodziłam dziecko, czułam, że każda sekunda powinna być poświęcona mu w całości. Byłam przekonana, że każda chwila spędzona poza jego ramionami to znak, że "jestem złą matką". W myślach powtarzałam sobie, że "powinnam być zawsze dostępna, cierpliwa, gotowa i najlepiej nigdy nie prosić nikogo o pomoc". Ale prawda była taka, że niejednokrotnie czułam zmęczenie, złość, a nawet frustrację i to było normalne.

Pierwsze wyrzuty sumienia naprawdę bolały

Dobrze pamiętam, jak zamykałam się w łazience, żeby nikt nie widział, że potrzebuję chwili dla siebie. Czy płakałam? Żeby tylko raz. To właśnie wtedy przychodziły wyrzuty sumienia.

"Jak mogę tak robić? Jak mogę płakać mając zdrowe dziecko? Jak mogę nie chcieć spędzać z nim każdej sekundy?" – myślałam.

Te myśli nie dawały mi spokoju, a jednocześnie wiedziałam, że potrzebuję oddechu, choćby tylko na kilka minut.

Czas dla siebie wcale nie oznacza braku miłości

Z czasem zrozumiałam, że kocham swoje dziecko całym sercem i to normalne, że potrzebuję chwili oddechu. Każdy jego uśmiech, każdy mały gest i moment bliskości, były i są cudowne. Jednak odkryłam też, że czasem potrzebuję pobyć sama, żeby naładować baterie, poczuć się sobą i wrócić do dziecka z większą cierpliwością i spokojem.

Zrozumiałam też, że proszenie o pomoc to nie wstyd. Wiele razy prosiłam partnera, żeby zabrał dziecko na spacer, bo ja potrzebowałam popołudnia "tylko dla siebie".

Zrobiłam sobie nawet samotny wyjazd nad morze, takie mini-wakacje wyjeżdżałam też kilka razy z przyjaciółkami. I wiecie co? To nie zmieniło mojej miłości do dziecka. Wręcz przeciwnie – pozwoliło mi poczuć radość życia i świeżą energię, którą mogłam potem podzielić z moim maluchem.

Czas samotny = czas potrzebny

W pierwszych miesiącach życia dziecka, każda minuta spędzona osobno wydawała mi się luksusem, na który nie mogę sobie pozwolić. Dziś wiem, że każda mama ma prawo do oddechu. To nie jest egoizm. To dbanie o własne zdrowie psychiczne. Dziecko nie potrzebuje matki zmęczonej i zestresowanej, tylko szczęśliwej i zrelaksowanej.

Czuję, że największym wrogiem matek są własne oczekiwania. Perfekcyjne macierzyństwo nie istnieje. Nie ma sensu spędzać każdej chwili na poczuciu winy, że nie jesteś przy dziecku non stop. Ja odpuściłam. Zrozumiałam, że mogę kochać moje dziecko i jednocześnie potrzebować przestrzeni dla siebie. Odpuszczając sobie wyrzuty sumienia, daję sobie i dziecku najlepszą wersję siebie.

Moje nowe motto? Miej czas tylko dla siebie

Nie każda sekunda musi być spędzona z dzieckiem. Nie każda chwila z dala od niego czyni mnie złym rodzicem. Kocham moje dziecko, kocham nasze wspólne chwile, ale kocham też siebie. I w końcu nie mam wyrzutów sumienia, że potrzebuję pobyć sama, bo to dla mnie, dla niego i dla naszej relacji najlepsze.

Tobie też to polecam.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl