Dziecko przyszło do mamy, siedzącej na ławce w parku na skargę
W sytuacji, kiedy nasze dzieci stają w obliczu konfliktu, naturalną reakcją jest obrona i chęć dania nauczki "oprawcy" dziecka storyblock.com

Dziecko przybiega do ciebie zapłakane, a w tobie od razu wzbiera gniew. Ktoś je popchnął, przezwał, zabrał zabawkę — odruchowo chcesz zareagować i "zrobić porządek". Ale zanim to zrobisz, zatrzymaj się na chwilę. Zwracanie uwagi cudzym dzieciom może przynieść więcej szkody niż pożytku.

REKLAMA

Każdy rodzic zna podobną sytuację – dziecko wraca z placu zabaw ze spuszczoną głową, w oczach łzy, a w środku ciebie już wszystko wrze. Od razu chcesz zareagować, stanąć w obronie i pokazać, że nikt nie ma prawa go ranić. To instynkt. Ale problem w tym, że kiedy zwracasz uwagę innemu dziecku, wkraczasz w przestrzeń, która nie należy do ciebie i możesz niechcący zrobić coś, co wcale nie rozwiąże sytuacji, tylko ją pogłębi.

Dziecko nie zna cię, więc odbiera słowa jak atak

Nawet jeśli powiesz coś spokojnym tonem, dziecko, które nie ma z tobą relacji, usłyszy w tym ocenę. Nie zrozumie, że chodzi ci o zasady czy bezpieczeństwo. Raczej poczuje wstyd, lęk lub złość. Dla ciebie to drobna uwaga, dla niego to dorosły, który nie jest rodzicem, a jednak coś mu każe, strofuje, ocenia.

Dzieci reagują na ton, nie na intencję. A jeśli czują się zaatakowane, zaczynają się bronić – krzykiem, płaczem, buntem. I w tym momencie tracisz szansę na jakiekolwiek porozumienie.

Podważasz autorytet rodzica

Zwracając uwagę cudzym dzieciom, wysyłasz komunikat w stylu: "Twoi rodzice nie potrafią nad tobą zapanować, więc ja to zrobię." Nawet jeśli masz rację, to bardzo delikatna granica, która może wywołać niepotrzebne napięcie między dorosłymi. Każdy z nas wychowuje inaczej, ma swoje zasady, tempo reagowania, sposób rozwiązywania konfliktów. Wtrącanie się, nawet w dobrej wierze, często kończy się kłótnią między dorosłymi, a dzieci uczą się z tego jednego – dorośli też nie potrafią rozmawiać spokojnie.

Nie wiesz, co dzieje się w tamtym dziecku

To, co wygląda jak "złe zachowanie", może mieć zupełnie inne podłoże. Dziecko może być przestymulowane, zmęczone, głodne, po trudnym dniu albo po prostu inaczej reagować na emocje. Nie znasz jego historii, diagnozy, temperamentu, ani tego, co wydarzyło się pięć minut wcześniej.

Dlatego warto zamiast osądzać, spojrzeć szerzej, bo jedno zdanie wypowiedziane w emocjach może w dziecku wywołać ogromny wstyd lub lęk.

Co zrobić, gdy twoje dziecko ma problem z innym dzieckiem?

Najpierw zajmij się emocjami swojego dziecka. Przytul je, zapytaj co się stało i jak możesz mu w tej chwili pomóc.

Daj mu przestrzeń, by opowiedziało o sytuacji, zamiast od razu przejmować inicjatywę. To pokazuje, że ma prawo czuć złość, smutek czy rozczarowanie i że zawsze może liczyć na twoje wsparcie.

Jeśli naprawdę musisz zareagować, porozmawiaj z rodzicem drugiego dziecka, nie z samym dzieckiem. Zrób to spokojnie, bez emocji. To pokaże też dziecku jak powinna wyglądać dojrzała komunikacja.

Czasem to nie o dziecko chodzi

Zdarza się, że nasza złość w takich momentach wynika z bezsilności, a nie z realnej potrzeby wychowawczej. Chcemy chronić, ale tak naprawdę reagujemy na własne emocje – gniew, bezradność, strach. Zanim więc zwrócisz uwagę dziecku, zatrzymaj się na sekundę i zastanów się, czy chcesz faktycznie pomóc swojemu dziecku, czy po prostu rozładować złość?

Nie ucz dziecka, że siła jest w krzyku

Kiedy rodzic próbuje zwrócić uwagę innemu dziecku w ferworze emocji, jego własne dziecko widzi jedno – że emocje rozładowuje się poprzez atak. Tymczasem największą lekcją, jaką możemy dać dzieciom, jest pokazanie, że nawet w trudnych sytuacjach można reagować spokojnie, z szacunkiem do innych.

Nie chodzi o to, by być obojętnym, ale o to, by reagować mądrze. Bo wychowujemy nie tylko wtedy, gdy mówimy swojemu dziecku, co ma robić – ale też wtedy, gdy pokazujemy, jak traktować innych ludzi.