Pani Zofia i koleżanki nietypową akcją zawstydzą młodych. Dziś podczas zakupów pomyślisz dwa razy

Te panie chcą, żeby ich gmina była "pierwszą w Polsce, która aktywnie działa dla ekologii"
Te panie chcą, żeby ich gmina była "pierwszą w Polsce, która aktywnie działa dla ekologii" Facebook.com
Młodzi cierpią na tzw. depresję klimatyczną i z lękiem rozprawiają o potrzebie rezygnacji z plastiku w modnych kawiarniach, starsi działają  – przyzwyczajeni do tego, że muszą brać sprawy w swoje ręce. I to bynajmniej nie w Warszawie czy innym wielkim mieście, a...w Nowym Warpnie (woj. zachodniopomorskie).


"Nie spoczniemy"
Pani Zofia Szlacheta z Koła Seniorów "N U T W" postanowiła wyeliminować plastikowe worki i siatki, do których mieszkańcy jej gminy chowają zakupy. Nie kampanią edukacyjną ani sąsiedzkim gderaniem, lecz uszyciem materiałowych toreb i podarowaniem ich okolicznym sklepom.

– Pamiętam czasy, kiedy plastikowych reklamówek w sklepach nie było. Gdy się w końcu pojawiły, bardzo się ucieszyłam; to była wygoda. Ale teraz ludzie ich nadużywają, u nas w lesie zamiast grzybów rośnie plastik! Stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić – opowiada mi pomysłodawczyni projektu.

Marzyła o tym od kilku lat, ale trudno było jej zwerbować ludzi. Chciała, żeby jej gmina była pierwszą, która aktywnie działa dla ekologii. Bała się, że ktoś ich wyprzedzi, więc tego lata, podczas największych upałów, zamknęła się w domu i zaczęła szyć. W kilka dni powstało 100 materiałowych toreb.


– Mieszkam tu dopiero od 15 lat, większość rzeczy mam stosunkowo nowych, a udało mi się wygrzebać z szafy tyle niepotrzebnych, zalegających rzeczy, że to się w głowie nie mieści. Pomyślałam, że można z nich uszyć różne woreczki: z lekkich ubrań takie na bułeczki, z dżinsów na kartofelki, ze sztruksu na buraczki... nie sądziłam jednak, że spotka się to z takim zainteresowaniem! – mówi pani Zofia.

Nie spocznie, póki takich toreb nie będzie miał każdy człowiek w gminie. Jej pomysł działa – już teraz zaopatrzyła sklepy w 800 woreczków, których właściciele dzwonią do niej od razu, kiedy "wyjdą". Mieszkańcy się upominają, zwłaszcza że torby są darmowe.

Wsparcie
Pani Zofia sama by nie dała rady. Chciała zbudować statek, ale – podążając za słowami Antoine de Sainte Exupery – zamiast zwoływać ludzi, żeby przynieśli drzewo i przydzielać im zadania, wzbudziła w nich "tęsknotę za bezkresnym morzem". W tym przypadku – ładnymi gadżetami i mniej zanieczyszczonym środowiskiem.

Kiedy znajomi i sąsiedzi zobaczyli, jakie cuda wyszły spod jej ręki, uznali, że muszą wziąć w tym udział. Teraz jedna pani szyje, druga prasuje, trzecia obcina nitki. Wszystkim sprawia to radość.

– Kiedy zaczął się rok szkolny, pani dyrektor zorganizowała zebranie dla rodziców, na którym zachęciła do oddawania do nas starych materiałów. Dostaliśmy ich chyba pół tony! – ekscytuje się pani Zofia, dodając, że podobna akcja organizowana jest w przedszkolach.

Dzieci dostaną w nich własne woreczki, które dzięki prasowankom i wycinkom materiału, będą mogły samodzielnie spersonalizować: to przywiąże je do zabierania ulubionego (i jedynego w swoim rodzaju) woreczka na rodzinne zakupy.

Trzy w jednym
Za swoją działalność emeryci zostali pochwaleni m.in. przez Polskie Stowarzyszenie Zero Waste i... setki internautów. "Jestem zachwycona! Pomysł aktywizuje zarówno społeczność lokalną, jak i seniorów oraz promuje ekologię.Tyle ważnych tematów w jednym" – napisała jedna z komentujących popularny na Facebooku post. Nie trzeba mieszkać w Nowym Warpnie, żeby stworzyć podobną inicjatywę.Taka może zawiązać się w każdym miasteczku i na każdym osiedlu. Zrobić coś dobrego dla ekologii i społeczności, a przy okazji poplotkować przy herbacie? Brzmi bajecznie.Tylko pamiętajcie: pani Zofia była pierwsza.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...