
Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wyrok w głośnej sprawie śmierci 8-letniego Kamila, skazując jego matkę i ojczyma na wieloletnie kary więzienia. Proces ujawnił wieloletnie, brutalne znęcanie się nad dzieckiem i jego rodzeństwem, które przez lata pozostawało niezauważone mimo nadzoru aż 17 instytucji. Sprawa, która wstrząsnęła Polską, kończy się dziś wyrokami, ale nadal rodzi pytania o systemową bezradność wobec przemocy domowej.
Zapadł wyrok dla oprawców Kamilka z Częstochowy. 25 lat dla ojczyma, 16 dla matki
Śmierć 8-letniego Kamila z Częstochowy była szokującym wydarzeniem, które poruszyło cały kraj. Po tej tragedii władze podjęły działania zmierzające do poprawy przepisów dotyczących reagowania w przypadku podejrzeń przemocy domowej wobec najmłodszych.
Trzy lata po śmierci 8-latka zapadł wyrok
Sprawa wywołała ogromne emocje, szczególnie że prokuratura w krótkim czasie po śmierci chłopca ustaliła, iż dziecko wraz z rodzeństwem od dłuższego czasu było ofiarami przemocy. Zdarzenie miało miejsce w 2023 roku – za dwa dni, 8 maja, przypada 3. rocznica śmierci chłopca. Przypomnijmy, że nie żyje 8-letni Kamilek z Częstochowy – informację o jego śmierci przekazało wówczas Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka, a chłopiec walczył o życie 35 dni.
Dziś (6.05.2026) w mediach pojawiła się informacja, że zakończyła się sprawa przeciwko oprawcom Kamila – Dawidowi B. (29 l.) oraz Magdalenie B. (38 l.) – matce i ojczymowi. Ojczym został skazany na 25 lat więzienia, natomiast matka chłopca otrzymała wyrok 16 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo wyroki usłyszeli ciotka Kamila: Aneta J. (48 l.) oraz wuj – Wojciech J. (64 l.).
Decyzja sądu zapadła w Sądzie Okręgowym w Częstochowie, gdzie zgromadziły się tłumy dziennikarzy. Obecna była również rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak oraz przyrodnia siostra Kamila, Magdalena Mazurek (oskarżyciel posiłkowy). To nie pierwszy raz, gdy sprawą zajmował się ten sąd – wcześniej sąd zdecydował ws. praw rodzicielskich matki i ojczyma Kamila z Częstochowy, pozbawiając parę władzy rodzicielskiej nad pozostałymi dziećmi.
Co znamienne, na sali rozpraw nie było głównych oskarżonych – ojczym odmówił doprowadzenia z aresztu w Tarnowskich Górach, a matka pozostała w Zakładzie Karnym w Lublińcu. Wyroki osobiście usłyszało natomiast wujostwo chłopca.
Dziecko było maltretowane 4 lata przed śmiercią
Jak podaje prokuratura, ojczym Kamila, Dawid B., który otrzymał wyrok 25 lat więzienia, w ostatnich dniach przed śmiercią chłopca znęcał się nad nim, a następnie nie udzielił mu pomocy wspólnie z pozostałymi oskarżonymi. Dziecko było bite, kopane, poparzone gorącą wodą z bojlera i rzucone o piec węglowy.
Poparzenia obejmowały 25 procent ciała 8-latka. Chłopiec przez 5 dni leżał w domu z połamanymi kończynami i rozległymi poparzeniami, a jednocześnie rozwijała się u niego niewydolność oddechowa. Prokuratura wykazała, że ojczym znęcał się przez ostatnie 4 lata życia chłopca nad nim i jego rodzeństwem, a matka dzieci Magdalena B. nie reagowała, a także dopuszczała się znęcania i gróźb.
Dodatkowo ojczym ma zapłacić 40 tys. zł zadośćuczynienia dla Fabiana – młodszego brata Kamila, który również był pokrzywdzony – oraz po 7 tys. zł na kolejne pokrzywdzone dzieci. Magdalena B. ma zasądzone 20 tys. zł na rzecz Fabiana. Trzeba pamiętać, że śmierć 8-letniego Kamilka poruszyła Polskę i stała się symbolem niewydolności systemu ochrony dzieci, który zawiódł na wielu poziomach.
Zaniedbania instytucji i ustawa Kamilka
Warto wspomnieć, że na razie nie zostały prawidłowo rozliczone ze swojej pracy organy, które sprawowały kuratelę nad rodziną – było to aż 17 instytucji. Jak podaje fakt.pl: "Magdalena B. skutecznie lawirowała i opowiadała, że w jej domu nie ma żadnej przemocy. Kłamała, bo obawiała się, że straci świadczenia na dzieci, z których się utrzymywała".
Po tragedii w 2023 roku rozpoczęły się intensywne prace nad nowymi przepisami – projekt ustawy, który może chronić dzieci przed losem Kamilka, wprowadził m.in. standardy ochrony małoletnich we wszystkich placówkach pracujących z dziećmi oraz obowiązek analizy poważnych przypadków krzywdzenia. Mimo to eksperci podkreślają, że ignorujemy dzieci, choć same mówią, że chcą być słyszane – to jeden z głównych przekazów ostatniej kampanii Rzeczniczki Praw Dziecka, która apeluje o realne wsłuchiwanie się w głos najmłodszych.
Proces dotyczący maltretowanego chłopca trwał prawie rok – od 30 czerwca 2025 roku. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, a prowadziła ją Prokuratura Regionalna w Gdańsku.
Źródło: natemat.pl, fakt.pl, tvn24.pl
Zobacz także
