
W obliczu pogłębiającego się kryzysu demograficznego część samorządów przestaje czekać na decyzje z góry i zaczyna działać na własną rękę. Trzy miasta ze świętokrzyskiego stawiają na model "miasta kieszonkowego", który ma przyciągnąć młodych i zachęcić ich do zakładania rodzin. Czy lokalne inicjatywy okażą się skuteczniejsze niż ogólnopolskie strategie?
W Polsce od kilku lat mierzymy się z wyraźnym spadkiem dzietności. Demografowie alarmują o kryzysie i wskazują jego konsekwencje, które w przyszłości odczują wszystkie grupy społeczne. Trzy świętokrzyskie miasta — Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice i Skarżysko-Kamienna — postanowiły nie czekać na rozwiązania ogólnopolskie i wprowadzają własną strategię odbudowy demograficznej.
Samorządy biorą walkę o dzietność w swoje ręce
Nawet prezydent Karol Nawrocki powołał specjalną Radę Rodziny i Demografii, która ma szukać sposobów przeciwdziałania temu trendowi. Niektóre samorządy są jednak zdania, że odgórne rozwiązania nie zawsze przynoszą szybkie efekty, a zmiany systemowe czy legislacyjne mogą zacząć działać dopiero za kilka lub kilkanaście lat.
Tymczasem Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice i Skarżysko-Kamienna podjęły wspólną decyzję o wprowadzeniu zmian, które mają wpłynąć na poprawę sytuacji demograficznej w regionie świętokrzyskim. Te trzy główne ośrodki północnej części województwa, działające w ramach tzw. Trójmiasta nad Kamienną, chcą poprawić warunki życia młodych ludzi. Władze miast liczą, że dzięki temu zachęcą ich do osiedlania się i zakładania rodzin właśnie na tym terenie.
Depopulacja w liczbach. Świętokrzyskie wyrysowane jak "wąskie wrzeciono"
Problem depopulacji dotyka coraz więcej miast, a dane statystyczne jasno pokazują, że polskie społeczeństwo starzeje się w szybkim tempie. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego struktura wieku w regionie świętokrzyskim przypomina "wrzeciono o wąskiej podstawie". To typowe dla społeczeństw regresywnych, czyli starzejących się, w których liczba urodzeń gwałtownie spada. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w latach 2016-2022 Ostrowiec stracił 11 proc. mieszkańców, a pozostałe dwa miasta – po około 10 proc.
Świętokrzyskie nie jest wyjątkiem. Skalę krajowego kryzysu dobrze pokazaliśmy w tekście demograficzny absurd w Polsce, są miasta, gdzie jest więcej szkół niż urodzeń — dane Związku Miast Polskich nie zostawiają złudzeń: w wielu miejscowościach liczba placówek edukacyjnych przewyższa już liczbę nowo narodzonych dzieci, a większość ośrodków nie ma zastępowalności pokoleń. To dokładnie ten sam mechanizm, który zmusza władze świętokrzyskiego Trójmiasta do działania.
"Miasto kieszonkowe" — spokojne, bezpieczne, do życia
Samorządowcy Ostrowca Świętokrzyskiego, Starachowic i Skarżyska-Kamiennej zdecydowali się na współpracę, która ma ograniczyć negatywne trendy i wpłynąć pozytywnie na dzietność. Chodzi przede wszystkim o działania gospodarcze i społeczne, takie jak rozwijanie sieci współpracy między przedsiębiorcami.
"Zamiast czekać na mitycznych, wielkich inwestorów, zależy nam na zacieśnianiu relacji między lokalnymi przedsiębiorcami. To ich pozytywna opinia o warunkach do inwestowania w Skarżysku, Ostrowcu czy Starachowicach jest najlepszym sygnałem dla większego kapitału, że warto tu przyjechać" – powiedział Arkadiusz Bogucki, prezydent Skarżyska-Kamiennej.
I dodał:
"Pracujemy nad modelem 'miasta kieszonkowego'. Chcemy oferować czyste, bezpieczne i przyjazne miejsce do życia z rozsądnymi cenami mieszkań. Wierzymy, że jako Trójmiasto nad Kamienną jesteśmy silniejsi i potrafimy stworzyć atrakcyjną alternatywę dla życia w metropolii".
Koncepcja "miasta kieszonkowego" zakłada rozwój mniejszych ośrodków jako miejsc bezpiecznych i przyjaznych młodym ludziom – takich, w których można znaleźć pracę, spokój, rozrywkę oraz realne perspektywy dla siebie i przyszłych dzieci.
Miasta w województwie świętokrzyskim planują wprowadzić od lipca 2026 roku bezpłatną komunikację miejską, zachęcają mieszkańców do aktualizowania deklaracji śmieciowych, a także liczą na większe wpływy z podatków – przede wszystkim dzięki temu, że więcej osób będzie rozliczać tam swój PIT.
Ostrowiec Świętokrzyski planuje również działania wspierające rozwój przemysłu i rynku mieszkaniowego. Zakłada się rozbudowę terenów podmiejskich, aby umożliwić powstawanie nowych zakładów pracy. Dodatkowo do 2029 roku ma powstać ponad 200 mieszkań społecznych, w tym lokali bezczynszowych. Stawianie na mieszkalnictwo społeczne to dziś szerszy trend — opisał go portal innpoland.pl w artykule Unia pomoże budować mieszkania w Polsce, wreszcie coś, co odczują zwykli ludzie, gdzie wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski przyznaje wprost: "bez dostępnych mieszkań samorządy nie będą w stanie się rozwijać ani konkurować o mieszkańców". Świętokrzyskie idzie dokładnie tym tropem.
To młodzi wiedzą, czego potrzebują
Socjologowie oceniają te działania pozytywnie i wskazują, że podobną drogą powinno pójść więcej miast powiatowych.
"Wiele osób czuje się dziś przytłoczonych wielkomiejskością i anonimowością takich miast jak Warszawa. Alternatywą stają się miasta o 'ludzkiej skali' – przyjazne, zielone, bez korków, gdzie łatwiej buduje się więzi społeczne i poczucie tożsamości. W dobie pracy zdalnej i powszechnego dostępu do internetu można mieszkać w miejscu, które oferuje spokój i wygodę, pracując jednocześnie dla globalnych korporacji" – powiedziała Magdalena Piłat-Borcuch, ekspertka analizująca społeczno-ekonomiczne uwarunkowania rozwoju miast.
Ekspertka podkreśla jednak, że samorządowcy powinni konsultować swoje pomysły z młodymi ludźmi, ponieważ ich priorytety często różnią się od oczekiwań starszych pokoleń. Kluczowe jest bowiem zachęcenie młodych do zakładania rodzin, a nie koncentrowanie się wyłącznie na potrzebach osób, które wychowały już dzieci.
"Młode pokolenia nie chcą jedynie ciężko pracować, ale zależy im na atrakcyjnym stylu życia, dostępie do usług i wysokiej jakości czasu wolnego" – podkreśliła Piłat-Borcuch.
To, czego oczekują młodzi, najlepiej widać w realnych decyzjach finansowych, które już dziś podejmują. Pisaliśmy o tym w tekście w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, jak to zmienić — kampanie społeczne i hasła "bądźcie patriotami, róbcie dzieci" nie działają już od lat. Działa to, co konkretne: dostępne żłobki, niedrogie mieszkania, stabilna praca, perspektywa, że za pięć lat nadal będzie się stać na ratę kredytu. Trójmiasto nad Kamienną wydaje się to rozumieć lepiej niż niejeden program rządowy.
Mniejsze miasta jako ucieczka od metropolii
Tym bardziej że wielu młodych już teraz świadomie odchodzi od wielkomiejskiego modelu życia. Pokazaliśmy to w tekście starsze pokolenia żyją dłużej niż kiedykolwiek, Polska się kurczy i starzeje — krzywa demograficzna wyraźnie spowalnia, ale kosztem rosnącego udziału seniorów w społeczeństwie. Zatrzymanie młodych w mniejszych miastach to nie tylko kwestia regionalnej dumy, ale realna odpowiedź na układ, w którym za 10–15 lat Polska może mieć po prostu zbyt mało osób w wieku produkcyjnym.
Skala tego problemu widoczna jest też niżej — na poziomie najmniejszych dzieci. W tekście przedszkola zaczynają się bić o każde dziecko, Polska wymiera na naszych oczach opisaliśmy, jak placówki rozwieszają w centrach handlowych ulotki rekrutacyjne, a samorządy łączą oddziały, bo dzieci po prostu jest za mało. Każde miasto, które potrafi zatrzymać u siebie młodych w wieku rozrodczym, zaczyna mieć przewagę, której nie wyrówna już żaden program rządowy.
Na razie trudno jednoznacznie ocenić, czy lokalne inicjatywy przełożą się na realny wzrost dzietności, ale bez wątpienia pokazują one nowe podejście do problemu. Zamiast czekać na rozwiązania systemowe, samorządy próbują działać tu i teraz, dostosowując ofertę do potrzeb młodych ludzi. To właśnie takie oddolne zmiany – jeśli będą konsekwentne i dobrze przemyślane – mogą w dłuższej perspektywie okazać się kluczowe w zatrzymaniu odpływu mieszkańców i odbudowie lokalnych społeczności.
Źródło: samorzad.pap.pl
Zobacz także
