młoda kobieta z pokolenia Z w pracy w biurze
Młodzi dziś chcieliby zarabiać jak najszybciej nawet do 20 tys. złotych co miesiąc. fot. Andrea Piacquadio/Pexels

Młodzi Polacy już na starcie kariery mają jasno określone oczekiwania finansowe i nie boją się mówić o konkretnych kwotach. Z najnowszego badania wynika, że studenci celują w zarobki rzędu kilkunastu tysięcy złotych, a część z nich widzi swoją przyszłość nawet na poziomie 20 tys. zł miesięcznie. Problem w tym, że ich ambicje coraz wyraźniej rozmijają się z realiami rynku pracy.

REKLAMA

Młodzi chcą zarabiać kilkanaście tysięcy minimum

Pokolenie Zet to młodzi ludzie, którzy właśnie wchodzą w dorosłość. Część z nich wciąż uczy się w szkołach średnich i na studiach, ale wielu zdążyło już wejść na rynek pracy. O tych drugich starsi koledzy często nie mają najlepszego zdania: mówią o roszczeniowości, leniwych 20-latkach, którzy ponad wszystko stawiają swój komfort i spokój.

Nie do końca jest to prawda, choć wiele zależy od perspektywy. Pytanie, czy naprawdę młodzież jest roszczeniowa i leniwa, pojawia się regularnie w mediach, choć psychologowie od dawna podkreślają, że Zetki są raczej zagubione i potrzebują wsparcia, a nie krytyki. Tymczasem SW Research przeprowadziło badanie "Student w pracy" na zlecenie Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu, w którym pokazano, jak na rynek pracy patrzy młode pokolenie oraz jakie ma oczekiwania i plany związane z karierą zawodową.

Ile dziś zarabia polski student

Z badania wynika, że dzisiejsi studenci w prawie 50 proc. pracują na stałe lub dorywczo. Aż 18,5 proc. z nich zarabia miesięcznie 4-5 tys. zł netto (a do 26. roku życia są zwolnieni z podatku dochodowego przy limicie zarobków do 85 528 zł rocznie). 1/3 obecnych studentów zarabia ok. 5-6 tys. zł na rękę, a 13,5 proc. respondentów dostaje miesięcznie mniej niż 2 tys. zł.

Średnia zarobków nie jest najgorsza, bo w 2026 roku wynosi 4,1 tys. zł, choć w zeszłym roku było to 3,6 tys. zł. To wzrost o 500 zł rok do roku.

Trzeba powiedzieć wprost, że to całkiem przyzwoita pensja jak na młodą osobę, która często nie ma jeszcze zobowiązań finansowych związanych z rodziną i dziećmi. Młodzi podkreślają jednak, że nie jest to wynagrodzenie, które chcieliby otrzymywać w pracy pełnoetatowej po ukończeniu studiów.

Według danych z badania Zetki chciałyby zarabiać ok. 9,9 tys. zł netto miesięcznie, po ponad roku dostać podwyżkę do 12 tys., a po 3 latach – ok. 14 tys. zł netto. Część wskazuje też, że po 10 latach pracy zamierza zarabiać 16 tys. zł. To oczekiwania zbliżone do tych, jakie potwierdza inne źródło – jak wskazuje portal INNPoland w analizie raportu, studenci mają apetyt na więcej i nie godzą się już na bezpłatne staże, na których pracodawcy długie lata budowali swój model rekrutacji.

Za kompetencjami ma iść wynagrodzenie

Wyniki badania skomentował twórca i szef Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu Marian Owerko: "Dzisiejsi studenci bardzo racjonalnie odczytują realia rynku pracy. Wiedzą, ile zarabiają obecnie, ale jednocześnie mają jasno określone oczekiwania wobec swojej przyszłości zawodowej. Dla pracodawców to ważny sygnał: młodzi ludzie nie szukają wyłącznie pierwszego zajęcia, lecz miejsc, w których wynagrodzenie będzie rosło razem z ich kompetencjami i odpowiedzialnością".

Co ciekawe, już teraz 14 proc. badanych studentów wskazuje, że satysfakcjonujące dla nich jest docelowo wynagrodzenie w okolicach 20 tys. zł.

To pokazuje, że ta generacja dobrze zna swoją wartość i ma świadomość, że wraz z rozwojem kompetencji i umiejętności powinno rosnąć także wynagrodzenie. Wbrew powszechnej krytyce zetki wcale nie są roszczeniowe, a milenialsi coraz częściej przyznają, że młodsi koledzy z biura pokazują im, na co nie pozwalać sobie w pracy. Niestety w Polsce oczekiwania młodych ludzi rosną szybciej niż pensje pracowników – wystarczy spojrzeć na poziom płacy minimalnej czy średniego wynagrodzenia w kraju.

Warto też pamiętać, że osoby do 26. roku życia nie płacą podatku dochodowego, więc ich pensja netto i brutto jest taka sama. Dodatkowo wśród młodych dominuje umowa zlecenie, jako wygodniejsza forma zatrudnienia dla pracodawców, którzy w przypadku studentów mogą ponosić niższe koszty.

Stabilność i spokój zamiast wyścigu szczurów

Wyniki badania pokazują wyraźnie, że młode pokolenie nie tylko chce pracować, ale też ma konkretne i ambitne plany finansowe. Co ciekawe, gen Z obrywa za brak ambicji w pracy – Zetki wolą spokój i stabilność od awansów oraz nadgodzin, co dla starszych pokoleń bywa niezrozumiałe. To podejście widać też w innych trendach – wielu młodych pracowników świadomie wybrało lazy girl job, czyli pracę, która daje przyzwoitą pensję, ale nie pochłania całego życia.

Zderzenie tych oczekiwań z realiami rynku pracy może jednak okazać się wyzwaniem – zarówno dla samych Zetek, jak i dla pracodawców. To właśnie od tego, czy uda się znaleźć między nimi kompromis, będzie zależał kształt rynku pracy w najbliższych latach.

Źródło: rmf24.pl, businessinsider.com.pl, programkariera.pl