Parkował tyłem, w tym czasie jego syn bawił się w ogrodzie. Rodzice uważajcie, bo może dojść do tragedii

Prawo autorskie: mikdam / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: mikdam / 123RF Zdjęcie Seryjne
Wieś pod Bielskiem-Białą. Koniec czerwca, więc piękna pogoda sprzyja ogrodowym porządkom. Na osiedlu nowych domków, gdzie wiele z nich jeszcze jest w budowie, ojciec dwójki dzieci plantuje swój kawałek zieleni. Auto zostawił przed domem, by nie przeszkadzało mu w pracy. Po godzinie 17, 33-letni mężczyzna wjeżdża tyłem na teren swojej posesji. Jego 2-letnia córeczka wbiega pod koła. Bawiła się na podwórzu. Ojciec myślał, że dzieci są pod opieką matki. Jednak ta, zaledwie na chwilę straciła ją z oczu i doszło do tragedii.

Jak podaje tvn24, Dziewczynka zmarła. Reanimacja trwała ponad godzinę, ale obrażenia głowy okazały się za duże. Policja w Bielsku-Białej podkreśla, że rodzice byli trzeźwi. Ojciec dziecka jest w ciężkim szoku i znajduje się pod opieką lekarzy. Niechcący śmiertelnie potrącił własną córkę…

Historię podobnej tragedii opowiedziała mi znajoma, Katarzyna, która kilka lat temu rozwiodła się z Pawłem. Wzięli ślub ze względu na ciążę, ale była też w nim zakochana. Jeszcze wtedy, tak. Już po roku nienawidziła go z całego serca. Okazał się „niedojrzałym gówniarzem” – jak to określiła,, dla którego małe dziecko było totalną abstrakcją. Nie poczuwał się do niczego, prócz tulenia córeczki i szczerzenia zębów do zdjęcia. Szybko dowiedziała się, że ją zdradza, że wcale nie siedzi tak długo w pracy, a na wyjazdy służbowe nie jeździ sam. Do tego zaczął pić. Dużo. Awantury, szarpanie… Odeszła. Udało jej się szybko dostać rozwód, ale nie odeszła bez żalu. Wręcz odwrotnie. Życzyła mu jak najgorzej, „Oby los się na nim zemścił”…
Nie utrzymywała z nim kontaktów. Sporadycznie w święta, żeby złożyć sobie życzenia. Ale mieli nadal kilku wspólnych znajomych. Wyprowadził się na wieś w województwie pomorskim. Tam założył nową rodzinę. Słyszała, że się ustatkował. Zmienił branże – zajął się rolnictwem. Nie pił, urodził mu się synek. Tyle o nim wiedziała. Dopiero jakieś trzy lata później spotkała koleżankę, która opowiedziała jej o dramacie byłego męża, o tragedii, która wydarzyła się raptem kilka tygodni temu…


Paweł parkował samochód. Wjeżdżał tyłem. Miał wrócić godzinę później. Tymczasem jego niespełna trzyletni syn szalał z psem w ogrodzie,a nowa partnerka zajęta była pracami domowymi. Zanim wyszła do ogrodu się z nim przywitać i zobaczyć gdzie jest ich maluch, było już za późno.

Chłopiec tak bardzo cieszył się, że widzi tatę, że w ferworze szaleństw z pupilem, popędził w stronę auta - wprost pod koła. Zanim przyjechała pomoc, umierał na rękach Pawła…

Katarzyna wie, że to wypadek i nie wyobraża sobie, co musi czuć jej były mąż. Słyszała, że kompletnie się załamał. Bardzo mu współczuję i nie może sobie wybaczyć, że przez wiele lat życzyła mu wszystkiego co najgorsze. „Wiem przecież, że to nie jest moja wina, ale mam wrażenie, jakbym przywołała to nieszczęście…”


Źródło: tvn24.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE