Dziecko skazane na chodzik. Dlaczego drodzy rodzice krzywdzicie swoje maluchy?

Prawo autorskie: shsphotography / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: shsphotography / 123RF Zdjęcie Seryjne
Niestety każda z nas wcześniej czy później daje się wciągnąć w pewną nieoficjalną, rodzicielską rywalizację – moje dziecko musi być najlepsze. Basia uśmiecha się w wieku 3 miesięcy? Phi, moja Zuzia już wtedy wkładała stopę do buzi! Antoś przekręca się na boczek? Nic szczególnego, moja Ania sama trzyma główkę. A i dalej tym gorzej – stąd biorą się właśnie mądre pomysły, by na siłę sadzać (obłożone poduchami) czteromiesięczne niemowlęta, a dwa miesiące starsze wkładać do chodzika.

I tak o ile pewne rzeczy robimy z braku wyobraźni i zdrowego rozsądku, tak inne po prostu wynikają z wygody. Połączenie jednego z drugim najczęściej kończy się właśnie zakupem chodzika. A jest to (niestety) jeden z gorszych pomysłów na jakie można wpaść.

Zabawianie dziecka, które nie potrafi się jeszcze samodzielnie przemieszczać, a jest znudzone przebywaniem w jednym miejscu bywa naprawdę męczące. Wie o tym każdy, kto opiekował się kiedykolwiek niemowlakiem. Nieustanne przebywanie na macie edukacyjnej, w leżaczku, kojcu lub łóżeczku znudzi nawet najbardziej spokojne niemowlę. To właśnie ten moment, w którym niektórzy rodzice decydują się na zakup chodzika. Bez dwóch zdań – maluch będzie zadowolony. I tu plusy się właściwie kończą.


Większość rodziców błędnie uważa, że stosowanie chodzika pomoże dziecku w nauce chodzenia – nic bardziej mylnego. Ten sprzęt zaburza naturalny rozwój dziecka. Przede wszystkim grozi wadami postawy, wynikającymi z niewłaściwego obciążenia miednicy, stóp, całym nóg i tułowia. Maluch w chodziku tak naprawdę ani nie siedzi, ani nie stoi. On nawet nie chodzi. Dziecko przemieszcza się wtedy odpychając się od podłoża samymi paluszkami. Bodźce nie docierają do całej powierzchni stopy, a maluch nie uczy się przetaczania stópek od pięty do palców – to bardzo ważna umiejętność.

Niemowlę włożone do chodzika ma także zaburzoną orientację – nie może wyczuć podłoża, ocenić przestrzeni, odległości. Z pozoru nie zagraża mu niebezpieczeństwo upadku, jednak tak naprawdę czyha na nie szereg innych potencjalnych wypadków. Kiedy dziecko odkryje jak szybko można się przemieszczać w chodziku może być trudno nad nim zapanować.

Maluch może z impetem, z rozpędu uderzać w ścianę. Niebezpieczeństwem jest zwykły dywanik leżący na podłodze, zmiana podłoża, rozrzucone zabawki, wystająca listwa podłogowa czy schody. Możemy być pewni, że zamiast rozróżniania odległości maluch nabędzie zwyczaj braku ostrożności.
Szczególnie żal dzieci, które włożono do chodzika jeszcze zanim zaczęły raczkować, ponieważ najprawdopodobniej pominą ten jakże ważny dla ogólnego rozwoju etap. W ten sposób uczą się kontrolować swoje ciało, obciążać poszczególne partie, wzmacniać mięśnie, koordynować pracę rąk i nóg.

Dla właściwego rozwoju dziecka bardzo ważne jest, by wszystkie umiejętności zdobywało w sposób naturalny. Maluchy najpierw podciągają się przy meblach, następnie pierwsze kroki stawiają bokiem. Pozycję stojącą powinny utrzymywać samodzielnie, właśnie to rozwija zmysł równowagi. Następnie niemowlę uczy się przenosić ciężar ciała na miednicę i stopy, zmienia środek ciężkości. Każdy upadek jest niezbędną lekcją, która gwarantuje harmonijny rozwój.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE