
Wiosna dopiero się zaczęła, ale na wielu placach zabaw widać już dzieci w krótkich rękawach. Gwałtowny wzrost temperatury z kilku stopni do nawet 16-18 sprawia, że łatwo o złudzenie prawdziwego ciepła. Pediatrzy ostrzegają jednak, że takie pogodowe skoki sprzyjają infekcjom u dzieci.
Wiosna za oknem, a na placu zabaw krótkie rękawy
Pierwsze naprawdę ciepłe dni po zimie zawsze wywołują entuzjazm. Ostatnaiao w ciągu zaledwie tygodnia przeszliśmy od temperatur w okolicy 0 do iście wiosennych 16-18 stopni.
Gdy temperatura nagle rośnie z 0 do 16 stopni, wiele dzieci z radością zdejmuje kurtki i chce biegać w samym T-shircie. Rodzice często na placu zabaw słyszą wtedy: "Mamo, przecież jest ciepło!" albo coś o tym, że inni też mają krótkie rękawy. Niestety właśnie w takich momentach pediatrzy obserwują wzrost infekcji u dzieci.
Wiosenne wahania temperatury to dla organizmu duże wyzwanie. Szczególnie dla najmłodszych, których układ odpornościowy wciąż się rozwija i wzmacnia.
Dlaczego dzieci chorują przy nagłych zmianach pogody?
Największym problemem jest szybka zmiana temperatury. Organizm dziecka potrzebuje czasu, aby przystosować się do nowych warunków. Kiedy jednego dnia jest mróz, a następnego kilkanaście stopni na plusie, ciało musi bardzo szybko zmienić sposób regulowania temperatury.
Dzieci często ubierają się zbyt lekko, bo sugerują się słońcem i chwilowym ciepłem. Ich rodzice znowu często przesadzają w drugą stronę: zakładając kilkulatkom zbyt dużo warstw. Stąd u najmłodszych czasami chęć rozebrania się aż do krótkiego rękawa, bo z powodu zbyt wielu ubrań dziecko jest przegrzane. Tymczasem w marcu powietrze bywa nadal zimne, a wiatr bardzo wychładza organizm. Spocone podczas biegania dziecko szybko marznie, co sprzyja infekcjom dróg oddechowych.
Wiosną organizm jest też zwykle osłabiony po zimie. Mniej ruchu na świeżym powietrzu, krótsze dni i sezon chorobowy sprawiają, że odporność nie jest jeszcze w najlepszej formie. Wystarczy więc niewielkie wychłodzenie, aby pojawił się katar, kaszel czy ból gardła.
W tym okresie łatwo o "łańcuszek chorób". Jedno dziecko przychodzi do przedszkola z katarem, drugie jest lekko przeziębione po weekendzie i w ciągu kilku dni infekcje krążą już w całej grupie.
Rodzice często zauważają podobny scenariusz. Po pierwszym ciepłym weekendzie, kiedy dziecko biega bez czapki, a kurtka zostaje w szafce kiedy kilkulatki idą na plac zabaw, wcale nietrudno o to, by dwa dni później pojawił się katar. Nie zawsze jest to tylko kwestia ubioru, ale nagłe zmiany temperatur zdecydowanie zwiększają ryzyko infekcji.
Zobacz także
Jak ubierać dzieci wiosną?
Najlepszą zasadą jest ubieranie "na cebulkę". Kilka cieńszych warstw pozwala łatwo dostosować ubranie do pogody. To niestety tylko spore wyzwanie dla rodziców, bo kiedy idą z dzieckiem na spacer czy plac zabaw, musza liczyć się s tym, że część z tych ubrań trzeba będzie ze sobą nosić w ręku. Jeśli dziecku zrobi się ciepło podczas zabawy, można zdjąć jedną warstwę, ale w razie wiatru lub ochłodzenia szybko ją założyć.
Warto też pamiętać, że temperatura odczuwalna bywa dużo niższa niż ta pokazywana przez termometr. W marcu i kwietniu wiatr oraz wilgoć mogą sprawić, że 16 stopni wcale nie oznacza pogody idealnej na noszenie krótkiego rękawa.
Dobrym pomysłem jest lekka kurtka, bluza z kapturem i cienka czapka. Dzieci szybko się rozgrzewają podczas ruchu, ale równie szybko się wychładzają, kiedy przestają biegać. Choć słońce zachęca do lżejszych ubrań, marzec i początek kwietnia wciąż potrafią zaskoczyć zimnem.
Dlatego T-shirt w pierwszym ciepłym dniu może wydawać się świetnym pomysłem, ale to często kończy się katarem i kilkoma dniami w domu. Lepiej dać organizmowi czas na przyzwyczajenie się do wiosny, nawet jeśli pogoda za oknem w ciągu tygodnia zmienia się z "Syberii" na "Hawaje". I trzeba też pamiętać o tym, żeby dzieciom zapewnić ubrania dopasowane do zmiennej pogody.
