mama z dzieckiem zapala na pomniku znicz
Wizyta na cmentarzu z dzieckiem i podróż autem jesienią wymagają odpowiednich "sprzętów". fot. Pexels

Wyprawa na cmentarz z dziećmi 1 listopada wymaga czasem lepszej logistyki niż całodniowa wycieczka. Zimny wiatr, tłumy, nagły głód i mokre rękawiczki potrafią pokrzyżować nawet najprostsze plany. Podpowiadam, co spakować przed wyjściem, żeby uniknąć awaryjnych zakupów i spokojnie odwiedzić groby bliskich.

REKLAMA

Kto chociaż raz wybrał się w okolicach 1 listopada z dziećmi na cmentarz, ten wie, ze taka podróż to prawie jak wyprawa na Mount Everest. Nawet jeśli planujemy tylko zapalić znicze na grobach bliskich i nie mamy i obowiązku sprzątania grobów. Pogoda bywa kapryśna, alejki są zatłoczone szczególnie, że w tym roku Wszystkich Świętych wypada w weekend), a zmęczone dzieci mogą nagle zgłodnieć, zmarznąć albo potrzebować toalety.

Sama wolę przygotować się na kilka nieprzewidzianych sytuacji, niż później gorączkowo szukać sklepu czy ratować się tym, co akurat mam pod ręką. Dlatego przed wyjściem pakuję kilka rzeczy, które niewiele ważą, a potrafią uratować rodzinną wyprawę.

1. Zapasowe rękawiczki i ciepłe skarpety

Listopadowa pogoda potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy rano świeci słońce, a termometr pokazuje 10 stopni. Na cmentarzu często spędzamy więcej czasu, niż zakładaliśmy, a dzieci nie zawsze od razu powiedzą, że jest im zimno. Plus na wszystkich cmentarzach, na których ja bywam, zawsze jest bardzo zimno i wietrznie niezależnie od prognoz. Wystarczy chwila biegania między alejkami, zabawa z kuzynostwem albo przypadkowe zamoczenie rękawiczek, by zwykły spacer stał się mało przyjemny.

Dlatego do torby warto włożyć dodatkową parę rękawiczek i skarpet. Przydadzą się również chustka na szyję lub komin, które można założyć, gdy zerwie się wiatr. Nie chodzi o zabieranie połowy szafy, lecz o kilka drobiazgów, które pomogą dostosować ubranie dziecka do zmieniających się warunków.

2. Mała paczka chusteczek i żel antybakteryjny do rąk

Chusteczki higieniczne to podstawa, ale na rodzinnym wyjściu dobrze mieć również chusteczki nawilżane. Przydadzą się do wytarcia zabrudzonych dłoni, nosa czy butów, kiedy dziecko niechcący wejdzie w błoto. Wyjazd na cmentarze i trudno będzie znaleźć miejsce do ich umycia.

Przed zakupem zniczy lub po kontakcie z zabrudzonymi powierzchniami dobrze zadbać o higienę rąk, zwłaszcza przed jedzeniem. Chusteczki nie zajmują wiele miejsca, a nawet nie będziesz wiedziała kiedy nagle się okaże, że są bardzo przydatne.

3. Woda i jakaś przekąska

Dzieci potrafią zgłodnieć w najmniej odpowiednim momencie. Jeszcze przed wyjściem zapewniają, że nie są głodne, a po kilkunastu minutach spaceru krzyczą w niebogłosy, ze umierają z głodu. W okolicach cmentarzy 1 listopada bywa tłoczno, a kolejka do pobliskiego sklepu (szczególnie, że to święto i niedziela niehandlowa) może skutecznie pokrzyżować nasze plany.

Dlatego zabieram małą butelkę wody i proste przekąski, na przykład banana, mus owocowy albo batoniki zbożowe. Najlepiej wybrać coś, co nie brudzi rąk i można szybko schować do torby. Nie planujemy przecież rodzinnego pikniku, ale dobrze mieć coś pod ręką, gdy dziecko rzeczywiście zgłodnieje.

4. Parasolka, kurtka przeciwdeszczowa i woreczek na mokre rzeczy

Jesienią prognoza pogody nie zawsze sprawdza się co do godziny. Krótki spacer może zamienić się w przemarsz w deszczu, a mokre rękawy czy przemoczone buty szybko odbierają dzieciom ochotę na dalszą podróż.

Przed wyjściem sprawdzam prognozę i dostosowuję zawartość torby do warunków. W razie ryzyka opadów zabieram małą parasolkę albo lekką pelerynę przeciwdeszczową. Przydaje się również zwykły woreczek na mokre rękawiczki, zabrudzone ubranie czy inne rzeczy, których nie chcemy wkładać luzem do torby. Jeśli podróżujemy samochodem, warto mieć w bagażniku dodatkowy ręcznik i komplet ubrań na zmianę.

5. Plastry i apteczka

Nawet podczas spokojnego rodzinnego spaceru może zdarzyć się otarcie, skaleczenie albo ból głowy. Dzieci biegają, potykają się o nierówne alejki i czasem nie zauważają wystającego korzenia czy krawężnika.

W małej kosmetyczce warto mieć kilka plastrów, jałowy gazik i środek do przemywania ran. Przyda się również lek przyjmowany przez dziecko na stałe, jeśli jego pora przypada podczas wyjścia, zgodnie z zaleceniami lekarza. Nie trzeba zabierać całej domowej apteczki, ale warto mieć ze sobą zawsze taką drugą, małą, wyjazdową.

6. Naładowany telefon i plan ustalony z dziećmi

Wszystkich Świętych to dzień, w którym na cmentarzach i drogach dojazdowych jest zawsze mnóstwo ludzi. Łatwo stracić dziecko z oczu, gdy na chwilę odwrócimy się, by poprawić znicz albo ustąpić komuś miejsca w zatłoczonej alejce.

Przed wyjściem warto naładować telefon i ustalić z dzieckiem proste zasady. Powinno wiedzieć, że w tłumie trzyma się blisko dorosłego, a jeśli się zgubi, nie oddala się w poszukiwaniu rodziców. Najlepiej wyznaczyć łatwo rozpoznawalne miejsce, w którym można się spotkać, jeśli stracimy się z oczu.

Jeśli dziecko ma zegarek z funkcją kontaktu z rodzicem, przed wyjściem sprawdźmy jego naładowanie i działanie. Nie zastąpi to pilnowania malucha, ale może być dodatkowym zabezpieczeniem.

7. Mała zabawka na czas oczekiwania

Dzieci różnią się cierpliwością, a długie stanie przy grobie, czekanie na pozostałych członków rodziny czy przechodzenie między kolejnymi alejkami może być dla nich męczące. Nie oczekuję od kilkulatka, że przez godzinę będzie stał bez ruchu i zachowywał się jak dorosły.

Warto zabrać niewielką książeczkę albo drobną zabawkę, która pomoże dziecku zająć się czymś w czasie dłuższego oczekiwania. Oczywiście nie chodzi o to, by zamieniać wizytę na cmentarzu w zabawę. Chodzi o znalezienie sposobu na spokojne przeczekanie trudniejszego momentu bez niepotrzebnych napięć.