kobieta sprząta dom
Pokolenie milenialsów wychowano w poczuciu, ze na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć. fot. Vitaly Gariev/Unsplash

Mam wrażenie, że całe pokolenie kobiet po trzydziestce i czterdziestce zostało wychowane w przekonaniu, że odpoczynek jest nagrodą za dobrze wykonaną pracę, a nie czymś, do czego mamy prawo. Najwyższy czas przestać udowadniać, że zasługujemy na chwilę dla siebie, bo dom nie musi lśnić, a wszyscy wokół być zaopiekowani, żebyśmy mogły po prostu usiąść i odpocząć.

REKLAMA

Nie odpoczywaj, dopóki wszystko nie będzie zrobione

Siadasz na kanapie z kawą, ale zamiast cieszyć się chwilą, zaczynasz w głowie układać listę rzeczy do zrobienia. Pranie czeka, podłoga prosi się o odkurzenie, dzieci zaraz czegoś będą potrzebować na plastykę, więc trzeba zajechać do papierniczego. A ty przecież mogłabyś w tym czasie ogarnąć jeszcze kilka spraw. Wiele kobiet po trzydziestce i czterdziestce zna ten scenariusz aż za dobrze. Odpoczynek? Najpierw trzeba na niego zasłużyć.

Wychowałyśmy się w przekonaniu, że sobota jest od sprzątania, niedziela od przygotowywania obiadu, a wolny wieczór to doskonała okazja, żeby nadrobić zaległości np. w rozwoju zawodowym. Dom powinien być czysty, dzieci zaopiekowane, mąż zadowolony, a lodówka pełna. Dopiero kiedy wszyscy wokół mają to, czego potrzebują, kobieta może ewentualnie pomyśleć o sobie.

Problem w tym, że ta lista obowiązków nigdy się nie kończy. Zawsze znajdzie się kolejna szafka do przetarcia, kolejna rzecz do kupienia i kolejny temat, którym trzeba się zająć. Jeśli uzależnimy odpoczynek od tego, czy wszystko zostało zrobione, możemy czekać na niego bez końca, a i tak się nigdy nie doczekamy.

Wiele z nas nie potrzebuje nawet nikogo, kto przypomni nam o obowiązkach. Same jesteśmy dla siebie najbardziej wymagającymi szefowymi. Nawet gdy dzieci bawią się spokojnie, a w domu panuje względny porządek, trudno nam usiąść bez myślenia o tym, co jeszcze powinnyśmy zrobić. W głowie odzywa się znajomy głos: "Nie marnuj czasu, mogłabyś przecież coś ogarnąć".

To nie bierze się znikąd. Przez lata słyszałyśmy, że trzeba być pracowitą, zaradną i odpowiedzialną, a porządna kobieta potrafi zadbać o wszystkich. Dziś do tych oczekiwań dochodzą jeszcze wymagania związane z macierzyństwem, partnerskim związkiem i pracą zawodową. Mamy być obecne, cierpliwe, zaangażowane i zorganizowane. Najlepiej bez narzekania.

Nic dziwnego, że kiedy wreszcie mamy chwilę dla siebie, zamiast ulgi pojawia się poczucie winy.

Spróbuj zmienić jedną rzecz. Nie musisz zasłużyć na odpoczynek

Jest jeden sposób, który może pomóc uspokoić głowę: przestań traktować odpoczynek jak nagrodę za wykonane obowiązki, a zacznij postrzegać go jak normalną część dnia. Nie musisz najpierw wysprzątać całego mieszkania, nastawić prania i przygotować obiadu na dwa dni, żeby mieć prawo usiąść z książką. Nie musisz też być tak zmęczona, że ledwo trzymasz oczy otwarte, żeby uznać, że należy ci się chwila wytchnienia.

Wyobraź sobie, że jest sobota. Zamiast od rana biegać z odkurzaczem, robisz sobie kawę i przez dwadzieścia minut siedzisz w ciszy. W tym czasie w zlewie nadal są naczynia, a na suszarce schnie pranie. I co? Nic strasznego się nie dzieje. Dom nie przestaje funkcjonować, dzieci nie tracą poczucia bezpieczeństwa, a świat się nie wali.

Kiedy pojawia się myśl, że powinnaś wstać i coś zrobić, spróbuj odpowiedzieć sobie: "Mogę to zrobić później. Teraz odpoczywam". To proste zdanie nie rozwiąże wszystkich problemów, ale pomaga przerwać automatyczny odruch, w którym każda wolna chwila natychmiast zamienia się w kolejne zadanie.

Nie chodzi o to, żeby porzucić obowiązki i udawać, że dom sam się posprząta. Chodzi o to, by przestać uważać, że wszystko inne jest ważniejsze od twojego samopoczucia. Możesz mieć nieidealnie czyste mieszkanie i jednocześnie być dobrą mamą, partnerką oraz pracownicą. Jedno nie wyklucza drugiego.

Nie jesteś ostatnia na liście potrzeb

Przez długi czas słyszałyśmy przede wszystkim o poświęceniu. O tym, że dla dzieci trzeba zrobić wszystko, rodzinę stawiać na pierwszym miejscu, a własne potrzeby czasem odłożyć na później. Tyle że to "później" potrafi nigdy nie nadejść. Zmęczenie narasta, cierpliwość się kończy, a frustracja pojawia się nawet wtedy, gdy przecież kochamy swoich bliskich i chcemy dla nich jak najlepiej.

Dziś coraz częściej mówi się nam, że mamy prawo dbać o siebie, swoje potrzeby, komfort i poczucie spełnienia. Nie dlatego, że dzięki temu będziemy jeszcze wydajniejsze w obsługiwaniu rodziny. Dlatego, że same również jesteśmy ważne. Nasze szczęście nie powinno być dodatkiem do szczęścia wszystkich pozostałych domowników.

Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Szczególnie jeśli przez kilkadziesiąt lat uczono nas, że na odpoczynek trzeba sobie zapracować. Zmiana wymaga czasu i cierpliwości wobec samej siebie. Nie musisz od razu rezygnować z sobotnich porządków ani wywracać całego życia do góry nogami. Możesz zacząć od małych rzeczy: spokojnej kawy, spaceru bez poczucia, że powinnaś w tym czasie załatwiać sprawunki, albo wieczoru, podczas którego nie nadrabiasz domowych zaległości.

Ważne jest też to, by odpowiedzialność za dom i dzieci nie spoczywała wyłącznie na tobie. Odpoczynek nie powinien być przywilejem kobiety, która zdążyła już wszystkim przygotować idealne warunki do życia. To naturalna potrzeba każdego człowieka, a obowiązki rodzinne powinny być wspólną sprawą.

Nie musisz być najpierw zmęczona, żeby odpocząć. Nie musisz mieć idealnie czystego domu, żeby poczuć się dobrze. I nie musisz zasłużyć na chwilę, w której nikt niczego od ciebie nie chce.