gorsze wyniki w liceum
Pierwsze miesiące liceum bywają trudne nawet dla uczniów, którzy w podstawówce osiągali świetne wyniki. Reakcja rodziców ma wtedy ogromne znaczenie. pexel.com

W podstawówce same piątki, świadectwa z czerwonym paskiem i pochwały nauczycieli. A potem przychodzi liceum i nagle pojawiają się trójki, czasem nawet dwójki. Październik to dla wielu uczniów czas pierwszej bolesnej weryfikacji. Tyle że nie zawsze to nastolatki mają największy problem z zaakceptowaniem nowych ocen. Czasem trudniej przychodzi to ich rodzicom.

REKLAMA

Październik to dla wielu pierwszoklasistów czas pierwszej poważnej weryfikacji. Wrześniowa ekscytacja nową szkołą już minęła, nauczyciele przeprowadzili pierwsze sprawdziany, a w dzienniku pojawiły się oceny, których wcześniej nikt się nie spodziewał. Uczniowie, którzy jeszcze kilka miesięcy temu bez większego wysiłku zdobywali piątki i świadectwa z czerwonym paskiem, nagle muszą zadowolić się trójkami. Dla niektórych to pierwsze tak poważne zderzenie z niepowodzeniem. Dla ich rodziców również.

W podstawówce był prymusem. Co się stało w liceum?

Przejście z podstawówki do szkoły średniej to znacznie więcej niż zmiana budynku i nauczycieli. Zmienia się tempo pracy, zakres materiału, sposób oceniania i poziom samodzielności, jakiego oczekuje się od uczniów.

Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia. Nastolatek, który w podstawówce był jednym z najlepszych w klasie, może trafić do liceum, w którym niemal wszyscy jego koledzy mają za sobą podobne sukcesy. Nagle okazuje się, że nie wystarczy już być zdolnym. Trzeba umieć planować naukę, systematycznie powtarzać materiał i radzić sobie z presją.

Paradoksalnie szczególnie trudno może być uczniom, którym wcześniej nauka przychodziła wyjątkowo łatwo. Skoro przez osiem lat wystarczało słuchać na lekcjach i zajrzeć do zeszytu przed sprawdzianem, skąd mieliby wiedzieć, jak przygotowywać się do znacznie trudniejszych egzaminów? W wielu przypadkach dotychczasowe sposoby uczenia się mogą już po prostu nie wystarczać.

Najtrudniej pogodzić się z tym rodzicom

Wyobraźmy sobie rodzica, który przez lata słyszał na zebraniach, że jego dziecko jest zdolne, pracowite i świetnie sobie radzi. Przyzwyczaił się do dobrych ocen, konkursów i świadectw z wyróżnieniem. A potem w elektronicznym dzienniku widzi pierwszą trójkę z matematyki, kolejną z biologii i dwójkę z chemii.

Naturalną reakcją może być niepokój. I to jest normalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy przeradza się on w pretensje. Wiadomo, że wynikają one z troski, ale nastolatek może to zrozumieć tak, że zawiódł rodziców.

Warto na pewno zastanowić się, czy rodzic martwi się rzeczywistymi trudnościami dziecka, czy raczej tym, że jego wyobrażenie o zdolnym, zawsze odnoszącym sukcesy uczniu właśnie się rozpada?

Dziecko też musi nauczyć się przegrywać

Dla młodego człowieka, który przez lata budował poczucie własnej wartości na szkolnych sukcesach, pierwsze słabsze oceny mogą być wyjątkowo bolesne. Jeśli zawsze słyszał, że jest mądry i zdolny, może zacząć zastanawiać się, czy przypadkiem wszyscy się nie mylili. Szczególnie gdy widzi, że inni uczniowie radzą sobie znacznie lepiej.

W tym momencie ogromne znaczenie ma reakcja dorosłych. Nastolatek nie potrzebuje kolejnego wykładu o konieczności nauki. Potrzebuje poczucia, że jego oceny nie zmieniają tego, jak widzą go rodzice.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby ignorować problemy. Jeśli dziecko ma trudności z kilkoma przedmiotami, warto sprawdzić, czy rozumie materiał, potrafi organizować naukę i – przede wszystkim – czy nie jest nadmiernie przeciążone. Czasami pomocne będą dodatkowe wyjaśnienia nauczyciela, a czasami zmiana sposobu przygotowywania się do sprawdzianów. Jednak warto pamiętać, by pozostawić też nastolatkowi przestrzeni na popełnianie błędów. Nikt z nas nie jest idealny i nie musi.

Nie każde dziecko musi być najlepsze

Pierwsze miesiące liceum to okres adaptacji. Niektórzy uczniowie odnajdują się w nowej rzeczywistości niemal natychmiast, inni potrzebują całego semestru, a nawet więcej. Warto w tym czasie rozmawiać z dzieckiem, bez oskarżeń, ale z zapewnieniem, że jesteśmy obok, zawsze skłonni do pomocy.

Warto też pamiętać, że nie każda trójka wymaga interwencji. Czasem oznacza po prostu, że uczeń opanował materiał na poziomie dostatecznym, a w nowej szkole wciąż uczy się nowych zasad. Pamiętajmy też, że dziecko nie musi być najlepsze, żeby dobrze sobie radzić w życiu. Umiejętność podnoszenia się po niewielkich niepowodzeniach może okazać się znacznie cenniejsza niż kolejna piątka w dzienniku.